Jak motywować pracowników?

3026089-poster-p-1-ask-the-experts-how-do-i-find-the-motivation-to-get-to-the-next-stage-of-my

Motywacja jest często kluczem do sukcesu. Jest też często wyzwaniem ponad siły dla menedżerów. Z tego artykułu dowiesz się jak stworzyć warunki do motywacji swoim pracownikom. Zaczniemy od tego, jak menedżerowie motywują pracowników i jak mogliby robić to lepiej.

Wielkie mowy, szczytne idee i krzyk

Tak pokrótce można opisać ulubione metody motywowania menedżerów. Zwłaszcza początkujących, choć i bardziej doświadczonym się zdarza. Naoglądali się Władcy Pierścieni i zgrywają Aragorna przed bitwą. Efekt – jest, naturalnie. Dobra mowa potrafi zelektryzować i uskrzydlić – zarówno mówcę i słuchaczy (chociaż mówcę bardziej). Problem w tym, że działanie tej metody jest bardzo krótkie, a do tego szybko się zużywa. Pierwsza mowa – super. Druga choćby nie wiem jak dobra nie odniesie takiego skutku. A w firmie trzeba motywować każdego dnia, w każdej godzinie i w każdej minucie.

Szczytne idee – pracowników zwykle mało interesuje los świata, a nawet los firmy. Na pierwszym miejscu zawsze jest interes własny. Dlatego powiedzenie, że robimy coś ważnego albo powinno być jedynie przypomnieniem, albo nie powinno być wypowiadane wcale. Nie pokładaj nadziei w pracy dla idei, chyba że mówimy o Fundacji lub studentach chcących zdobyć doświadczenie i dobrze się przy tym bawić.

Krzyk. Moja najmniej ulubiona metoda. Jak można w ogóle krzyczeć na pracownika? Menedżer, który nie kontroluje swoich emocji, ma kontrolować zespół ludzi? Niedorzeczne. Jeśli krzyczysz na swoich pracowników, aby ich zmotywować – przestań natychmiast, szkodzisz im, sobie i firmie, a pewnie też bliskim pracowników. Pewnie, że fajnie wyładować emocje i poczuć wyższość, ale to rozwiązanie dla osób ze słabym poczuciem wartości, które szybko negatywnie odbije się na menedżerze.

A jak być może?

Jeśli uważasz którąś z metod za coś oczywistego – nie przejmuj się, oznacza to zwyczajnie, że robisz wszystko tak jak należy.

Czynniki higieny

Nie mam tu na myśli żadnych proszków czy detergentów. Chodzi o niezbędne minimum, aby pracownik w ogóle mógł pracować. Minimum to różni się od pracownika do pracownika i od menedżera do menedżera.

Jedni potrzebują co rano podróżować służbową limuzyną do wielkiego wieżowca w centrum miasta, gdzie czeka na nich ładna sekretarka, gorąca kawa i poranna prasa, a biurko mają większe niż samochód, którym jeżdżą. Innym wystarczy laptop i dostęp do internetu i jakoś sobie poradzą. Mimo tego jest kilka czynników higieny, które są wspólne dla wszystkich i przyczyniają się do poprawy motywacji:

– stabilna płaca, na tyle wysoka aby starczyło do pierwszego

– narzędzia do pracy

– BHP (wszelkiego rodzaju zabezpieczenia, ubranie ochronne i tym podobne)

– odpowiednie relacje z kolegami z pracy

– odpowiednie relacje z przełożonym

To zwykle jest minimum, które musi być spełnione, aby ktoś nie chciał zostawić pracy. Ludzie są często bardzo leniwi jeśli chodzi o poszukiwania nowej pracy, więc jeśli podstawa jest spełniona, raczej nie będą szukać alternatyw, chyba, że skuszeni dużą pozytywną zmianą.

Co nas motywuje?

Wspomniane wcześniej metody to podstawa. Teraz kilka słów o tym, co motywację może zwiększać:

– jasne zasady (za co, jakie nagrody i kary)

– sprawiedliwość (traktowanie wszystkich pracowników na równych zasadach)

Wydawałoby się, że sprawiedliwość należy umieścić w czynnikach higieny. Mimo tego, moje obserwacje potwierdzają, że preferowanie niektórych osób w zespole jest częste i nie jest niezbędnym minimum dla innych, aby pracować.

– przyjazne warunki pracy (fura, komóra, skóra i tym podobne; także dodatkowe urlopy, wakacje, nienormowany czas pracy i wszelkie rozwiązania umilające życie pracownika)

– premie (najlepiej za wyniki osoby, premie dla WSZYSTKICH pracowników firmy nie działają motywująco – bardziej traktowane są jak wygrana w lotto)

– udziały (pracownicy szeregowi zwykle nie doceniają tego, ale menedżerowie wysokiego szczebla często są „kupowani” za udziały w firmie)

– nagrody i wyróżnienia (tytuł „pracownik miesiąca” działa, pod warunkiem, że za tytułem idzie premia lub przywilej)

– dbanie o rozwój pracownika (szkolenia, kursy, podyplomówki itd.)

– promowanie zdrowego trybu życia (na koszt pracodawcy np. karta Multisport)

– promowanie wchłaniania kultury (firmowe wyjścia do teatru, opery)

– ciekawa, kreatywna praca, brak monotonii (nie dla wszystkich)

– stabilizacja i pewność wykonywanych obowiązków (nie dla wszystkich)

Na pewno nie zamyka to listy, ale daje pewien pogląd na bardziej popularne i skuteczne metody.

Ja stosuję tylko jedno kryterium przy doborze czynników – „klient” ma być zadowolony. W tym przypadku pracownik ma być zadowolony. I jego żona (mąż) i dzieci też. A w pracy ma być tak przyjemnie i tak miło jak to możliwe, bez poświęcania produktywności.

Jak stworzyć system motywacyjny?

Na początek wypisz sobie na kartce wszystko to, co może demotywować pracownika, kilka przykładów:

– konieczność wstawania wcześnie rano

– dojazd do pracy

– konieczność robienia tego co chce szef

– nie można w tym czasie leżeć brzuchem do góry

itd.

Następnie wypisz na kartce wszelkie sposoby, jakie są w Twoim zasięgu, aby zmotywować pracowników. Przykłady podałem powyżej, użyj też swojej kreatywności. Oprócz tego stwórz listę czynników higieny i sprawdź, czy czegoś nie brakuje. Jeśli skończą Ci się pomysły – porozmawiaj z pracownikami.

Ważne jest rozpisanie wszystkiego, bo wtedy masz informacje w jednym miejscu.

Jak motywować?

Skoro wiemy już jak chcemy motywować pracowników, czas przejść do kolejnej kluczowej sprawy – jakie zachowania wzmacniać, a jakie osłabiać? Wybiorę sobie dwa zachowania, które chciałbym wzmocnić oraz jedno, które chciałbym osłabić i na tym przykładzie pokażę jak konstruować prosty system motywacyjny.

Zachowania, które chcę wzmacniać:

– przychodzenie do pracy punktualnie

– wyrabianie się z terminami

Zachowanie, które chcę osłabić:

– przylatywanie do mnie z byle problemikiem

Zaczynam więc od metod na zwiększenie motywacji do przychodzenia do pracy punktualnie:

Za przyjście punktualnie do pracy: mały deser po obiedzie na koszt firmy (powiedzmy rurka z kremem za 1zł – firma nie zbankrutuje). Czy spowoduje to, że KAŻDY będzie przychodził punktualnie? Zdecydowanie nie, ale powinno zwiększyć punktualność (zawsze przecież coś się może wydarzyć w drodze do pracy).

Teraz wyobrażam sobie sytuację, w której jakiś pracownik utknął w korku i ze smutną minką domaga się rurki z kremem, bo przecież „to nie moja wina”. Co powinien zrobić menedżer w takim wypadku? Nie dać się złamać – nigdy. Jeśli jakakolwiek wymówka na Ciebie zadziała cały system runie. Jeśli nagradzasz efekty, a nie intencje, to są tylko dwie możliwości: ktoś przyszedł punktualnie i otrzyma nagrodę lub ktoś przyszedł niepunktualnie i nagrody nie otrzyma. Każde odstępstwo od tej zasady to koniec motywacji.

Drugi przypadek – wyrabianie się z terminami. Terminy projektów zapadają raz na kilka miesięcy, jest to też poważniejsza sprawa. Dlatego nagroda w postaci premii będzie bardziej odpowiednia.

Przypadek trzeci – przylatywanie do mnie z byle problemikiem, to zdecydowanie marnowanie mojego cennego czasu i odbieranie wsparcia dla całego zespołu kosztem jednej osoby. Taka osoba potrafi być bardzo męcząca. Jeśli jest to nowy pracownik – można trochę poluzować, ale generalnie menedżer nie powinien zajmować się małymi problemikami. Tak więc ilekroć ktoś do mnie przychodzi z małym problemikiem mogę go zwyczajnie odprawić bez odpowiedzi, co jest wystarczającą „karą”. Jeśli to nie skutkuje, informuję pracownika, że jeśli jeszcze raz przyjdzie do mnie z byle czym, zastosuję karę w postaci notatki służbowej, przy czym może przychodzić z rzeczami ważnymi – i podaję przykłady rzeczy ważnych i rzeczy błahych. Informuję, że jeśli coś jest problemem (np. komunikacja), firma jest gotowa pomóc i wysłać pracownika na szkolenie. Jeśli nadal nie skutkuje (pracownicy mają często potrzebę sprawdzić, czy menedżer jest konsekwentny), stosuję karę.

Z karami trzeba postępować bardzo ostrożnie, ale są one dozwolone w majestacie prawa. Wystarczy zaprzyjaźnić się z Kodeksem Pracy.

Jeśli mamy coś do czego chcemy bardzo zmotywować?

Zdarzają się kluczowe kompetencje, które przesądzają o sukcesie lub porażce firmy. Warto je wzmacniać szczególnie mocno. W tym celu polecam zastosowanie najpierw najlepszych nagród jakie mamy dostępne, obserwowanie zmian jakie zachodzą, a jeśli nadal ktoś znajduje się poniżej linii wymaganego minimum, wprowadzenie kar za nieprzestrzeganie pewnych norm. Jeśli i to nie pomaga – wystarczy zastosować firmową karę ostateczną, czytaj: zwolnienie. Z tym, że nie odnośnie wszystkich na raz – tylko stopniowo zaczynając od najgorszych. Być może wiadomość o tym zmotywuje pozostałych?

Ludzkie podejście

Według mnie najlepszym systemem motywacyjnym jest zwyczajne, ludzkie podejście. Każdy może przecież popełnić błąd. Mimo tego, system to system – nie uznaje wyjątków. Jeśli chcesz mieć zmotywowaną załogę, nie możesz tego osiągnąć bez dobrego systemu motywacyjnego.

Michał Ksiądzyna

Redaktor Naczelny Top Menedżer

Sprawdź też...

17 Responses

  1. Mikołaj pisze:

    Świetny art! Co do motywacji to można jeszcze dużo na ten temat pisać… Ważna w pracy jest atmosfera. Jeżeli ktoś bez problemu wyrabia się z projektami i ma dużo wolnego czasu, nie trzeba od razu dawać mu następnego projektu. Warto takiej osobie dać trochę luzu np. w niektórych firmach są specjalne pokoje rozrywki gdzie można się odprężyć, pograć trochę w PS3, pogadać itp. oczywiście jeżeli dany pracownik bez problemu wyrabia się ze swoją pracą…

    [Odpowiedz]

  2. Powinieneś jeszcze był napisać o jakim rodzaju pracy mówisz. 🙂
    Wiadomo bowiem, że kopiących rowy motywuje się tylko batem po plecach.
    A że teraz tego nie można to drogi powstają tak jak powstają 🙂

    pozdrawiam
    Arek

    [Odpowiedz]

  3. @Mikołaj – jest też w tym jeszcze jeden element motywujący – tych, którzy się nie wyrabiają z terminami szlag trafia jak widzą kolegów grających na konsoli. I wtedy może się w końcu zabiorą do pracy.

    [Odpowiedz]

    Krzysio Jedlina ze Szczecina Odpowiedź:

    @Michał Ksiądzyna, Może to również doprowadzić do pogorszenia stosunków między pracownikami wyrabiającymi się i tymi pozostającymi w tyle. Ktoś niezasłużenie gra na PS3 bo miał łatwiejszy projekt, a JA mam tylko kłody pod nogi. Szef mnie nie lubi i się uwziął.

    [Odpowiedz]

  4. @Arek – batem po plecach to niewolników można traktować … w starożytnym Egipcie, przy budowie piramidy. Dziś tych kopiących rowy ciężko znaleźć, więc całkiem dobrze zarabiają.

    [Odpowiedz]

  5. Paweł pisze:

    Motywowanie pracowników to sztuka. Do pewnego momentu myślałem że mój dwuosobowy zespół pracuje tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Jednak same pieniądze nie wpływają na motywację pracowników. Czasem wystarczy mała pomoc i okazanie zainteresowania. Wtedy pracownik da z siebie więcej niż ma zapisane w zakresie obowiązków.

    [Odpowiedz]

  6. Adam Szajna pisze:

    Bardzo ciekawy początek. W 100% procentach rozmijasz się z treścią wykładów, na które miałem przyjemność chodzić w tym roku. Dlaczego teoria stoi tak daleko od praktyki?
    Drobna uwaga, batem po plecach nikogo nie można bez jego zgody.
    pozdawiam,
    Adam

    [Odpowiedz]

  7. Michał: Według wszelkich znaków pisanych na tabliczkach i inskrypcjach, piramid nie budowali niewolnicy tylko chłopi w miesiącach wolnych od pracy na polu.

    Adam: Ano niestety dziś nie można nikogo batem po plecach, dlatego drogi i rowy mamy jakich (nie)mamy 🙂

    pozdrawiam
    Arek

    [Odpowiedz]

  8. Konrad Cerkiewicz pisze:

    Bardzo ciekawie opisujesz sposoby motwyowania pracowników, bardzo mi w tym pomogłeś, dziękuję 🙂

    [Odpowiedz]

  9. Jakub pisze:

    Szukam właśnie na sieci informacji odnośnie tego złożonego procesu, i miło przeczytać taki artykuł – zbiera w sumie wszystko co do tej pory wiedziałem, i ukazuje to w „ludzkim” podejściu. Ja z racji prowadzonego trybu życia bardzo doceniam systemy, które umożliwiają mi wchodzenie na większość obiektów sportowych w kraju. Ciekawą ofertą jeśli chodzi o wynagradzanie pracowników jest również organizowanie specjalnych wyjazdów – w zależności od zainteresowań pracowników, może to być np wyjazd na zawody F1, mecz jakichś topowych drużyn piłki nożnej itp. W Polsce zwraca się coraz baczniejszą uwagę na tego typu sprawy, i powstają specjalne firmy, organizujące takie wyprawy. Rozglądając się za owymi ofertami, „wpadła mi w oko” oferta firmy mega travel – prezentują oni kompleksowe podejście do organizacji takich wyjazdów motywacyjnych. Tak czy inaczej, możliwości jest mnóstwo, problemem jest tylko wybranie i dobre zastosowanie tej odpowiedniej 🙂

    [Odpowiedz]

  10. Jkawa pisze:

    Zgadzam się, że jeśli chodzi o pracowników to najważniejsza jest odpowiednia motywacja i gratyfikacja. Z tego co wiem to jednym z lepszych sposobów są wyjazdy integracyjne czy motywacyjne jak te z Mega travel. Rozmawiając ze specjalistami od HR okazało się, ze pracownicy lepiej reaguję na takie nagrody w formie przeżyć niż rzeczowe. Generują one bowiem więcej pozytywnych emocji i zostają w pamięci na dłużej niż kosz z owocami.

    [Odpowiedz]

  11. Marcin K pisze:

    Z motywacją jest tak jak z pogodą. Zarzadzam kilkusetosobowa druzyna i powiem szczerze nie ma jednego zlotego sposobu. Na jednych dziala mile slowo i usmiech. Na drugich surowa ocena postepow w pracy. A jeszcze na innych kasa. Co dziaa zalezy od tak wielu zmiennych ze az trudno sie polapac. Wiek, czy ma rodzine, czy sam utrzymuje rodzine czy zyje na garnuszku u mamusi. Wizja przyszlosci w firmie no i stanowisko… Wlasnie – stanowisko. Szeregowego pracownika motywuja proste rzeczy. Wyzej jest tylko trudniej. Jezeli trafisz ze sposobem motywacji w kierownikow obszarowych – wygrywasz. Jezeli nie – ryba gnije od… No wiecie…

    [Odpowiedz]

  12. Łukasz S pisze:

    Spławianie pracowników, którzy mają błahe (wg menedżera) problemy, ignorowanie ich, grożenie notatką służbową (!) to jeden z najgorszych pomysłów, jakie znam. Bo to, co dla menedżera jest błahe, dla pracownika może być trudne. I pracownik będzie się biedził trzy dni i nie zrobi nic, a menedżer zna szerszy kontekst, wie często więcej i może sprawę rozwikłać w minutę.

    [Odpowiedz]

  13. Lutek pisze:

    Bardzo ciekawe przykłady metod motywujących są na stronie http://www.optihr.pl/ Jedną z bardziej interesujących jest Best Player, która poprzez zaangażowanie pracownika pozwoli ocenić jego kompetencje i pokierować jego ścieżką rozwoju zawodowego. Sposoby proponowane przez HR są więc korzystne nie tylko dla pracownik, ale też dla managera, które odpowiada za politykę personalną w firmie i wysoką jakość wykonywanej przez zespół pracy.

    [Odpowiedz]

  14. Witam.

    Ciekawy artykuł. Poznałem kilka ciekawych przykładów, jednak tak naprawdę każdy z nas musi sobie wypracować własne metody motywacji.
    Pozdrawiam

    [Odpowiedz]

  15. Pracujący pisze:

    Obecnie telefon, laptop czy samochód firmowy, które dostaje pracownik w momencie objęcia stanowiska w firmie, są traktowane jako „narzędzia” pracy. Formą pozapłacowej motywacji pracownika, nie wiem czy słyszeliście, jest Programie WorkSite: Zdrowe Biuro, masażyści przyjeżdżają do firmy, wraz ze specjalnymi krzesłami, na których masują pracowników w określonych dniach, o ustalonym czasie itd. Masaż biurowy stał się bardzo ciekawą propozycją w puli pozapłacowych motywatorów.

    [Odpowiedz]

  16. JJ us pisze:

    Rurka z kremem za punktualność?
    Odesłanie podwładnego bez odpowiedzi i straszeniem notatką służbową?
    Ja jednak wolę poklaskać, dać wyraz tupnięcia nogą jeśli ktoś się spóźnia i poklepać po plecach za dobrą robotę. Jeśli jesteś szefem, a oni są pracownikami to możesz ich przekupywać byle ciastkiem i bawić się w tą szopkę o której piszesz.
    Jeśli jesteś człowiekiem, który pracuję z innymi ludźmi, i wierzycie w wspólny cel, to osoba która się spóźni sama przyzna, że jest jej głupio.
    Taka mała różnica w podejściu.

    [Odpowiedz]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *