Wywiad z Jackiem Gadzinowskim o tym, jak sprzedawać przez internet, robić marketing na Facebooku i nie dać się pożreć internetowym trollom

jacek-gadzinowski

Jacek Gadzinowski: doradca zarządu KKS Lech Poznań, manager ds. sprzedaży internetowej w Amica S.A. oraz autor bloga gadzinowski.pl opowiada o marketingu na Facebooku, komunikacji zintegrowanej i tym, jak przetrwać w internecie pełnym krwiożerczych trolli.

Michał Ksiądzyna: Czym się zajmujesz?

Jacek Gadzinowski: Wszelkimi aspektami komunikacji – przede wszystkim skutecznej, co  szczególnie istotne jest w sprzedaży. Obecnie zajmuje się zawodowo sprzedażą  internetową oraz doradzam Lechowi Poznań w kwestiach działań internet/e-commerce. Hobbystycznie zajmuje się  social media i komunikacją zintegrowaną. Czasem dla poprawy humoru i podniesienia wiedzy na rynku – miażdżę ślepych wyznawców social media i rożnych zwichrowanych form komunikacji medialnej. Sporo też się uczę, na swoich niedociągnięciach, wyciągam wnioski. Traktuję to jako proces doskonalenia zawodowego.

Michał Ksiądzyna: Dla kogo są, a dla kogo nie są social media?

Jacek Gadzinowski: Social media są dla autentycznych ludzi, marek i produktów. Na pewno nie są dla tych którzy nie mają o czym zakomunikować światu i nie potrafią nawiązać komunikacji dwukierunkowej. To nie jest miejsce dla tych który myślą, że informacja da się kontrolować.

Michał Ksiądzyna: Czy to zagrożenie dla tradycyjnych mediów, gdzie komunikacja jest głównie jednokierunkowa?

Jacek Gadzinowski: Social media nie odbierałbym jako zagrożenie, raczej jako uzupełnienie i dopełnienie sposobu komunikowania się. Oczywiście rola mediów tradycyjnych będzie ulegała szybkiej erozji, jednak nie znikną one całkowicie. Zawsze będzie miejsce na analizę, eksperckość i pogłębione materiały które będą komunikowane jednokierunkowo. Jeśli media tradycyjne i social media nauczą się ze sobą koegzystować, może wyjść całkiem ciekawy mix komunikacyjny.

Michał Ksiądzyna: Czy na społecznościach można coś sprzedać? Do czego można wykorzystać social media?

Jacek Gadzinowski: Social media nie sprzedają na pewno „wydmuszek”, czyli marek o których nikt nie chce rozmawiać lub nie są interesujące. To dobre miejsce do sprzedaży usług na małą skalę, natomiast to nie jest jeszcze miejsce na tego rodzaju działanie dla marek masowych. Więc jest to miejsce sprzedaży sztuki, biletów na mecze, imprezy, usług, szkoleń. Ale nie mięsa, napojów, czekolady czy proszków do prania.

Michał Ksiądzyna: Kupno fanów na Facebooku – dobry biznes, czy pieniądze w błoto?

Jacek Gadzinowski: Błoto. Po co Ci 100000 fanów, nie profilowanych? No chyba że masz markę masową, wtedy taki zakup mógłby być chyba nawet korzystny. Oczywiście mówiąc czysto hipotetycznie.

Chociaż ten sektor usług widzę dynamicznie się rozwija. W tym momencie np. na Allegro można znaleźć dziesiątki aukcji z ofertą fanów czy też prowadzenia profili, budowy aplikacji. Tworzy się pewnego rodzaju ekosystem usług, na które widać jest popyt. Wiec nie ma co potępiać tego typu działań… skoro są na to klienci. Powiem to całkiem przewrotnie, czy zabronimy alkoholu, dlatego że ktoś dostał zawrotów głowy i kaca? Niech zatem każdy ma szanse spróbować, a wnioski i tak wyciągnie sam.

Michał Ksiądzyna: Zmienił się algorytm Facebooka, jakie zmiany to za sobą pociąga?

Jacek Gadzinowski: Algorytm Facebooka, po raz kolejny zmienił się na niekorzyść. Ostatnio tak gwałtowna zmiana była w październiku 2009, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze kłopoty z feedem. Od tego czasu facebook coraz mniej chętnie wyświetla informacje z fan page, po to by przekonać firmy do korzystania z płatnej reklamy. Zmiana natomiast sprzed kilku dni, zmniejszyła widoczność fan page’y o 50-70% co ma odzwierciedlenie w ruchu organicznym. Jaki ma to wpływ? Otóż działania administratorów tych stron stały się znacząco słabsze, mniej widoczne, nie tylko dla postronnego obserwatora ale tego kto jest fanem danej strony. Proponowanie komunikacji w oparciu o Facebooka bez dywersyfikacji, jest po prostu samobójstwem komunikacyjnym.

Michał Ksiądzyna: Co w takim wypadku mogą zrobić właściciele facebookowych fan page’ów?

Jacek Gadzinowski: Powinni rozwijać swój wyjątkowy kontent, który niekoniecznie powinien być tylko na stronach Facebooka. Social media i Internet poza Facebookiem żyje całkiem dobrze, dając potężne spectrum możliwości działania. Uzależnianie się tylko od jednego miejsca, formy komunikacji nigdy nie było dobre, w żadnym kanale komunikacji. Więc stawiałbym na blogi, Youtube, stworzenie relacji z liderami opinii.

Michał Ksiądzyna: Zmieńmy trochę temat. Jak idzie sprzedaż AGD przez Internet? Osobiście uważam kupno chociażby pralki przez Internet za pewną egzotykę.

Jacek Gadzinowski: Segment internetowych sprzedaży rośnie całkiem przyzwoicie. Niedługo co 6 pralka, lodówka czy kuchenka będzie sprzedawana w Polsce, w Internecie. Pewnie nie jesteś w grupie docelowej… ale nie: kupują zarówno duże i małe miasta, sprzedaje się sprzęt wolnostojący i ten do zabudowy. Więc nie ma tu reguły.

Michał Ksiądzyna: Może jestem staroświecki 😉 Co jest lepsze w Internecie? Dlaczego ktoś kupuje właśnie przez sklep internetowy?

Jacek Gadzinowski: Internet to możliwość dostępu 24h do szerokiego asortymentu. Dla każdego, w każdym przedziale cenowym. Daje multum opinii i rekomendacji. To jest narzędzie konkurencji doskonałej, radość dla konsumenta. Wygoda zakupu, możliwość wyszukania oferty pod swój portfel. Szczególnie, demokratyzuje możliwość zakupu, jeśli nie mieszkasz w dużym mieście czy metropolii.

Michał Ksiądzyna: Jak skutecznie sprzedawać przez Internet?

Jacek Gadzinowski: W modelu „płać za efekt”. Żadne tam kliki, odsłony – to wszystko jest śmietnikiem. Tylko mailing profilowany, afiliacja i stara dobra reklama w google + działania SEO. No i kwestia UX, jeśli mamy sklep lub stronę przy dobrym jakościowo kontencie. Krótko i konkretnie.

Michał Ksiądzyna: Lech Poznań – po co klubowi piłkarskiemu obecność w Internecie?

Jacek Gadzinowski: To taka sama marka jak każda inna. Jednak tym lepsza od innych, że wzbudza prawdziwe, pozytywne emocje. W sam raz do działań, tam gdzie znajdują się oddani sprawie kibice i fani, którzy chcą o niej rozmawiać, kupować produkty czy też razem chodzić na mecze, dowiadywać się na bieżąco „co słychać w klubie”. Stąd potrzeba integracji komunikacji – Facebook, WWW, forum, e-sklep etc. Fan page jest doskonałym przykładem, bo już blisko 26 tyś fanów jest razem z Kolejorzem. I jest tak związane z nim, jak z żadną inną marką typu ciastka, napoje czy proszki do prania. Podejrzewam, ze podobnie może być na swoją skalę z każdą marką sportową – nie tylko związaną z piłką nożną. Potrzeba tylko emocji i fanów.

Michał Ksiądzyna: Jaka jest świadomość tego w branży sportowej? Chętnie wchodzą w Internet i social media?

Jacek Gadzinowski: Na ten moment w Polsce jesteśmy dopiero na początku drogi, ta świadomość zaczyna się budować. Lech Poznań jest jednym z prekursorów aktywnego marketingu z użyciem różnych narzędzi internetowych. W działania te jest zaangażowany marketing, pracownicy KKS Lech i firmy współpracujące znające znakomicie insight. Efekty tych działań są prostą kwintesencją synergii.

Natomiast na tzw. Zachodzie zastosowanie Internetu i social media w komunikacji z kibicami, fanami oraz sprzedaż, budowa wizerunku to normalne działanie każdego dnia. Nie można pominąć tak ważnego kanału komunikacji bezpośredniej.

Michał Ksiądzyna: Komunikacja zintegrowana … ładnie brzmi, a na czym polega?

Jacek Gadzinowski: Na przenikaniu się miedzy kanałami komunikacji, czyli nie klepiemy czegoś w Internecie co nie ma w ogóle przełożenia na media tradycyjne, i odwrotnie. Integracja, ma wzniecać emocje, potęgować przekaz i doprowadzać do sprzedaży.

Michał Ksiądzyna: Czy w takim razie firma prowadząca działalność tylko w Internecie może skorzystać na reklamie offline? W jaki sposób?

Jacek Gadzinowski: Zintegrowanie nie oznacza, ze zaraz musimy się pchać do offline. Integracji do zrobienia, na poziomie Internetu jest naprawdę sporo.  Zgrać social, wizerunek i reklamę efektywnościową to duże wyzwanie. Jeśli tu będziemy mocni, wtedy można zacząć myśleć o PR i wychodzeniu w offline. I też na zasadzie „dźwigni” by nie palić ogromnych budżetów.

Offline sam w sobie możne mieć ogromne przełożenie na online. Przypadek specyficzny, protesty społeczne związane z krzyżem pod Pałacem Prezydenckim, które zyskują rozgłos i siłę dopiero wtedy gdy zaczynają mówić o tym media offline, tradycyjne. Gdyby nie media, temat długo kisiłby się na Faceboku i kilku blogach, forach.

Michał Ksiądzyna: Co robić, kiedy mamy kryzys na portalu społecznościowym? Jak gasić
pożary? I jak im zapobiegać?

Jacek Gadzinowski: Nie można chować głowy w piasek! Należy wyjść do ludzi i zaproponować rozwiązanie problemu. Im dłużej czekamy z rozwiązaniem, tym bardziej taki kryzys się rozlewa. Zapobieganie… tu zawsze może się zdarzyć kryzys, jak w normalnym życiu. Najważniejsze by mieć świadomość słabych i mocnych stron marki, produktu. I monitorować, co dzieje się wokół nich.

Michał Ksiądzyna: A co z trollami, albo osobami, które ewidentnie chcą skopać leżącego? Jak sobie z nimi poradzić?

Jacek Gadzinowski: Monitorować, a w drastycznych przypadkach – gdzie mimo dialogu z takimi osobnikami, jest efekt odwrotny:  postępujemy podobnie jak każdy admin forum dyskusyjnego czy bloga. Moderujemy tego typu wypowiedzi. Inaczej śmietnik który zrobią trolle, skutecznie zabija merytoryczne wypowiedzi, wypłoszy audytorium na poziomie.

Warto też odróżnić, co jest trollerstwem, a co jest wyrażaniem opinii o marce czy produkcie. W tym drugim przypadku, warto skontaktować się z taką osobą i spróbować znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie.

Michał Ksiądzyna

Redaktor Naczelny Top Menedżer

Sprawdź też...

2 Responses

  1. Gdyby postawić biznes na miejscu polityka, a klienta w roli telewidza to warto sobie zadać pytanie czy chcielibyśmy, żeby obywatel miał możliwość gadania z telewizorem 🙂
    Oczywiście każdy przypadek jest indywidualny, i każdy ma swoje plusy ujemne i minusy dodatnie 🙂

    [Odpowiedz]

  2. Dlatego w PL, polityka długo nie będzie wchodziła skutecznie do internetu. I całe szczęście… bo jaki to byłby koślawy dialog (monolog), ludzi którzy dialogu nigdy ze swoimi klientami /wyborcami/ na oczy nie widzieli 😉

    [Odpowiedz]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *