Wywiad z Rafałem Agnieszczakiem o Start-up school

rafal-agnieszczak

Wywiad z Rafałem Agnieszczakiem, znanym przede wszystkim jako Twórca sukcesu fotka.pl. Zawarłem z Rafałem pewną umowę – w zamian za odpowiedzi na kilka pytań, na końcu zadał też swoje … dosyć kontrowersyjne. Zapraszam do wywiadu z którego dowiecie się o tym jak radzi sobie Start-up School.

Michał: Jak poszedł zeszłoroczny start-up school?

Rafał: W poprzednim roku dużo się nauczyliśmy sami na temat organizacji tego typu eventów, ale 10 uczestniczących zespołów nauczyło się co najmniej 2 raz tyle. Tak z ręką na sercu mogę powiedzieć, że całkiem nieźle wyszły 3-4 projekty co daje całkiem niezłą średnią jak na branżę Venture Capital – tam zwykle udaje się 1 projekt na 10.

Michał: Udały się, czyli ile zarobiły?

Rafał: Udały się, czyli przetrwały – to przede wszystkim. Jeden z nich zarabia po kilka tysięcy złotych miesięcznie, reszta ma przychody w tym momencie pomijalne – mam nadzieje, że za rok to się zmieni.

Michał: Czy w tym biznesie tak po prostu jest, że kilka lat trzeba pracować, a później dopiero spija się śmietankę?

Rafał: Nie wiem jak jest w przypadku śmietanki /to pewnie zależy od jakosci mleka ;)/, ale piankę można spijać już po 2–3 latach. Pierwszy rok głównie budowa serwisu, drugi rok to budowa biznesu wokół niego i dopiero w 3cim można zbierać plony.

Michał: Czyli prawdziwy test jeszcze przed zeszłorocznymi uczestnikami start-up school. Chciałbym zapytać o to, jakie są Twoje osobiste motywy do realizacji tego projektu – jesteś Matką Teresą polskiego internetu, czy jednak biznesmenem, który daje szansę młodym, ale chce mimo wszystko zarobić na całym przedsięwzięciu?

Rafał: StartupSchool to coś w rodzaju mecenatu – nie mam ciśnienia, żeby na tym zarabiać. Jeśli kiedyś wyinkubowany tam startup osiągnie sukces i zarobi na całą resztę będę mile zaskoczony choć na to się nie nastawiam. Natomiast te startupy, które przetrwają etap „szkoły” będą miały takie same cele biznesowe jak każdy inny podmiot na rynku czyli po prostu muszą zacząć zarabiać pieniądze.

Michał: Ciekawa odskocznia od standardowego podejścia do biznesu. Napisz jeszcze, co oferujecie w ramach start-up school tym, którzy się zakwalifikują.

Rafał: Oferujemy 3 miesiące ciężkiej pracy nad ciekawymi projektami, opiekę osób zatrudnionych w Kreativ, noclegi i dobre obiady.

Michał: Na czym polega ta opieka?

Rafał: Nasi pracownicy na co dzień pracują razem z zespołami, każdy ma możliwość porozmawiania również indywidualnie. Generalnie mocno stawiamy na wmieszanie w zespoły osób z większym doświadczeniem – jak wiadomo zawsze szybciej sie uczymy będąc gorszym uczniem w lepszej klasie niż odwrotnie.

Michał: Co, po start-up school? Pomagacie zdobyć kapitał na dalszy rozwój? Będąc 50% udziałowcem nadal angażujecie się w projekt?

Rafał: Dalej pomagamy przy projekcie ale jednocześnie szukamy inwestorów mogących finansowo i/lub merytorycznie wspomóc projekt.

Michał: Ile projektów z poprzedniej edycji znalazło się już pod skrzydłami takich inwestorów?

Rafał: Żaden, ciągle rozmawiamy.

Michał: Ale pojawiają się jakieś ciekawe propozycje?

Rafał: Pojawiają się różne ale jak widać nie na tyle interesujące żeby natychmiast podpisywać umowę.

Michał: Nie ma się co rzucać na pierwszą lepszą propozycję 🙂 Powiedz jeszcze, jakimi cechami charakteru powinien się według Ciebie cechować start-up’owiec aby zakwalifikować się do start-up school?

Rafał: Po pierwsze musi mieć dużą wiedzę ogólną o internecie. Po drugie musi być zdeterminowany. Po trzecie musi mieć w sobie dużo pokory. To chyba na start wystarczy 🙂

Michał: Myślę, że tyle informacji już wystarczy potencjalnym start-up’owcom do podjęcia decyzji. Możemy przejść do Twojego pytania.

Rafał: Po co ci tyle dup na goldenlajnie?

Michał: Dlaczego jakieś 80% billboardów na ulicach przedstawia piękne kobiety (reszta billboardów to kiełbasa z Tesco lub warzywa z Biedronki)? Odpowiedź jest prosta – to zwyczajnie działa. Mam sporo osób w kontaktach na GL, bo to ułatwia życie (poza tym zwyczajnie lubię ludzi, zapraszam i przyjmuję zaproszenia). A dlaczego większość z tego to kobiety? Z dwóch powodów: po pierwsze faktycznie wysyłam zaproszenia do ładnych dziewczyn – robię to spontanicznie, więc mój umysł naturalnie kieruje kursor w stronę fajnych lasek, zamiast brzydkich facetów ;). W każdym z nas, facetów tkwi pierwotny instynkt, który pomaga nam podejmować decyzje i niesposób nad nim zapanować. Drugi powód to fakt, że kobiety bardziej pozytywnie reagują na zaproszenia ode mnie i od nich też częściej dostaję zaproszenia do kontaktów. I nie mówimy o jakichś marginalnych różnicach, bo są całkiem spore – nie liczyłem dokładnie ile (bo po co?), ale możemy przyjąć, że różnica jest zauważalna.

Usatysfakcjonowany? 🙂

Rafał: Oczywiście usatysfakcjonowany. czekam teraz na publikacje – oczywiście z adnotacją, ze wywiad by nie powstal gdyby nie możliwość odwocenia ról i zadania właśnie Tobie ostatniego pytania 🙂

Michał Ksiądzyna

Redaktor Naczelny Top Menedżer

Sprawdź też...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *