Biznes w internecie jako styl życia – wywiad z Sebastianem Schabowskim

sebastian-schabowski

Sebastian z powodzeniem wprowadził bardzo interesujący model zarabiania w internecie – Fixed Term Membership Site. Prostota i skuteczność tego modelu made in USA (a który model zarabiania w sieci tam nie powstał?) pozwalają mu podróżować i czerpać pełnymi garściami z życia, bez obawy o brak pieniędzy. Chcesz wiedzieć na czym polega ten model biznesowy i na jaki styl życia pozwala? Czytaj dalej.

Michał Ksiądzyna: Jakie biznesy internetowe obecnie prowadzisz? Dlaczego właśnie takie, a nie inne?

Sebastian Schabowski: Zacząłem kiedyś od po prostu dzielenia się moją pasją – czyli wiadomościami na temat rozwoju osobistego i zarabiania na programach partnerskich. Tak powstała strona osiagacz.info i jej amerykański odpowiednik onlinemotivator.info.

Z czasem jednak zauważyłem, że prawdziwe pieniądze zarabia się na własnych produktach i stworzyłem kurs internetowy „Dochód z pasji”, a także przy współpracy z Pawłem Sygnowskim kurs optymalizacji życia. Są one oparte na modelu biznesu zwanym Fixed Term Membership Site, który pozwala minimalnym nakładem sił i środków generować duży, stabilny, pasywny dochód.

Poza tym, mam jeszcze w swoim portfolio parę innych produktów, takich jak zestaw DVD z Seminarium Rozwoju Osobistego, które przeprowadziliśmy z Witoldem Wójtowiczem, czy też coś w modelu SaaS (Software as a Service), czyli projekt 1000slow.pl, dzięki któremu uczymy Polaków 1000 najczęściej używanych angielskich słów.

Ogólnie rzecz ujmując przeszedłem pewną ewolucję – od dawania ogromnych ilości treści za darmo i zarabiania na programach partnerskich do teraźniejszego skupienia się na sprzedaży własnych produktów i wykorzystaniu najefektywniejszych modeli ebiznesu.

Do dziś nie mam własnej firmy (sprzedaję swoje produkty przez firmy innych ludzi oddając im za to pewien procent od zysków) i robię ten ebiznes niejako z doskoku, nie jest to moje główne zajęcie (wolę przez większość czasu studiować, podróżować i ogólnie mówiąc – spełniać marzenia).

Michał Ksiądzyna: Opowiedz więcej o modelu Fixed Term Menmbership Site: na czym polega, dlaczego właśnie ten model się u Ciebie sprawdza?

Sebastian Schabowski: Zacznijmy od tego, czym jest zwykłe membership site. To po prostu strona, do której dostęp jest płatny. Za jakąś kwotę miesięcznie uzyskujemy dostęp do np. stale aktualizowanej bazy wiedzy na dany temat. Problem polega na tym, że prowadzenie takiej strony jest pracochłonne, a użytkownicy zwykle i tak nie zostają na niej dłużej niż trzy miesiące (w tym czasie dostaną większość wartości, a perspektywa wiecznego płacenia przeraża ich i chcą się z takiego abonamentu wyplątać).

Poza tym – oprogramowanie obsługujące takie strony jest zwykle drogie i skomplikowane.

Fixed Term Membership Site rozwiązuje wszystkie te problemy. Jest to zwykle kurs internetowy, który trwa np. 6 miesięcy (stąd nazwa fixed term, czyli długość prenumeraty jest z góry określona).

Uczestnicy płacą co miesiąc i dostają lekcje co tydzień e-mailem. Nie potrzeba do tego żadnego specjalnego oprogramowania, bo lekcje wysyła zwykły autoresponder. Co więcej, można taki kurs zacząć sprzedawać dosłownie w weekend. Jedyne, co potrzebujemy, to plan całego kursu, pierwsza lekcja i strona sprzedażowa. Potem możemy co tydzień tworzyć kolejne lekcje. Kiedy już stworzymy cały kurs, staje się on zautomatyzowanym źródłem pasywnego dochodu.

Najlepszym rozwiązaniem do płatności za taki kurs jest recurring billing, czyli automatyczne
obciążenie karty kredytowej lub konta Paypal. Niestety w Polsce tylko ok. 10% kursantów korzysta z kart kredytowych lub Paypala i dla innych musiałem stworzyć podobny system płatności miesięcznych, ale w postaci normalnych przelewów i innych form płatności oferowanych przez platnosci.pl.

Dzięki temu modelowi, każdy nowy klient płaci mi wielokrotnie, aż do 6 razy i przy okazji jest to dla niego wygodne, bo może sobie pozwolić na drogi kurs bez potrzeby posiadania całej kwoty na dzień dobry. Fakt, że po 6 miesiącach płacenie się skończy motywuje, by wytrwać do końca i de facto daje więcej pieniędzy niż w przypadku abonamentu, który nie ma określonego końca.

Ten model sprawdza się głównie dla bardzo wysokiej jakości produktów, bo muszą one być tak dobre, by po każdym miesiącu uczestnik decydował się zapłacić za następny.

Michał Ksiądzyna: Gdzie (od kogo) nauczyłeś się tego, jak robić e-biznes?

Sebastian Schabowski: Miałem szczęście, bo udało mi się w 2006 roku załapać na praktykę z marketingu internetowego do wydawnictwa Złote Myśli. Tam nauczyłem się, jak ebiznes wygląda w praktyce w Polsce. Poza tym, miałem przyjemność przetłumaczyć na polski książkę guru marketingu internetowego Joe Vitale pt. „Hipnotyczny Marketing”. W tamtym czasie dużo również uczyłem się od Mike’a Litmana.

Potem, kiedy już odkryłem Fixed Term Membership Site (którego autorem jest Jimmy D. Brown), zacząłem się interesować twórczością takich „klasyków”, jak Frank Kern, Eben Pagan, Jeff Walker, John Reese i inni. Wpłynęli na mnie także Joel Comm (z którym w końcu przeprowadziłem też wywiad) i Mike Filsame.

Ogólna zasada, którą odkryłem, jeśli chodzi o uczenie się ebiznesu jest następująca: dopóki nie kupuje się drogich produktów informacyjnych od najlepszych ekspertów, a jedynie próbuje się zarabiać w oparciu o darmowe artykuły, blogi itd., dopóty nie robi się w internecie żadnych sensownych pieniędzy. Jeśli chcemy je robić – trzeba się na bieżąco szkolić u najlepszych.

Michał Ksiądzyna: W jaki sposób promujesz swoje biznesy?

Sebastian Schabowski: Kiedyś opierałem się głównie na SEO. Dzięki temu, co robił Joel Comm, postanowiłem w pewnym momencie mocno postawić na wideo. Stworzyłem z przyjaciółmi telewizję internetową osiagacz.tv i wypuściłem wiele filmików.

Początki były bardzo trudne i mało profesjonalne, ale w końcu trud się opłacił. Filmiki na YouTube promują mnie i moje strony. Szczególnie dobrze sprawdza się to na rynku amerykańskim, gdzie jedno z moich nagrań (zestaw motywacyjnych cytatów) było obejrzane już ponad 800 tys. razy. Na końcu filmiku jest oczywiście link do strony i zachęta do zapisu na darmowy inspirujący cytat dnia.

Poza wideo, do promowania stron sprzedażowych używam Google AdWords. Promuję tak szczególnie 1000slow.pl i Dochód z pasji 2.0. AdWords to potężna broń, ale tylko w fachowych rękach, bo początkujący niestety z reguły tracą tam pieniądze.

Michał Ksiądzyna: Jakie kraje udało Ci się do tej pory zwiedzić?

Sebastian Schabowski: Apetyt na podróżowanie zaczął się u mnie od wyjazdu z Camp America do Pensylwanii, tuż przed zaczęciem studiów. Potem, po pierwszym roku znów byłem w USA z Work and Travel, następny semestr spędziłem na stypendium Socrates-Erasmus w Irlandii. Gdy skończyłem studia wybrałem się na rok do Kalifornii, a stamtąd w coś, co skończyło się podróżą dookoła świata. Najpierw chciałem tylko zwiedzić tzw. raje emerytalne, czyli kraje, w których jest ciepło, bezpiecznie i tanio. Z rankingu takich krajów magazynu International Living wybrałem Panamę, Urugwaj i Nową Zelandię. W końcu jednak okazało się, że odwiedziłem Panamę, Urugwaj, Argentynę, Nową Zelandię, Fidżi, Australię, Indonezję, Singapur, Malezję i Tajlandię.

Lubię jechać do jakiegoś kraju i mieć coś fajnego do robienia przy okazji – np. w Panamie uczyłem się hiszpańskiego, salsy i nurkowania z butlą. W Argentynie również hiszpańskiego i skoczyłem pierwszy raz w życiu ze spadochronem. Zawsze jest ciekawiej, jeśli nie tylko jedziemy do jakiegoś kraju, by poczuć, jak tam jest, ale jeszcze mamy ciekawy plan zagospodarowania swojego czasu, który dodatkowo wpłynie na nasz rozwój.

Nie jestem wielkim fanem turystyki polegającej na zwiedzaniu zabytków i leżeniu na plaży. Odwiedziłem też większość krajów w Europie. W tym roku mieszkałem częściowo we Francji, trochę na Teneryfie, byłem też przez tydzień na Ukrainie.

Michał Ksiądzyna: Z czego się utrzymywałeś podczas podróży?

Sebastian Schabowski: Z bieżących dochodów z ebiznesu. Miałem pewien bufor oszczędności, ale tak naprawdę, to wydawałem mniej niż zarabiałem i po powrocie z podróży mój majątek netto był większy niż kiedykolwiek wcześniej.

Pracowałem w tym czasie właśnie ok. 4 godzin tygodniowo (jak w książce Tima Ferrisa), bo pisaliśmy wtedy z Pawłem Sygnowskim kurs optymalizacji życia. Właśnie w nim zawarłem wiele wskazówek odnośnie bardzo taniego podróżowania, sposobów na darmowe noclegi na całym świecie itd.

Pisanie takiego kursu podczas podróżowania nie skończyło się bez przygód. Jedną z lekcji zacząłem pisać w Bangkoku, potem trochę kontynuowałem w samolocie do Niemiec, większą część napisałem ok. 4 rano na lotnisku w Monachium, po czym wysłałem ją na serwer będąc już w Krakowie. A wszystko przez to, że był deadline, bo pisaliśmy jedną lekcję w tygodniu i mieliśmy uczestników kursu, którzy na bieżąco wypatrywali kolejnych dawek wiedzy.

Michał Ksiądzyna: Czy fakt, że fizycznie nie było Cię w Polsce utrudniał Ci w jakiś sposób prowadzenie e-biznesu?

Sebastian Schabowski: Od strony umów i rachunków praktycznie nie, bo te sprawy można załatwić pocztą. Największym problemem był pewien zbieg okoliczności, który zdarzył się gdy przez dwa tygodnie byłem bez dostępu do internetu, na Fidżi.

Akurat wtedy firma hostująca Osiagacz.info wycofała się z biznesu i przekazała moją stronę innej firmie. Transfer z jednego serwera na drugi sprawił, że strona nie działała poprawnie przez ponad dwa tygodnie.

To spowodowało, że z hukiem wyleciała z Google, gdzie miała kiedyś czołowe pozycje na takie słowa kluczowe, jak: sukces, motywacja, rozwój osobisty, zarządzanie czasem itd. Tych pozycji nigdy nie udało mi się już odzyskać. Nawet moja osobista strona schabowski.pl, która też była na tym serwerze i zwykła być na pierwszym miejscu w Google na hasło „Sebastian Schabowski” również zniknęła stamtąd na dobre.

Michał Ksiądzyna: Jakie masz plany na najbliższy rok?

Sebastian Schabowski: Moje plany nazwijmy to akademickie: zacząć kolejny semestr studiów w Nicei, potem następny w San Francisco, odebrać francuski dyplom magistra z międzynarodowego biznesu i amerykański Master of Business Administration (MBA) z San Francisco State University, potem kursy psychologii pozytywnej w Summer School of Stanford University, następnie przenoszę się do Sydney, gdzie chciałbym zrobić doktorat.

Jeśli chodzi o plany biznesowe: wprowadzamy 1000slow.pl na rynek amerykański, rozwijamy też na rynku polskim (nowe listy słówek, nowe języki), pracuję również nad nowym kursem w modelu Fixed Term Membership Site z jedną z czołowych polskich ekspertek w pewnej bardzo obiecującej niszy. Do tego mam kilka pomniejszych pomysłów np. na dalsze wykorzystywanie wideo w sieci, w bardziej zyskowny niż dotychczas sposób.

Michał Ksiądzyna: Czy Twoje biznesy działają w modelu jaki zaleca Tim Ferris, czyli pełnej automatyzacji, czy też wymagają od Ciebie zaangażowania?

Sebastian Schabowski: W momencie tworzenia kursów zwykle musiałem się zaangażować na tyle, by stworzyć jedną lekcję tygodniowo. W tej chwili są one już całkiem zautomatyzowane, czasem tylko udzielam jakichś bonusowych konsultacji mailowych czy też odpowiadam na pytania odnośnie kursów, jeśli ktoś się zastanawia, czy dany kurs jest dobrym wyborem w jego konkretnej sytuacji.

Od czasu do czasu sprawdzam kampanie na AdWordsach i ogólnie przyglądam się biznesowi, bo niektóre rzeczy z różnych powodów przestają z czasem działać i dobrze jest to wyłapywać i naprawiać.

Tak więc istniejące produkty prawie nie zabierają mojego czasu, natomiast, jeśli chcę się rozwijać i tworzyć coś nowego – wtedy muszę się zaangażować. Mam cały zespół zaufanych współpracowników, więc jeśli już coś robię, to zajmuję się dziedzinami, które mnie najbardziej interesują w danym projekcie. Np. w przypadku 1000slow.pl – zarządzaniem strategicznym, marketingiem i zarządzaniem IT. Cała reszta jest w rękach innych członków zespołu.

Michał Ksiądzyna

Redaktor Naczelny Top Menedżer

Sprawdź też...

13 Responses

  1. Nie sądziłem, że tego typu ebiznesu można zarobić pieniądze, które umożliwiłyby taki tryb życia. No cóż, tylko pogratulować.

    Ciekawe jak sprawdziłyby się wspomniane kursy w formie audiobooków. Wideo jest spoko, ale trzeba siedzieć przed ekranem. Audiobooka można wciągnąć w aucie.

    [Odpowiedz]

    Grzegorz Działa Odpowiedź:

    @Michał Sadowski,

    Ja zazdroszczę tej Nicei… baaardzo.

    [Odpowiedz]

  2. Jarek pisze:

    W tym wywiadzie w zasadzie brakuje mi jednego pytania (a może nawet kilku).Otóż,jaką wiedzę należy opanować, aby tak swobodnie czuć się robiąc udany e-biznes?

    [Odpowiedz]

  3. Sebastianie,

    Nie szczęście, tylko tak się nam zareklamowałeś, że po prostu nie mogliśmy Cię nie przyjąć na tę praktykę 🙂

    [Odpowiedz]

  4. @Jarek: Świetne pytanie. Tak naprawdę, trzeba przez wiele lat ciągle się rozwijać, studiować to, co robią najlepsi w branży i podejmować kolejne mniej lub bardziej udane własne próby. Podałem trochę nazwisk amerykańskich guru – polecam zapoznanie się z ich płatnymi produktami.

    @Marcin: Strona, na której zaoferowałem Wam moją praktykę była chyba najważniejszą stroną ofertową w moim życiu, od niej wszystko się zaczęło 🙂 Najciekawsze jest to, że do dziś mam zaszczyt współpracować w jakimś zakresie z większością ekipy Złotych Myśli.

    [Odpowiedz]

  5. Witam bardzo serdecznie! Ponad rok temu kupiłem od Sebastiana kurs KOŻ. Mimo ,że miałem wtedy 32lata i stabilną sytuację rodzinną , finansową-„pierwszy milion” za sobą i nie miałem potrzeby szukać kolejnych źródeł dochodu ani optymalizować moje życie. Pamiętam jak moja żona naśmiewała delikatnie się: „po co Ci ten kurs?” „dałeś się nabrać na jakieś banialuki” „ty przecież nie masz pojęcia o internecie i komputerach” Z wielu tematów najbardziej zainteresowała mnie idea zarabiania w sieci ,którą opisywał Sebastian i postanowiłem sprawdzić czy ona funkcjonuje. Wziąłem lekcje programowania, zrobiłem stronę internetową mam przy tym mnóstwo zabawy i po roku działalności powiem ,że przynosi ona od 2000 do 5000PLN dochodu miesięcznie i to prawie pasywnie, bo muszę jeszcze zautomatyzować pewne procesy. Jak myślisz co mówi teraz moja żona? Chciałem Ci powiedzieć to osobiście Sebastianie na skype ,ale nie jesteś dostępny-więc napiszę: Dzięki Ci za zainspirowanie mnie do tego rodzaju biznesu. Pozdrawiam:Maciej Bienert

    [Odpowiedz]

  6. Sebastian napisał coś bardzo ważnego (oprócz innych ważnych rzeczy)

    „Ogólna zasada, którą odkryłem, jeśli chodzi o uczenie się ebiznesu jest następująca: dopóki nie kupuje się drogich produktów informacyjnych od najlepszych ekspertów, a jedynie próbuje się zarabiać w oparciu o darmowe artykuły, blogi itd., dopóty nie robi się w internecie żadnych sensownych pieniędzy. Jeśli chcemy je robić – trzeba się na bieżąco szkolić u najlepszych.”

    Ja też zaczynałem od darmowej wiedzy, ale duże pieniądze zacząłem zarabiać szybko, gdy zacząłem za wiedzę płacić. Dzisiaj praktycznie nie czytam/słucham nic za darmo poza ofertami, na podstawie których ustalam co kupić.

    Po prostu w płatnej wiedzy są szczegóły, bez których większości strategii nie da się skutecznie zastosować. A przynajmniej zajmie Ci to dużo czasu i pochłonie zwykle więcej pieniędzy na błędy niż koszt wiedzy płatnej.

    Przykład. Zainwestowałem 2000 USD w kurs, przestudiowałem 2 albo 3 z 5 rozdziałów. W ciągu roku zarobiłem tylko na tej wiedzy ćwierć miliona złotych. Pozostałe rozdziały przejrzałem rok później, a do dzisiaj nie zdążyłem wdrożyć jeszcze wiedzy z nich pozyskanej. Takiego zwrotu z darmowej wiedzy nie da się osiągnąć tak szybko.

    Jeszcze jedna uwaga. Czasami wystarczy kupić jeden drogi i dobry kurs i masz spokój ze zdobywaniem wiedzy przez rok lub 2 lata, bo przerobienie w praktyce tej wiedzy i jej wdrożenie tyle Ci zajmie.

    [Odpowiedz]

    Grzegorz Działa Odpowiedź:

    @Piotr Majewski,

    Jeszcze nie wydaje na produkty po 2000 usd, lecz kupuje regularnie kursy i drogie książki.

    W sumie za darmo i tanio ma się tak do tego co dobre i drogie jak masturbacja do seksu, czyż nie?

    [Odpowiedz]

  7. Paweł Stopka pisze:

    Ja również korzystam z płatnej wiedzy i to przyśpiesza własną naukę, ale darmowa wiedz też jest przydatna w szczególności dla osób początkujących w danym temacie. Darmowa wiedz zazwyczaj daje osiągnięcie jakiejś określonej poziomu wiedzy na wejście w wyższe poziomy zawsze trzeba płacić 🙂

    [Odpowiedz]

  8. Anna Łuka pisze:

    a ja subskrybowałam 1000 słów dla mamy dopiero ostatnio i na razie leżą w schowku ale kto wie może zainteresuję się czymś więcej z waszych produktów 😉

    [Odpowiedz]

  9. Jarek pisze:

    Wszystkim bardzo dziękuję za wypowiedzi (są dla mnie bardzo wartościowe). Czekałem na komentarze pod tym wywiadem i doczekałem się:) bo spodziewałem się tego co właśnie przeczytałem (opinii wielu doświadczonych ludzi). Pewnie dziwnie wyglądają moje podziękowania (a nawet na pewno) bo czynię to, jakbym był głównym bohaterem tego wywiadu:-).
    Bardzo też dziękuję Tobie Sebastianie (a nawet przede wszystkim Tobie)za odwiedziny na moim blogu (chyba się nie mylę, że to byłeś Ty), za to, że zwróciłeś się do mnie i, jak sądzę, rzetelnie mi odpowiedziałeś.
    Jarek

    [Odpowiedz]

  10. Roman pisze:

    Ciekawy artykuł… muszę powiedzieć że ta forma biznesu nie jest dla każdego. Ponad 90% takich biznesów rozpada się w ciągu pierwszego roku, a następne 8% w ciągu drugiego roku. Faktem jest że można zarobić bardzo duże pieniądze ale trzeba wiedzieć jak się to robi poprawnie.

    [Odpowiedz]

  11. Dr D. pisze:

    Sebastian zawsze był dla mnie wzorem etycznego robienia biznesu.

    [Odpowiedz]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *