Marketing na Facebooku – case study folk24.pl

folk24 logo

Czy da się mimo wad i niedoskonałości Facebooka robić na nim dobry i opłacalny marketing? Według mnie – w tej chwili nie, ale Wojciech Małota współwłaściciel serwisu Folk24.pl uważa, że jednak można. Razem ze swoim zespołem udało mu się zebrać ponad 7000 fanów dla niszowego portalu w pierwszym roku działalności. I co najlepsze: nie kosztowało ich to nic poza własnym zaangażowaniem. Chcesz wiedzieć jak osiągać takie rezultaty? Czytaj dalej.

Oddaję głos Wojtkowi.

—————————————————————————————————————————————————————–

Wojciech Małota: Dziękuję Michałowi za możliwość wypowiedzenia się na jego blogu.

Niniejszy tekst jest w pewnym sensie polemiką z artykułem Michała pt.  „Cała prawda o Facebook marketingu”. Pragnę podzielić się doświadczeniem, które zdobyłem tworząc i promując wraz ze współpracownikami serwis www.folk24.pl, ze szczególnym naciskiem na nasze działania w obrębie Facebooka. Chcę szczegółowo opisać jak prowadziliśmy promocję od początku istnienia serwisu Folk24.pl i jak posiadanie siedmiotysięcznej grupy fanów przekłada się  na popularność naszego serwisu. Zapraszam na nasz fanpage pod adresem www.facebook.com/folk24 aby zobaczyć jak działamy.

Tekst nie jest krótki ale gorąco zachęcam do lektury całości. Mam nadzieję, że okaże się przydatny i zainspiruje Was do skutecznego wykorzystywania mediów społecznościowych.

Szkic sytuacyjny

Serwis Folk24.pl został uruchomiony 20 stycznia 2010 roku. Nie jest  to serwis społecznościowy. Nastawiliśmy się na publikowanie wysokiej jakości tekstów i zdjęć tworzonych i kontrolowanych przez redakcję. Tematyką strony jest muzyka folkowa, publikujemy zapowiedzi i relacje z festiwali, promujemy trasy koncertowe i nowe wydawnictwa. Za cel postawiliśmy sobie bycie głównym medium w Polsce promującym ten gatunek muzyczny oraz budowanie, niezbyt obecnie szerokiego, rynku na ten rodzaj kultury.

Stanęliśmy przed problemem dotyczącym wyboru sposobów promocji. Nie dysponując budżetem na reklamę wybór padł na Internet. Na początku 2010 roku szał związany z obecnością w mediach społecznościowych był już bardzo widoczny, my również się skusiliśmy.

Interesujące możliwości

Jak można się domyślić muzyka folkowa w Polsce (w przeciwieństwie do sytuacji w Europie) nie jest produktem popularnym, którego odbiorcy są łatwo osiągalni. Nasza grupa docelowa jest bardzo rozproszona, a sama kultura folkowa istnieje raczej w podziemiu. Ciężko dotrzeć do tej grupy tym bardziej, że media masowe nie promują tej tematyki.

W tym sensie portale społecznościowe, a przede wszystkim Facebook postrzegaliśmy jako ciekawe źródło dotarcia do tych osób. 6 milionów użytkowników powiązanych siecią znajomości pobudzało naszą wyobraźnię. Wydawało się, że dotarcie jak po sznurku, od znajomego do znajomego, pozwoli nam zgromadzić ludzi z całej Polski zainteresowanych naszą działalnością.

Kto kogo promuje?

Zanim zaangażowaliśmy się w jakiekolwiek działania w tej sferze obserwowaliśmy poczynania innych i ocenialiśmy je pod względem przydatności do realizacji naszych celów. Zorientowaliśmy się, że Facebook stworzył pewną instrukcję postępowania dla tych, którzy chcą się na nim promować. Nie jest ona nigdzie wprost nazwana w ten sposób ale jest skutecznie wdrażana poprzez umiejętne kreowanie owczego pędu wśród społeczności. Instrukcja ta mówi: „Stwórz dla swojej witryny fanpage, a następnie umieść na swojej stronie internetowej, wszędzie gdzie się tylko da, gadżety promujące Facebooka”. W ten sposób wszystkie strony są oblepione logo Facebooka niczym ściany pokoju tapetą. Hitem sezonu jest wtyczka pokazująca wybranych fanów witryny. Złapały się na to nawet największe portale informacyjne.

Popatrzyliśmy na to i zadaliśmy sobie pytanie: „Z jakiej racji mamy przekierowywać swoich odwiedzających na Facebooka?”. Na żadnej podstronie serwisu Folk24.pl nie znajdziecie facebookowych gadżetów. Jedynymi miejscami gdzie znajdują się ikonki społecznościowe jest prawy dolny róg serwisu oraz przyciski pod artykułami pozwalające udostępnić link do tekstu innym. Przy czym obydwa te dodatki niebawem zostaną usunięte ponieważ nie przynoszą kompletnie żadnych korzyści.

Naszym celem nie jest przekierowywanie czytelników zdobytych innymi kanałami (newsletter, RSS, Google, linki z innych stron) do Facebooka tylko dotarcie do grupy docelowej, która ma na nim konta i zaproponowanie im lektury naszych publikacji.

Tak więc jeżeli promocję swojego serwisu na Facebooku chcesz zacząć od oblepiania swojej strony jego logo to nie wróżę sukcesu. Ciągle jeszcze nie rozumiem dlaczego wszyscy nabierają się na tą marketingową sztuczkę Zuckerberga.

Wykorzystywać, a nie być wykorzystywanym

Naszą obecność w mediach społecznościowych rozpoczęliśmy od założenia konta na wielu portalach społecznościowych (i nie tylko), m. in. na Facebooku, Twitterze, Blipie, Flakerze, Last.fm, Spinaczu, Sypaczu, Yamie, Wykopie, Delicious, Kciuku, Posterous, Tumblr,  Fejmie, FriendFeed, Gronie, Gwarze, Pingerze, Śledziku, a nawet na WordPress.com.

Cel był bardzo prosty i kompletnie nie związany z ideą Web 2.0. Wymienione serwisy pozwalają na publikowanie czego się chce (może z wyjątkiem Wykopu), jednocześnie są one popularne. Zamysł był taki aby publikować w nich linki do naszych artykułów ale nie po to aby widzieli je użytkownicy tylko po to aby zdobywać pozycję w wyszukiwarkach internetowych, głównie w Google.
Pomysł się sprawdził. Często publikując artykuł i rozsyłając link do niego w naszej „sieci” po kilku minutach nasza strona okupuje jedno z pierwszych miejsc na frazę zawartą w tytule artykułu. W listopadzie 2010 roku serwis Folk24.pl odwiedzono z wyników wyszukiwania na ponad 1 100 unikalnych słów kluczowych. Tak więc przyjęta taktyka się sprawdza.

Oczywiście nikt z nas nie ma czasu aby ręcznie publikować wpisy w 20 serwisach społecznościowych. Dodaliśmy odpowiednią funkcję do naszego oprogramowania zarządzającego serwisem. Wybrane artykuły są automatycznie rozsyłane na nasze konta w tych serwisach.

Budowanie sieci odbiorców

Gdy nasze profile społecznościowe „żyły” publikowanymi linkami powoli zaczęły zdobywać fanów, znajomych, followersów, obserwatorów itd. Taki organiczny wzrost pozwolił nam obserwować potencjał poszczególnych serwisów społecznościowych. Oto liczba odwiedzin jakie uzyskaliśmy z poszczególnych serwisów społecznościowych w listopadzie 2010:

  • Facebook: 2 578
  • Twitter: 2
  • Flaker: 3
  • Last.fm: 21
  • Yam: 1
  • Delicious: 3
  • Kciuk: 84
  • Posterous: 2
  • Tumblr: 2
  • Fejm: 4
  • Gwar: 1
  • Pinger: 9
  • WordPress.com: 5

Trzeba przy tym zaznaczyć, że przykładamy się tylko do obecności na Facebooku, resztę stron traktujemy tylko jako kanał automatycznej dystrybucji treści.

Zmieniliśmy jednak nastawienie do naszej sieci profili społecznościowych. Zaczęliśmy ją traktować nie tylko jako pokarm dla wyszukiwarek ale również jako sposób dotarcia do realnych czytelników. Zaczęliśmy publikować ciekawe teledyski i inne nagrania znalezione na YouTube czy Vimeo, informacje o organizowanych konkursach i akcjach promocyjnych etc. Jednak główny nacisk położyliśmy na Facebooka ponieważ jego potencjał okazał się najbardziej obiecujący.

Do maja 2010 nasza strona na Facebooku zgromadziła w sposób czysto organiczny około 350 fanów. W kwietniu 2010 r. Facebook przysporzył nam 356 odwiedzin przy całkowitej liczbie odwiedzin wynoszącej 3 791. Nie była to liczba, która by nas satysfakcjonowała. Zaczęliśmy szukać sposobów dotarcia do osób zainteresowanych tematyką naszej strony.

W tym czasie zespół Beltaine, grający muzykę celtycką, przygotowywał się do wydania swojej nowej płyty. Dostrzegliśmy w tym wydarzeniu ciekawą okazję do wypróbowania czegoś niestandardowego. Grupa Beltaine jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej lubianych polskich zespołów folkowych. Są także znani za granicą. Ich nowa, trzecia w karierze, płyta zatytułowana „Tríú” była znaczącym wydarzeniem w światku folkowym.

Kliknij w „Lubię to!”, a damy ci kubek

Akurat w tamtym momencie Maxwell House przeprowadził swoją akcję, w której rozdawał kubki swoim fanom. Mieliśmy więc żywe źródło inspiracji. Akcja niby skuteczna, bo w ciągu jednego dnia pozyskano 10 tysięcy uczestników kampanii reklamowej. Tylko cóż są oni warci? Obserwowaliśmy, że głównym sposobem na pozyskiwanie fanów jest ich kupowanie poprzez rozdawnictwo.

My nie chcemy mieć pseudo-fanów, którzy są z nami bo im za to płacimy. Takie osoby tylko zafałszowują obraz popularności naszego serwisu. Szukaliśmy metody, która pozwoli wykorzystać sieć znajomości ale nie będzie polegała na kupowaniu fanów. Mówiąc inaczej chcieliśmy znaleźć ludzi, którzy poświęcą nam swoją uwagę nie dlatego, że im coś damy tylko dlatego, że interesuje ich nasz przekaz. Szukaliśmy wyznawców.

Polowanie na wyznawców

Opracowaliśmy zabawę promującą nową płytę wspomnianego zespołu Beltaine. Oto podstawowe jej założenia:

  • aby wziąć udział w zabawie trzeba być fanem strony Folk24.pl,
  • uczestnik zabawy nic nie otrzymuje,
  • zabawa ma wykorzystywać ściany znajomych tak abyśmy mieli szansę dotrzeć do szerokiego kręgu odbiorców nieosiągalnego dla nas w sposób bezpośredni,
  • konstrukcja zabawy ma motywować do uczestnictwa tylko osoby zainteresowane muzyką folkową, tak aby zgromadzona grupa fanów faktycznie była zainteresowana naszymi publikacjami.

Oto jak skonstruowaliśmy naszą akcję promocyjną:

Każda osoba będąca fanem strony Folk24.pl na Facebooku mogła podarować maksymalnie 20 wybranym znajomym wirtualny egzemplarz nowej płyty grupy Beltaine. Po wybraniu obdarowywanych znajomych, uczestnik zabawy miał możliwość opublikowania na ich ścianach automatycznej wiadomości informującej o podarowaniu płyty.  Również na swojej ścianie użytkownik mógł zamieścić informację o uczestnictwie w zabawie. W ten sposób informacja o akcji promocyjnej rozprzestrzeniała się i docierała do kolejnych osób. 50 użytkowników, którzy zebrali największą liczbę „wirtualnych obdarowań” otrzymało prawdziwą płytę. Zabawa trwała 3 tygodnie.

Spełnione zostały wszystkie wymienione wcześniej założenia. Aby podarować płytę trzeba było być naszym fanem. Obdarowujący nic nie otrzymywał. Informacja o akcji rozprzestrzeniała się dzięki komunikatom publikowanym przez uczestników, zachęcającym do dalszego podarowywania płyt. Uczestnikami akcji były w ogromnej większości tylko osoby zainteresowane muzyką folkową ponieważ płytę podarowywali głównie użytkownicy, którzy mieli świadomość z czym mają do czynienia i obdarowywali tylko tych znajomych, o których wiedzieli, że interesują się tą muzyką.

W wyniku przeprowadzenia akcji pozyskaliśmy niecałe 6 tysięcy nowych fanów. W trakcie zabawy oddano 36 423 głosy. Liczba użytkowników, którzy oddali głos wyniosła 4 612. Liczba wszystkich uczestników zabawy (obdarowujących i obdarowanych) wyniosła 24 785 – jest to liczba osób, co do których jest pewność, że dowiedziały się o nowej płycie bowiem otrzymały indywidualne powiadomienia na Facebooku. Szacujemy, że liczba osób, które mogły zobaczyć informację o nowej płycie w wyniku informacji publikowanych przez znajomych z pewnością przekroczyła 150 000.

W analogiczny sposób przeprowadziliśmy w listopadzie akcję promującą solową trasę koncertową Moi Brennan (wokalistki znanej irlandzkiej grupy Clannad). Artystka przyjechała na 4 koncerty (Wrocław, Warszawa, Poznań i Gdańsk) aby promować swoją nowo wydaną świąteczną płytę.

W tym wypadku bilety wygrywało 75 osób, które otrzymają największą liczbę głosów od swoich znajomych. Druga zabawa przysporzyła nam ponad 1 000 nowych fanów.  W trakcie jej trwania oddano 13 195 głosów. Liczba osób obdarowujących wyniosła 1 021, a wszystkich uczestników 9 491. Zabawa trwała 2 tygodnie.

Dzięki tym dwóm akcjom promocyjnym dotarliśmy do grupy ponad 7 100 fanów.

Kompetencje

Zanim przejdę do przedstawienia kosztów i zysków jakie czerpiemy z prowadzenia działań na Facebooku chciałbym krótko opisać nasz zespół. Jego konstrukcja ma istotny wpływ na elastyczność podejmowanych przez nas działań oraz niskie koszty naszej promocji w mediach społecznościowych.

Nasz zespół prowadzący serwis Folk24.pl składa się z trzech osób, które pokrywają następujące kompetencje:

  • zarządzanie, negocjowanie,
  • przygotowywanie umów, rozpatrywanie kwestii prawnych,
  • przygotowywanie grafik, copywriting,
  • tworzenie oprogramowania, administracja serwerami,
  • monitorowanie, raportowanie i ocena działań.

Należy podkreślić, że jako członkowie tego zespołu jesteśmy bardzo elastyczni. Część kompetencji jak np. negocjowanie, tworzenie umów, raportowanie jest współdzielonych pomiędzy dwie osoby z zespołu. Nie ma sztywnego przypisania osoby do pełnionej funkcji.

Dzięki temu każdy z nas ma szersze pole widzenia na całość spraw związanych z prowadzeniem naszych działań. Skutkuje to też pojawianiem się różnych ciekawych pomysłów w naszych głowach, które nigdy by nie powstały gdyby każdy z nas był ograniczony do jednej dziedziny.

Koszty i korzyści

Na działania jakie podjęliśmy należy spojrzeć z perspektywy ich opłacalności czyli porównania kosztów ich przeprowadzenia oraz korzyści z nich wynikających.

Nasza aktywność na Facebooku dzieli się na dwa rodzaje – okazjonalne akcje promocyjne oraz działania podejmowane stale.

Działania okazjonalne

Co jakiś czas organizujemy większe akcje promocyjne mające na celu dotarcie do nowych odbiorców. W 2010 roku przeprowadziliśmy dwie, opisane wcześniej, zabawy. W nowym roku planujemy przeprowadzić ich więcej w związku z rosnącym zainteresowaniem tego typu promocją wśród naszych partnerów (wykonawców i organizatorów imprez).

Czas poświęcony na prowadzenie akcji promocyjnej

1.       Działania menedżerskie:

a.       przygotowanie umów: 3 godziny jednorazowo

b.      raportowanie działań: 0,5 godziny dziennie

c.       przygotowanie podsumowania: 1 godzina jednorazowo

2.       Prace graficzne:

a.       przygotowanie obrazków publikowanych na Facebooku: 2 godziny jednorazowo

3.       Copywriting:

a.       opracowanie tekstów umieszczanych na Facebooku: 1 godzina jednorazowo

b.      przygotowanie tekstów publikowanych na Folk24.pl informujących o zabawie: 1 godzina jednorazowo

4.       Prace informatyczne:

a.       przygotowanie oprogramowania umożliwiającego prowadzenie zabawy: 80 godzin jednorazowo w przypadku pierwszej akcji oraz 8 godzin jednorazowo w przypadku drugiej akcji

b.      monitorowanie działania infrastruktury technicznej podczas trwania akcji: godzina dziennie

Sumaryczny czas poświecony na przygotowanie i przeprowadzenie pierwszej zabawy:  119,5 osobogodziny (14,94 dnia pracy).
Czas poświęcony na przygotowanie i przeprowadzenie drugiej zabawy: 47,5 osobogodziny (5,94 dnia pracy).

Większy czas potrzebny na przeprowadzenie pierwszej akcji wynikał z konieczności stworzenia odpowiedniego oprogramowania i nauczenia się technologii integracji z Facebookiem, która była dla nas całkowicie nowa. Czas potrzebny na prowadzenie kolejnych działań będzie spadał ze względu na nabytą wprawę oraz powtórne wykorzystanie elementów wytworzonych do tej pory.

Koszty przeprowadzenia akcji

1.       Nagrody: 0 zł

2.       Wysyłka nagród: 300 zł podczas pierwszej akcji oraz 0 zł podczas drugiej

Za nagrody nigdy nic nie płacimy. Otrzymujemy je za darmo od podmiotów, które w ten sposób promujemy. Przy pierwszej akcji wyłożyliśmy fundusze na wysyłkę 50 egzemplarzy płyty zespołu Beltaine, otrzymaliśmy dzięki temu dodatkową możliwość dołączenia do płyty listu z podziękowaniami i naszą reklamą. W kolejnej akcji nie wysyłaliśmy biletów na występ Moi Brennan. Zwycięzcy mogli je odebrać bezpośrednio przed koncertami.

Korzyści

Akcja promująca nową płytę zespołu Beltaine odbyła się pod koniec maja. W kwietniu, ostatnim pełnym miesiącu ją poprzedzającym oglądalność serwisu Folk24.pl wyniosła 3 791 odwiedzin z czego 356 (9,39% całkowitej liczby odwiedzin) pochodziło z Facebooka.
W czerwcu, pierwszym pełnym miesiącu po zakończeniu akcji, liczba odwiedzin wzrosła do 5 620, w tym 1 997 (35,53%) zawdzięczaliśmy Facebookowi. Widać zatem wzrost całkowitej liczby odwiedzin o ponad 48% wartości bazowej.

Analogiczne dane dotyczące drugiej, listopadowej, akcji są niewiarygodne ponieważ są zafałszowane przez okres świąt Bożego Narodzenia, w którym z oczywistych względów oglądalność spadła poniżej średniej. Można natomiast porównać dane z października, który był ostatnim pełnym miesiącem przed przeprowadzeniem akcji oraz z listopada, w którym trwała promocja koncertów Moi Brennan. I tak, w październiku odnotowaliśmy 6 304 odwiedzin, z czego 1 012 (16,05%) przypadło Facebookowi, zaś w listopadzie całkowita liczba odwiedzin wzrosła do 7 926 z udziałem Facebooka na poziomie 2 578 (32,53% całości). W tym wypadku wzrost całkowitej liczby odwiedzin wyniósł ponad 25% wartości bazowej.

Udziały Facebooka w oglądalności wahają się w różnych okresach. Widać wzrosty gdy prowadzimy na nim jakieś ciekawe działania i spadki kiedy indziej. Z obserwacji wynika jednak, że spadki nie świadczą o malejącej skuteczności Facebooka, a o rosnącej w tym czasie skuteczności innych źródeł odwiedzin, głównie Googla.

Regularna obecność

Każdego dnia publikujemy na Facebooku odnośniki do artykułów publikowanych na Folk24.pl. Na naszym profilu umieszczamy także ciekawe materiały tematyczne jakie znajdziemy w sieci podczas innych naszych aktywności w Internecie.

Czas poświęcony na stałe działania

Na codzienną obecność na Facebooku i innych profilach społecznościowych poświęcamy minimalną ilość czasu. Powiadomienia o nowych artykułach są rozsyłane automatycznie. Na Facebooka wchodzimy aby sprawdzić ile aktualnie mamy fanów, co ludzie napisali w komentarzach, ile osób polubiło poszczególne wpisy i ewentualnie czasem po to aby samemu coś napisać. Działania te zajmują średnio 10 – 15 minut każdego dnia. Przy czym kompletnie nic się nie stanie jeżeli przez cały tydzień nikt z nas tam nie zajrzy. Na Facebooka zaglądamy również dlatego, że jest on dla nas ważnym źródłem informacji na temat planów zespołów folkowych i organizatorów festiwali. Osobista obecność na nim jest więc dla nas nie tylko kosztem ale również korzyścią.

Sporadycznie ogłaszamy również proste konkursy, w których odpowiadając na pytanie można wygrać wejściówki  na jakiś koncert.

Koszty stałych działań

Codzienna obecność na Facebooku nie kosztuje nas ani złotówki, nie zlecamy zewnętrznej firmie prowadzenia naszego Fan Page. Jeżeli przeprowadzamy konkursy na bilety to nagrody funduje organizator promowanej imprezy. On również jest odpowiedzialny za dostarczenie biletów zwycięzcom, co zazwyczaj odbywa się w kasie przed koncertem.

Korzyści

W październiku, miesiącu, w którym nie podejmowaliśmy żadnych akcji, a prowadziliśmy jedynie zwykłą codzienną działalność  mieliśmy 6 304 odwiedzin, z których 1 012 (16,05%) przypadło Facebookowi.

Opłacalność

Sumując wszystko razem widać, że od maja do końca roku na prowadzenie naszych działań na Facebooku nasz 3 osobowy zespół poświęcił około 230 osobogodzin (30 dni pracy). W tym czasie uzyskaliśmy całkowity wzrost oglądalności o 109%.  Oczywiście tylko część tego wzrostu zawdzięczamy Facebookowi jednak na podstawie przedstawionych wcześniej informacji można wnioskować, że nasza aktywność w tej społeczności miała istotny wpływ na popularyzację serwisu Folk24.pl.

Podsumowanie

Nasz mini zespół osób, które stworzyły Folk24.pl jest samowystarczalny. Nic nie zlecamy na zewnątrz, a w konsekwencji  za to nie płacimy. Sami pokrywamy kompetencje związane z opracowywaniem pomysłów, redagowaniem tekstów, pracami graficznymi, programowaniem, administracją serwerami itd. Uważam to za naszą podstawową przewagę. Mam pełną świadomość tego, że ktoś kto chciałby prowadzić podobne działania wynajmując do poszczególnych prac zewnętrznych wykonawców musiałby przeznaczyć na to nie małe pieniądze. No ale cóż, niech się inni martwią.
Zaletą dysponowania takim zespołem oprócz kosztów jest też ogromna dynamika działania. Wymyślony pomysł może być wdrożony nawet w ciągu kilku minut jeżeli jest to mało skomplikowane. W przypadku współpracy z innymi firmami minuty zmieniają się w dni.

W okresie od maja do grudnia 2010 serwis Folk24.pl odnotował 47 220 odwiedzin. 12 292 (26,03% udziału w całej oglądalności) z nich miało swe źródło na Facebooku. Dzięki działaniom w tym portalu byliśmy w stanie w krótkim czasie zgromadzić szerokie grono odbiorców zainteresowanych naszą tematyką.

Folk24.pl istnieje dopiero rok tak więc jego oglądalność być może jeszcze nie powala ale osiągnięcie w tym czasie takich parametrów na tak niszowym rynku uznajemy za dobry wynik. W 2011 roku zapowiadają się znaczne wzrosty popularności dzięki kolejnym akcjom, które już teraz planujemy. Z pewnością będziemy dalej aktywni na Facebooku.

Kilka rad dotyczących obecności na Facebooku:

1.       Promuj siebie na Facebooku, a nie Facebooka u siebie.

2.       Nie opłacaj fanów. Kupowani fani nie przekładają się na oglądalność i aktywność.

3.       Bądź aktywny, rób coś ciekawego. Pasywna obecność nie przebije się przez strumień publikowanych wpisów.

4.       Wykorzystuj sieć znajomości. Zachęć innych aby polecili cię znajomym (uwaga na pkt. 2!).

5.       Publikuj ciekawe i wartościowe materiały.

6.       Bądź bezwzględny, łam zasady. Pamiętaj, że grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne idą tam gdzie chcą. Wykorzystuj serwisy społecznościowe tak aby osiągać cele własne, a nie ich działu marketingu (patrz pkt. 1).

Jeżeli masz jakieś uwagi lub chciałbyś podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami to zachęcam do umieszczania komentarzy poniżej lub do kontaktu mailowego bezpośrednio ze mną pod adresem wojciech.malota@folk24.pl.

Jeśli interesujesz się muzyką folkową to oczywiście zapraszam do lektury materiałów publikowanych przez nas w serwisie www.folk24.pl.

Pozdrawiam,
Wojciech Małota

Michał Ksiądzyna

Redaktor Naczelny Top Menedżer

Sprawdź też...

39 Responses

  1. Ciekawe, ciekawe… czyli jednak nie trzeba rozdawać tryliardów kubków, zylionów maskotek i budować aplikacji za biliony dolców, aby zaistnieć na fejsbuku… to się zdziwią niektórzy 😉

    A co do prowadzenia fanpejdży bez „używania” zewnętrznych agencji i różnych innych takich tworów, to oczywiście, że można zrobić to dobrze samemu – kwestia zaangażowania i pomysłów. Jednak kiedy obserwuję różne firmy z którymi gdzieniegdzie mam do czynienia, to umacniam się w przekonaniu, że są po prostu leniwi i wolą zrzucić to na kogoś innego, co w efekcie daje prowadzenie branżowego fanpejdża przez osobę/osoby które znają się na tej branży, tak jak… (wiadomo co na czym…)

    Gratuluję świetnych wyników całemu ogromnemu sztabowi ludzi z folk24.pl i pokazania tego, że się jednak da… bez grających kubków, breloczków termiojądrowych i śpiewających Pasibrzuchów na baterie.

    Życzę dalszych sukcesów!

    [Odpowiedz]

  2. Oczywiście, że można samemu. Zaprojektować i wydrukować ulotkę można samemu, stronę www też można zrobić samemu, samemu można sobie księgowość prowadzić, biuro posprzątać, olej w silniku można wymienić samemu, junkers naprawić (…) Pytanie tylko – po co? Nie lepiej skupić się na swojej podstawowej działalności? Żeby być lepszym i bardziej efektywnym, oferować większą jakość, za większe pieniądze?… Przy takiej mentalności, nie zdziw się proszę, jak pewnego dnia nie będziesz miał ani jednego klienta bo każdy sobie sam zrobi. Lub przez to, że konkurencja przegoni Cię jakością.
    Pozdrawiam!

    [Odpowiedz]

    Michał Ksiądzyna Odpowiedź:

    @Tomasz Świder, jak się nie ma kasy to można robić samodzielnie. Naturalnie nie wszystko, ale jak ktoś prowadzi portal to normalne jest, że sam robi marketing. A jak chłopaki potrafią programować, to przecież nie będą wynajmować kogoś dodatkowego do napisania kawałka kodu.

    [Odpowiedz]

    Wojciech Małota Odpowiedź:

    @Tomasz Świder, Serwis Folk24.pl stworzyli ludzie, którzy prowadzą/prowadzili własne firmy związane z projektowaniem graficznym, programowaniem, tworzeniem stron internetowych, redagowaniem publikacji prasowych etc. Skoro zajmujemy się takimi kwestiami zawodowo to bez sensu byłoby zlecanie wykonania naszego serwisu zewnętrznym agencjom.

    [Odpowiedz]

    Tomasz Świder Odpowiedź:

    @Wojciech Małota,
    Oczywiście jeśli tak jest to bije się w pierś. Zmienia to zupełnie postać rzeczy 🙂

    Pozdrawiam i życzę powodzenia!!

    [Odpowiedz]

  3. @Tomasz: z tym junkersem to przesadziłeś… kto teraz na JU 87 lata – to zabytki 😉
    A tak serio, to uważam, że przykład folk24.pl, jest świetnym kejsem dla mniejszych firm, które nie zawsze, tak jak firmy duże, czy korporacyjne, mogą pozwolić sobie na zatrudnianie specjalistycznej agencji.

    [Odpowiedz]

  4. Bartosz Mózg pisze:

    Wszystko pięknie, tylko jak te działania przekładają się na $$$ ? Bo tego mi brakuje w całym „kejsie”.

    [Odpowiedz]

    Wojciech Małota Odpowiedź:

    @Bartosz Mózg, Folk24.pl istnieje dopiero od roku. Na razie naszym głównym celem nie jest zarabianie pieniędzy tylko zebranie możliwie dużej grupy stałych czytelników. Oczywiście Facebook jest tylko jednym z elementów za pomocą których dążymy do tego celu.
    Tak więc teraz skupiamy się na dotarciu do grupy osób, którym w kolejnym etapie będziemy mogli zaoferować swoje produkty.

    [Odpowiedz]

    Marek Matysiak Odpowiedź:

    @Wojciech Małota, no i tu pojawia się magiczne słowo „zaoferować”, które pociąga za sobą inne magiczne słowo „kupić”…
    Też ciekaw jestem tych efektów – pokażą czy fani są na tyle zżyci z profilem/portalem, że działania ów przełożą się na $$$, jak to subtelnie określił Bartek 😉

    [Odpowiedz]

    Wojciech Małota Odpowiedź:

    @Marek Matysiak, Też już się nie mogę doczekać rezultatów :). Rok 2010 był rokiem zbierania czytelników, rok 2011 oprócz kontynuacji tego celu, jest rokiem zbierania klientów.

    [Odpowiedz]

    Marek Matysiak Odpowiedź:

    @Wojciech Małota, życzę sukcesów w takim razie! 😉

    [Odpowiedz]

  5. Tomasz Tybon pisze:

    Przede wszystkim Wojtkowi, ale i Michałowi gratuluję ciekawego case’u. Wojtek: interesująco napisane, wystarczająca ilość danych i praktyczne wskazówki.
    Przemawia do mnie zwłaszcza: „Promuj siebie na Facebooku, a nie Facebooka u siebie”.
    Trzymam kciuki za coraz lepsze wyniki.

    [Odpowiedz]

  6. Widać chłopakom FB jakoś wyjątkowo leży bo na Goldenline praktycznie się nie udzielają. Szkoda, bo tam dopiero można spotkać dobrych klientów jak się włoży nieco pracy.

    [Odpowiedz]

  7. Paweł pisze:

    http://www.folk24.pl/oferta-reklamowa/ U was też się wyświetla pusta strona?

    [Odpowiedz]

    Wojciech Małota Odpowiedź:

    @Paweł, Tak, nic tam nie ma. Obecnie ci którzy mają znać naszą ofertę reklamowo-promocyjną to ją znają 🙂

    [Odpowiedz]

  8. Paweł Stopka pisze:

    Uważam że punkt 1. w radach jest najlepszy 😀 , dlatego na swoim blogu też nie oblepiłem logotypem facebooka :D- jedynie mała wzmianka tam gdzie trzeba :D. Bądź obecny ale za free nie reklamuj – jak cała masa:D

    Pozdrawiam Paweł
    bloguję na mybankier.com

    [Odpowiedz]

  9. Bardzo fajne Case Study jak dla mnie 😉

    [Odpowiedz]

  10. Maciej pisze:

    Są firmy/serwisy które w naturalny sposób przyciągają fanów.
    Czemu dodałem Lubie to na blogu topmenedzera? Tylko dlatego że chce otrzymywać info o nowym arcie. To samo z lubieniem innych stron typu blogi, tygodniki, strony vod gdzie co jakiś czas wrzucana jest jakaś nowość itp. Dzieki temu fb agreguje mi treść której oczekuje.
    Zupełnie inaczej jest z markami. I tak np. strona sieci kin na której rozdawało by się bilety lub informowało by o dniach/godzinach w których bilety są za pół ceny byłaby bardzo atrakcyjna dla fana, za to ta sama strona z tylko luźnymi gadkami już taka nie jest.

    [Odpowiedz]

  11. Artur Hawran pisze:

    Zastanawiałem się nad reklamą PPC na Facebook’u, ale niestety okazało się, że na interesujące mnie słowa kluczowe była bardzo wygórowana stawka za kliknięcie w porównaniu do Adwords. Facebook koszt kliknięcia – 2 – 2,5 zł przy 40gr Adwords wyjaśnił mi wszystko

    [Odpowiedz]

  12. Arkadiusz Żuber pisze:

    Przede wszystkim chcę pogratulować zespołowi Folk24.pl osiągniętego sukcesu. Idealnie wstrzeliliście się w niszę rynkową i świetnie przeprowadziliście akcje promocyjną. Dobrym rozwiązaniem jest też duża elastyczność waszego zespołu jednak zastanawia mnie jak radzicie sobie z odpowiedzialnością za poszczególne zadania, co potrafi przysporzyć nie małych kłopotów w tak małych zespołach. Proszę też abyście w późniejszym czasie uważali na zamieszczanie reklam innych firm (co przynosi znaczny dochód) ale też potrafi skutecznie odstraszyć klienta. Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje sukcesu.

    [Odpowiedz]

    Wojciech Małota Odpowiedź:

    @Arkadiusz Żuber,

    Dzięki za gratulacje. Sukcesu jeszcze nie osiągnęliśmy. Będziemy o nim mówić gdy dorobimy się prawdziwej redakcji, z biurem, pracownikami etc. 🙂

    Jeśli chodzi o:

    „Dobrym rozwiązaniem jest też duża elastyczność waszego zespołu jednak zastanawia mnie jak radzicie sobie z odpowiedzialnością za poszczególne zadania, co potrafi przysporzyć nie małych kłopotów w tak małych zespołach.”

    Tak, podział zadań stanowi pewien problem. Generalnie mamy dużo pracy i nie możemy sobie pozwolić na luksus aby każdy z nas zajmował się tylko jedną dziedziną.
    W uproszczeniu wygląda to tak, że gdy pojawia się jakaś sprawa, którą trzeba się zająć (wynegocjowanie czegoś etc.) to bierze to na siebie ta osoba, która ma najwięcej mocy przerobowych.

    Są jednak sprawy, którymi zajmuje się tylko (abo przede wszystkim jedna osoba). Jest osoba, która bierze na siebie ciężar redagowania tekstów. Jest też osoba, która pilnuje papierków – umów, licencji, faktur i innych formalności.

    Gdybyśmy mogli to od ręki zatrudnilibyśmy dwie osoby ale na ten luksus musimy wciąż jeszcze sobie zasłużyć. Wszystko przed nami.

    [Odpowiedz]

  13. Michał pisze:

    Facebook to trudne narzędzie, ale gdy się go dobrze wykorzysta może przynieść duże rezultaty.

    [Odpowiedz]

    Natalia Odpowiedź:

    @Michał, Jasne, że tak, pokazują nam to najlepiej duże zagraniczne korporacje, które skutecznie reklamują na nich swoje produkty.

    [Odpowiedz]

  14. Witam serdecznie i gratuluję bloga
    Bardzo ciekawy artykuł, pozwoliłam sobie umieścić link niego na naszej stronie – zajmujemy się wsparciem dla organizacji pozarządowych, a także wspieramy podmioty ekonomii społecznej w odnajdywaniu się na rynku. Sądzę że jest im potrzebne takie spojrzenie na to narzędzie społecznościowe.
    Mam nadzieję że to nie kłopot 🙂
    Tu link do zakładki na której jest link do artykułu

    http://www.opus.org.pl/index.php?option=com_alphacontent&section=weblinks&Itemid=302

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    [Odpowiedz]

  15. Kamil Stępniak pisze:

    To pokazuje jak bardzo efekty są zależne od sposobu wykorzystywania narzędzi. Jedni promują facebooka, innych promuje facebook. Co najważniejsze dla mnie w tym artykule, to to, że rzeczywiście w chwili obecnej trzeba łamać utarte zasady i stawiać na innowacyjność i pomysłowość. Gratuluję bardzo udanego pomysłu i życzę dalszych sukcesów.
    Pozdrawiam.

    [Odpowiedz]

  16. Ewa pisze:

    Pisałam o marketingu na Facebooku jedną ze swoich prac. Facebook moim zdaniem to mocne narzędzie ale póki co tylko dla określonych branży. Z czasem sytuacja jednak się może zmieniać.
    Zastanawiać się można, czy powinniśmy ten marketing prowadzić samemu. Ja przychylę się do opinii, że powinniśmy się skupić na naszej podstawowej działalności i na to, w czym jestem dobra.

    [Odpowiedz]

  17. M40 pisze:

    A jak wygląda obecnie model biznesowy portalu? oczywiście nie chcę znać konkretnych danych , ale jakie są źródła przychodu?
    Prowadzimy podobny marketing portalu w innej niszowej tematyce, ale w naszym przypadku nie mamy żadnego źródła dochodów przez co nasze działania są bardziej hoobbystycze.
    Jak to wygląda u Was?

    [Odpowiedz]

  18. Matylda pisze:

    Chciałabym się przyczepić do jednej małej kwestii:
    „Przy czym kompletnie nic się nie stanie jeżeli przez cały tydzień nikt z nas tam nie zajrzy.”
    Otóż jak wynika z moich obserwacji czytelnik jest bardzo wrażliwy na tę kwestię. Jeśli ktoś regularnie zagląda na fanpage to także oczekuje tego, by ten fanpage był regularnie updatowany. Z zastrzeżeniem oczywiście, że wszystko zależy od profilu naszej działalności.

    Pozdrawiam.

    [Odpowiedz]

  19. Weronika pisze:

    Ja ostatnio zauważyłam, że dużo firm rezygnuje z własnych firm jedynie na rzecz profilu na fb (kluby, restauracje). Myślę, że ma to sens nie trzeba za nic płacić a przy tym wielbiciele miejsca mogą być bardziej na bieżąco z tym co się u nas dzieje.

    [Odpowiedz]

  20. Weronika – chyba chodziło Ci o to, że wiele fimr rezygnuje z własnych stron www – inaczej całe zdanie nie ma sensu:)

    [Odpowiedz]

  21. Kamil pisze:

    Rezygnuje z własnych firm? Chyba miałaś na myśli trony www. Ciężko prowadzić restaurację rezygnując z firmy:)

    [Odpowiedz]

  22. Misiek pisze:

    A ja powiem trochę przewrotnie, że zacząłbym się już bardzo poważnie zastanawiać nad marketingiem na google+. Byłem ostatnio na konferencji „search marketing day” i pojawiały się tam kilkukrotnie głosy, że w przeciągu 3-4 lat google+ prześcignie facebooka. Warto być gotowym i wyprzedzić konkurencję 🙂

    [Odpowiedz]

  23. Alicja pisze:

    B. ciekawy artykuł, daje nadzieje na to, że ludzie potrafią jeszcze samoddzielnie coś stworzyć i promować, bez konieczności czerpania z zewnętrznych firm, (które mogą przecież nie do końca rozumieć przekaz i misję). Gratuluję i dzięki za ciekawy case.

    [Odpowiedz]

  24. Melon pisze:

    Dobrze takie rzeczy wiedzieć!

    [Odpowiedz]

  25. melitus pisze:

    Zgadzam się że kampanie na pseudo-fanów są bez sensu bo po pół roku połowa z nich przestanie lubić naszą stronę a po roku wrócimy do stanu pierwotnego a nie o to chodzi.

    [Odpowiedz]

  26. Baska pisze:

    Trochę przestarzałe ale nadal aktualne:D

    [Odpowiedz]

  27. Kamila pisze:

    No w zasadzie nic się nie zmieniło. Podziwiam autora za aż tak obszerny artykuł. W zasadzie minęło już trochę czasu od tego wpisu a Social Media mają w naszym życiu coraz większe znaczenie i zyskują na popularności. Nawet politycy się tam lansują.

    [Odpowiedz]

  28. Paweł pisze:

    Bardzo ciekawy case, jak najbardziej nadal aktualny.

    [Odpowiedz]

  1. 13 stycznia 2011

    […] Zachęcam do przeczytania dość długiego ale treściwego posta tutaj […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *