Zarabianie na blogach – wywiad z Krzysztofem Lisem

krzysztof-lis

Krzysztof ma bardzo ciekawy sposób na zarabianie w internecie – pisze blogi. Nie byłoby w tym nic ekscytującego, gdyby nie fakt, że pracując jednocześnie na etacie, potrafi po godzinach praktycznie zarobić drugą pensję i do tego twierdzi, że jest to biznes dla leniwych.

Michał Ksiądzyna: Kiedy założyłeś pierwszego bloga? O czym jest/był?

Krzysztof Lis: Pierwszego bloga założyłem bodaj w 2006 roku, był o moim życiu i o mnie. Wiedziałem, że to nikogo nie zaciekawi w Polsce, więc pisałem go po angielsku. Ale na świecie też nie było ludzi nim zainteresowanych. Dziś wcale mnie to nie dziwi. Wisi sobie w internecie do dziś, choć już dawno się nim nie chwalę…

Michał Ksiądzyna: Ile blogów prowadzisz w tej chwili? Jakich tematów dotyczą?

Krzysztof Lis: Dawno już straciłem rachubę. Ze 20. Największy mój blog (prowadzony jako zwykła witryna od 2003 roku, w 2008 albo 2009 przerobiony na bloga) traktuje o biopaliwach, odnawialnych źródłach energii, i tak dalej. To mnie najbardziej interesuje, więc o tym mam najwięcej do powiedzenia. Zresztą widać, że to interesuje moich czytelników, więc też daje mi to motywację do pisania.

Poza tym mam blogi o budownictwie (z 6 sztuk, o budownictwie ogólnie i bardziej szczegółowych zagadnieniach, w tym jednego wideobloga). Budownictwo interesuje mnie mniej, ale jako że planuję budowę domu w ciągu dwóch najbliższych lat, mam o czym pisać. Takie „dzienniki budowy” są popularne, ludzie chętnie je piszą i czytają, więc z tego korzystam.

Mam też kilka blogów o samochodach. Jednego o moim samochodzie kempingowym, naprawach, modyfikacjach i wycieczkach. W sezonie mam mnóstwo do opisania, ale tego nikt już nie chce czytać, więc powoli sobie odpuszczam.

No i oprócz tego mam bloga o zarabianiu na blogach, gdzie dzielę się doświadczeniami zdobytymi na przestrzeni tych kilku ostatnich lat mojego blogowania.

Michał Ksiądzyna: Ile obecnie zarabiasz dzięki blogowaniu? W jaki sposób?

Krzysztof Lis: Ostatnio mniej więcej 2 000 PLN miesięcznie. Zarabiam przede wszystkim na Google AdSense, ale i na innych rodzajach reklamy – programach partnerskich, sieciach afiliacyjnych, sprzedaży linków reklamowych. Jeszcze nie dorobiłem się sprzedaży własnych produktów, ale pierwszy e-book już leży w kolejce u wydawcy i czeka na publikację. 🙂

Michał Ksiądzyna: Blogi – lepiej prowadzić je w Polsce i po polsku, czy wyjść do Internetu alglojęzycznego?

Krzysztof Lis: Jestem przekonany, że lepiej wyjść do internetu anglojęzycznego. Potencjalna rzesza czytelników jest ze sto razy większa, niż w polskim internecie. Oczywiście konkurencja też jest większa, ale w zachodnim internecie jest znacznie więcej pieniędzy, niż u nas. Mnie się jednak nigdy nie udało odnieść sukcesu pisząc po angielsku, a blogów takich mam już kilka. Nie potrafię jednak zidentyfikować przyczyn mojego niepowodzenia…

Michał Ksiądzyna: Dlaczego prowadzisz wiele blogów, zamiast jednego?

Krzysztof Lis: Przede wszystkim dlatego, że interesuje mnie wiele różnych zagadnień, których nie da się zmieścić na jednym blogu. Analizując zarobki z poszczególnych podstron moich serwisów znalazłem kiedyś świetną niszę tematyczną, którą postanowiłem rozwijać jako osobny serwis. Teraz mam już trzy blogi na ten temat… Radzą sobie nieźle (choć w przeszłości było jeszcze lepiej), ale z pewnością nie byłoby to możliwe, gdybym wszystko pisał na blogu KrzysztofLis.pl .

Bardzo istotny jest też drugi w kolejności powód. Mianowicie cały czas staram się zasiedlać nowe nisze, bo mam wrażenie, że to jedyna metoda na ściągnięcie nowych czytelników. Te nisze, w których już jestem, albo są zbyt płytkie (mało czytelników), albo zbyt konkurencyjne (nie jestem w stanie dość dobrze wypromować moich serwisów). Staram się też zmieniać nieco profil mojej blogowej działalności. Na początku roku wymyśliłem sobie budowlanego wideobloga, czy w zasadzie serial o tematyce budowlanej, publikowany na blogu. W najbliższej przyszłości chciałbym bardziej zarabiać dzięki blogom, niż bezpośrednio na nich, czyli z ich pomocą reklamować swoje pozablogowe usługi.

Gdybym od samego początku trafił w dość głęboką niszę, żebym mógł z niej zarabiać tyle, ile chcę, byłbym szczęśliwy i nie musiałbym zakładać kolejnych blogów…

Michał Ksiądzyna: W jaki sposób promujesz swoje blogi?

Krzysztof Lis: Tak naprawdę to mocno zaniedbuję tego promowania i niewykluczone, że to właśnie dlatego cierpię na niedobór czytelników. Przede wszystkim koncentruję się na pisaniu, staram się też mieć blogi zoptymalizowane pod względem widoczności w wynikach wyszukiwania. Czyli wszystkie niezbędne wtyczki, linkowanie wewnętrzne do innych artykułów, tworzenie tytułów lubianych przez wyszukiwarki i czytelników i tak dalej.

Oprócz tego staram się czasem opublikować jakiś wpis gościnny albo napisać coś na jakiegoś precla, ew. katalog z artykułami do przedruku. Trochę komentuję na innych blogach, które czytam, ale też tylko wtedy, gdy wpisy mnie ciekawią i mam coś mądrego do powiedzenia. Nie bardzo więc można to traktować jako intensywnie wykorzystywaną metodę na promowanie moich blogów.

I to chyba tyle…

Michał Ksiądzyna: Nie myślałeś o własnych portalach? Dlaczego stawiasz właśnie na blogi?

Krzysztof Lis: Bo są bardzo wygodne do prowadzenia. Kiedyś miałem jeden dość duży serwis statyczny, każda jego aktualizacja o nowy artykuł przyprawiała mnie o ból głowy. Na blogu robi się to znacznie łatwiej, wystarczy wklepać tekst artykułu i pozamiatane. Od razu jest widoczny na stronie głównej i w kanale RSS, od razu pojawia się w odpowiedniej kategorii, nie wymaga to ode mnie dokładania czegoś do kilkunastu innych plików.

Poza tym w czasach gdy zafascynowałem się blogami, czyli powiedzmy w 2008 roku, blogów tematycznych było jeszcze stosunkowo niedużo. I dzięki temu sam fakt prowadzenia serwisu w formie bloga dawał mi fory w odniesieniu do innych serwisów.

No i na koniec ostatnia zaleta blogów, która ma dla mnie znaczenie. Pisząc bloga mogę pozwolić sobie na pisanie otwartym tekstem subiektywnych opinii. Po prostu czytelnicy wiedzą, że taka jest specyfika blogów.

Michał Ksiądzyna: 200 000zł do 2012 z blogowania – co Cię skłoniło do publicznego postawienia sobie takiego celu?

Krzysztof Lis: Potrzeba posiadania dobrego bodźca motywacyjnego. 🙂 Z tego, co przeczytałem (a co potwierdzają moje doświadczenia), precyzyjne określenie celu i terminu jego osiągnięcia pozwala naprawdę dobrze się zmotywować. Ja z tym mam wielkie problemy, bo zwyczajnie bardzo często nie chce mi się nic pisać.

Cel postawiłem na swoim blogu publicznie, żebym potem nie mógł się z niego wycofać.

Michał Ksiądzyna: Czy Twój biznes blogowy rozwijasz aby pewnego dnia rzucić pracę na etacie? Jaka jest Twoja motywacja do pisania dziesiątków artykułów miesięcznie?

Krzysztof Lis: Docelowo — tak, chciałbym rzucić pracę na etacie. Tak naprawdę mógłbym to zrobić już teraz, bo z blogowania mógłbym się utrzymać, ale póki mam możliwość pracować i dorabiać, będę to robił. Za dwa lata, gdy już zbuduję ten dom i przeprowadzę się do niego, nie będzie mi się już chciało dojeżdżać stamtąd do Warszawy do pracy. Muszę więc przygotować sobie jakieś źródło pieniędzy do wykorzystania właśnie tam.

Zresztą ogólnie nie mogę o sobie powiedzieć, żebym był pracowity. Czasem wręcz śmieję się z siebie, że nie jestem stworzony do jakiejkolwiek pracy. No a żebym mógł sobie pozwolić na obijanie się całymi dniami, muszę najpierw na to zapracować.

Michał Ksiądzyna: Na co trzeba być gotowym, jeśli chce się zarabiać na blogach? Jakie cechy charakteru pomagają, a jakie mogą przeszkadzać?

Krzysztof Lis: Trzeba być gotowym przede wszystkim na niepowodzenia i porażki. To, że blog, na którym wstawiłem bodaj w 2007 roku reklamy, zaczął zarabiać, było zupełnym przypadkiem. To był mój pierwszy tematyczny blog, o moim samochodzie. Gdybym wstawił reklamy na bloga o sobie i swoim życiu, nic bym nie zarobił i tylko bym się zniechęcił. Pewnie bym pomyślał, że na tym w ogóle nie da się zarobić a ludzie, którzy o tym piszą, kłamią.

Moim zdaniem trzeba też choć trochę lubić pisać. Jeśli ktoś nie lubi pisać, będzie mu trudno tworzyć bloga (chyba, że będzie to wideoblog na YouTube 😉 ). Nie trzeba koniecznie robić tego dobrze, przecież pisząc kolejne wpisy autor się „wyrabia” i zaczyna pisać coraz lepiej. Ja w życiu sporo pisałem, w czasach gdy internet był horrendalnie drogi albo w ogóle niedostępny dla przeciętnego użytkownika (gdy trzeba było płacić dodatkowy abonament za możliwość korzystania z internetu przez dialup na numer 0202122) pisałem papierowe listy. Mój polonista w liceum też sporo nas męczył wypracowaniami. Dziś z tego korzystam.

Na moim własnym przykładzie mogę powiedzieć, że z całą pewnością przeszkadza własne lenistwo, ale z drugiej strony: gdzie ono nie przeszkadza?

Warto mieć ochotę nauczenia się nowych rzeczy, choćby technicznych, bo czasem lepiej coś ręcznie poprawić w WordPressie (choćby w szablonie) zamiast instalować do niego nową wtyczkę. Warto poduczyć się trochę o pozycjonowaniu i optymalizacji, o copywritingu, marketingu i tak dalej.

Michał Ksiądzyna

Redaktor Naczelny Top Menedżer

Sprawdź też...

9 Responses

  1. aga-aa pisze:

    kolejny bardzo interesujący wywiad 🙂 proszę o więcej 🙂

    [Odpowiedz]

  2. Przemek pisze:

    Fajny wywiad, ale w dzisiejszych czasach internetowej rewolucji są zdecydowanie lepsze sposoby na zarabianie na blogach niz tylko adwordsy czy programy partnerskie. Mowa oczywiście o dochodzie pasywnym. Pozdrawiam

    [Odpowiedz]

  3. Anna Łuka pisze:

    fajny artykuł 🙂 daje do myślenia 😉

    [Odpowiedz]

  4. Mnie też lenistwo przeszkadza. Mimo to całkiem dobrze sobie radzę:)

    [Odpowiedz]

  5. Lenistwo, Ja ostatnim czasy z nim bardzo walczę, może kiedyś uda mi się to chodź troszkę lepiej kontrolować…

    [Odpowiedz]

  6. Anaa pisze:

    I jak, udało się osiagnąć cel? 200 000 z blogów?

    [Odpowiedz]

  7. Gracjan pisze:

    Lokaty to podstawa, świetny wpis oczekuję na więcej wpisów o tematyce inwestycyjnej oraz programach partnerskich, pozdrawiam

    [Odpowiedz]

  1. 11 września 2010

    […] wspomniałem w wywiadzie, którego udzieliłem Michałowi, blogowanie wymaga sporo samozaparcia. I wymaga przygotowania się na niepowodzenia. Jak ktoś […]

  2. 20 lipca 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *