zarządzanie czasem

Zarządzanie czasem zwyczjnie nie działa

Próbowałem już chyba wszystkiego. Popularnych i sprawdzonych metod – monitorowania swojej aktywności, listy zadań na dany dzień, rozpisywania grafików, wyrzucania rozpraszaczy, ustawiania przypominaczy i wielu innych. Nic nie skutkowało. Sięgnąłem więc dalej, często wymyślając nowe sposoby lub modyfikując już istniejące. Była niewielka poprawa, ale nadal bardzo, ale to bardzo słabo w stosunku do wkładu czasu [...]

Doradca, konsultant i szkoleniowiec w zakresie biznesu i marketingu w internecie, chcesz wiedzieć więcej: Kliknij

Próbowałem już chyba wszystkiego. Popularnych i sprawdzonych metod – monitorowania swojej aktywności, listy zadań na dany dzień, rozpisywania grafików, wyrzucania rozpraszaczy, ustawiania przypominaczy i wielu innych. Nic nie skutkowało. Sięgnąłem więc dalej, często wymyślając nowe sposoby lub modyfikując już istniejące. Była niewielka poprawa, ale nadal bardzo, ale to bardzo słabo w stosunku do wkładu czasu i energii w sprawniejsze zarządzanie swoim czasem. Sytuacja stawała się dramatyczna … aż niepostrzeżenie zaszła w moim życiu jedna, drobna zmiana, która to wszystko zmieniła.

Kupiłem nowy materac do mojego łóżka

Wiem, jak idiotycznie to brzmi, a do tego może wyglądać jak reklama materaca, ale ten drobny fakt spowodował ogromny wzrost w mojej produktywności. Krótko powiem dlaczego tak się stało i przejdę do przekazania metody, w której kryje się ogromny potencjał, aby znacząco zwiększyć Twoją produktywność.

W czym był problem?

Mówiąc krótko, stary materac nie należał do najwygodniejszych. Coś, gdzieś zwyczajnie przestało działać – po ośmiogodzinnym śnie byłem w gorszym stanie niż kiedy się kładłem spać. Bolały mnie plecy, byłem permanentnie zmęczony i niewyspany. Po pobudce przez 2-3 godziny dochodziłem do siebie i brałem się w końcu do pracy. Efektywność miałem słabą – stad moje permanentne poszukiwanie metod na zwiększenie produktywności i lepsze zarządzanie czasem – musiałem dwunastogodzinną pracę wykonać w 4-6 godzin, a do tego w stanie zmęczenia i obolałych pleców. Jakoś dawałem radę, ale każda metoda skutkowała jedynie kilkuprocentowym wzrostem efektywności. Najlepsze z technik, te które wymyśliłem i dopasowałem do swojego charakteru, które pomógł mi wdrożyć mój przyjaciel Krzysiek (ten od coachingu, inner game, nlp, psychologii itd. – strona Krzyśka www.cnlp.pl) skutkowały, ale ze względu na zły stan ogólny szybko przechodziłem ze stanu wysokiej energii w stan apatii. Nie dało się inaczej, kiedy organizm dopominał się odpoczynku.

I nagle kupiliśmy ten nowy materac. Odczułem wzrost produktywności o kilkaset procent! Zwyczajnie zacząłem robić wszystko szybciej, sprawniej, lepiej! I to bez większego wysiłku. Skończyły się zaległe zadania, trudne do dotrzymania terminy, permanentne zmęczenie, problemy z umówieniem się na spotkanie z klientem o 7 rano i wiele innych problemów. Nie namawiam Cię do zmiany materaca – dla Ciebie może być to bez znaczenia, pokażę jednak metodę, dzięki której odkryjesz to, co Ciebie ogranicza i przytłacza Twój potencjał.

Ograniczenia

Podstawowy błąd, który popełniłem polegał na tym, że zamiast zlokalizować i szybko wyeliminować to, co mnie najbardziej ograniczało, szukałem metod na poprawę efektywności.

Owszem, moja efektywność się poprawiała – tyle, że moim celem było 8 godzin porządnej pracy w ciągu dnia, zamiast 12 albo 16 godzin słabej efektywności, a tym bardziej 8 godzin wypruwania sobie żył. Klasyczne metody zarządzania czasem same w sobie zajmują czas i energię, często powodują większe zmęczenie i stres. Sytuacja naprawdę wydawała się beznadziejna.

I nagle została usunięta przeszkoda. Cały tłamszony dotąd potencjał mógł ujrzeć światło dzienne. Bez stresu, bez zmęczenia, bez pamiętania o wszystkich technikach – tak zwyczajnie i po prostu. Zadania, które sobie przydzielam wykonuję teraz na luzie, z przyjemnością i całkiem niezłą szybkością. Nie przestałem rozwijać technik poprawiania efektywności – TERAZ DOPIERO DAJĄ NIESAMOWITE EFEKTY!

Dlaczego nie widziałem źródła problemu?

Po pierwsze dlatego, że zmiany zachodzące powoli, potrafią przemknąć się niepostrzeżenie do status quo. A co dostanie się do status quo taktowane jest jako naturalne i na co dzień tego nie dostrzegamy.

Po drugie dlatego, że szukałem nie tam gdzie trzeba – skupiałem bardzo mocno swoją uwagę na rozwiązaniu tego problemu (słaba efektywność), a nie na zlikwidowaniu jego przyczyny. Zwykłe pokierowanie myśli w inną stronę odrobinę szybciej, zaoszczędziłoby mi sporo wysiłku.

Twoje ograniczenia

Teraz Ty zastanów się (tylko porządnie), jakie są Twoje największe ograniczenia? Co Cię trzyma przy ziemi i nie pozwala odlecieć? Zrób sobie listę ograniczeń.

To może być cokolwiek, co nie pozwala Ci realizować Twojego potencjału:

- niewygodny materac

- wiecznie niezadowolony i krytykujący kolega

- niezbyt wydajny i wiecznie psujący się komputer

- denerwująca sąsiadka

- głupi szef

- zepsuta lodówka

- za małe biurko

i wiele, wiele innych.

Sama lista to już coś. Jednak jest tylko pierwszym etapem.



10 Komentarzy

  1. Arek pisze:

    Często źródło problemów jest banalne, a my zamiast zająć się właśnie nim to próbujemy niwelować jedynie jego skutki.

    [Odpowiedz]

  2. Paweł Kata pisze:

    Ciekawy wpis. Miałem dość podobną sytuację ze spaniem, ale mi pomógł specjalny budzik, który dzwoni tylko wtedy, gdy jesteś na odpowiednim etapie snu. Ustawiasz sobie pół godzinne „okno” czasowe na pobudkę (np. 6:30-7:00) i obudzi Cię np. o 6:43, ale za to w dziewięciu przypadkach na dziesięć jesteś absolutnie pozytywnie wyspany i pełen energii. Super sprawa.

    [Odpowiedz]

  3. Gosia Henke pisze:

    Świetny artykuł Michale! :)

    [Odpowiedz]

  4. Co to jest za budziki Pawle? Dałbyś mi link do niego?

    [Odpowiedz]

  5. Materace powinno się zmieniać raz na 3 lata.
    Nie tylko ze względu na jakość spania, lecz przede wszystkim zagrzybienie.

    A niewyspanie to nie tylko problem materaca, lecz przede wszystkim przyduszania się we śnie.

    pozdrawiam
    Arek

    [Odpowiedz]

  6. Rzeczywiście. Jak sam zmieniłem biurko i krzesło robiąc moje miejsce pracy bardziej ergonomicznym, zdecydowanie zauważyłem różnicę. Teraz nawet po 10 godzinach nie bolą mnie plecy.

    [Odpowiedz]

  7. Nie można zarządzać czasem, bo upływ czasu w żaden sposób od człowieka nie zależy. Można zarządzać sobą (lub innymi) w czasie, bo tylko na to ma się wpływ.

    [Odpowiedz]

  8. @Ewelina Kitlińska – wiedziałem, że ktoś to w końcu powie. Termin zarządzanie czasem nie jest poprawny pod względem czystości polszczyzny. Jest jednak zwrotem nie polskim, tylko tłumaczeniem bezpośrednim time management z angielskiego i przyjął się u nas doskonale. Dlatego zamiast pięknej, kwiecistej mowy a’la Mickiewicz wolę prosty język, który nie zaprząta głowy niepotrzebnymi niuansami – zarządzanie sobą w czasie … przecież to może dotyczyć wszystkiego co łączy się z naszą osobą i jest umiejscowione w czasie. Nie wdaję się w dalsze akademickie dywagacje, zamiast tego biorę się do pracy i życzę miłego dnia.

    [Odpowiedz]

  9. Sebastian pisze:

    Jak się stało, że wpadłeś na sprawę materaca? Co było pierwszym impulsem?

    [Odpowiedz]

    Michał Ksiądzyna Odpowiedź:

    @Sebastian, Bolące plecy były wystarczająco mocnym sygnałem :)

    [Odpowiedz]

Zostaw Komentarz