Trwa już kolejny tydzień nowego, 2010 roku. Być może część z nas, jak co roku, albo wreszcie, postanowiła sobie coś postanowić. Bo to taki dobry okres, skończyło się stare, zaczyna się nowe. Zatem można ten okres wykorzystać, żeby samemu zmienić coś na nowe. I kiedy tak ulegamy temu urokowi deklaracji przed samym sobą, przychodzi mi na myśl pytanie: ile z tego zrealizujemy? Bo pamiętam, że na początku semestru wspólnie z przyjacielem deklarowaliśmy chęć do chodzenia na wykłady, ale wraz z upływem tygodni, i kolejnych zjazdów, nasz entuzjazm malał. Sądzę, że też tak jest z noworocznymi postanowieniami. Szybko i stanowcza się pojawiają, ale delikatnie i trwale ulatują, nie wszystkie zapewne.
Co zrobić, żeby spełniły się te nasze noworoczne postanowienia? Pewnie jest wiele przyczyn, które mogą wpływać, że po roku niewiele z pięknych planów zostanie zrealizowanych. Wymieniam, te które jak sądzę, mogą występować najczęściej, choć kolejność nie ma szczególnego znaczenia:
* oczekiwanie szybkiej zmiany,
* brak jasnego celu,
* brak planu wdrożenia,
* brak wzmacniania motywacji.
Oczekiwanie szybkiej zmiany, czyli np. od nowego roku przestaję jeść czekoladę. Podstawową przeszkodą, która z tego wynika jest budowa naszego mózgu, który nie jest przystosowany do radykalnych zmian. Wywodzi się to jeszcze sprzed tysięcy lat. Wówczas, gdy zaskoczony przez jakiegoś zwierza lub tubylca, ówczesny człowiek był zmuszony do ucieczki, walki, albo dotykał go paraliż. Co nam zostało z tamtego okresu?
Gdy chcemy wprowadzić nagłą zmianę, nasz mózg po prostu ją odrzuca, zazwyczaj poprzez ucieczkę. Dlatego zgodnie z filozofią Kaizen, jeśli chcesz się odchudzić, to każdego razu odłóż z talerza jedną frytkę, a nie rezygnuj od razu. W ten sposób możesz oszukać swój mózg, który nie będzie widział zmian, a po czasie przyzwyczai się do nowej sytuacji. Jeśli zatem chcemy wprowadzać noworoczne postanowienia, to rozłóżmy je w czasie, ustalmy efekt docelowy, ale i sposób jego osiągnięcia. Bo przecież nie od razu Kraków zbudowano. Im więcej radykalizmu w postanowieniach, tym więcej prawdopodobieństwa na szybkie jego zakończenie. Choć nawet wówczas pozostanie to usprawiedliwienie, że się próbowało, ale widać nie jest to takie proste.
Brak jasnego celu, czyli przysłowiowy SMART. A ponadto właściwie sformułowany cel z punktu widzenia jego pozytywnego określenia oraz sfery wpływu. Jeśli nie chcę jeść nawet po 18.00, to wciąż będę nieświadomie o tym myślał. Mogę jednak sobie powiedzieć, że będę jadł tylko do 18.00. w ten sposób określam co chcę, a nie czego chcę uniknąć. Mogę też powiedzieć sobie, że chcę, aby sąsiad się do mnie uśmiechał. Tak się niestety dzieje, że nie mam wpływu na sąsiada. Za to na pewno mam wpływ na siebie, i mogę sobie określić, że od dzisiaj będę za każdym razem uśmiechał się do sąsiada. To może sprawić, że i on w efekcie odwzajemni moje starania. Dzięki temu będę mógł realizować swoje postanowienie, a co ważniejsze, po czasie zauważyć jego efekty. Jeśli jeszcze zadbamy o termin, mierzalność i będzie to odpowiednio motywujące, to z pewnością zwiększymy własne szanse na wykorzystanie istniejących w nas możliwości. To wszystko powinno zostać zapisane długopisem na kartce, kalendarzu lub w jakiejkolwiek postaci elektronicznej. Wiele osób, z którymi pracowałem, gdy tylko zapisały na kartce bardziej szczegółowo swoje cele, już czuły, że są bardziej realne, możliwe do osiągnięcia. W naszej pamięci jest wielka nadzieja, ale pewne jest też to, że potrafi także nas zawieść. Po co zatem, ryzykować realizację swoich postanowień, jeśli samo zapisanie, już może nas przybliżyć do postanowienia noworocznego?
Najlepsza podróż dookoła świata nie przyniesie satysfakcji, kiedy nie zadbamy o miejsca, które chcemy odwiedzić, nie wyposażymy się w odpowiedni ekwipunek, no i nie spojrzymy na rozkład pociągów, czy samolotów. Mam wrażenie, że wiele postanowień kończy się na postanowieniach, bo brak jest po prostu planu, który ma posłużyć do ich realizacji. Od samego myślenia, nawet pozytywnego, daleko jeszcze do sukcesu. Trwający właśnie rajd Dakar, podzielony jest na odcinki. Nikt nie byłby w stanie, za jednym razem przejechać tej morderczej trasy. Do każdego odcinka uczestnicy przygotowują się, aby dotrzeć jak najkrótszą trasą, nie zjechać, a przede wszystkim osiągnąć jak najmniejszy czas. Czy z każdym postanowieniem noworocznym przygotowujesz sobie plan, dzielisz ten wielki cel na etapy, których realizacja staje się po prostu realna? Wielkie szczyty wydają się nie do zdobycia. Jeśli jednak podzielimy je na możliwe do przejścia odcinki, za kilka dni, będziemy na góry szczycie. Tutaj znowu sama myśl nie wystarczy, papier, ołówek lub inna elektroniczna forma tylko pozwoli urzeczywistnić swoje postanowienie już na starcie.
Motywacja, czyli nieograniczone źródło energii do działania, może każdego dnia przygasnąć. Warto nie tylko przy noworocznym postanowieniu mieć chęć do jego realizacji. Istotniejsze jest, żeby do momentu jego zdobycia, wydobywać z siebie siłę i wiarę do działania. Z pewnością to co było powyżej wspomniane może się do tego przyczynić.
Co jeszcze może dawać siłę do tego, aby być wśród tej mniejszości, która za rok, osiągnie kolejne postanowienie? Sądzę, że czasami za mało uwagi poświęcamy na rozważenia, co wyniknie, co się stanie, kiedy osiągniemy nasz noworoczny cel. Przecież to, że będę jadł tylko do 18.00 może sprawić wiele innych rzeczy, o których na początku nie zdawałem sobie sprawy. Jeśli to zobaczę, to znowu napełniam swoje źródło dodatkową motywacją, która w trudnych chwilach może być potrzebna.
Jeśli już na początku nie odczuwam wystarczającej motywacji, może warto się nad tym zastanowić. Może nie stawiać postanowienia, którego i tak nie osiągnę. Bo co mi to da, że się utwierdzę, że nie umiem dotrzymać własnego słowa. Już na początku drogi powinienem mieć pewność, że chcę iść tam gdzie sobie postanawiam, inaczej marnuję swoje zasoby.
Wraz z postanowieniem noworocznym warto także zapakować do walizki podróżnej różne motywatory, które w zależności od warunków i okoliczności, będzie można wykorzystać. Jeśli na wstępie zastanowimy się co może być pomocne w motywacji do osiągnięcia celu, poszukamy tego w sobie przede wszystkim, to przygotujemy się na trudne chwile, w których zwątpienie zostanie przezwyciężone.
Postanowienie noworoczne to przyjemny moment, gdy sobie określamy co chcemy zrobić. Będzie równie przyjemny w czasie realizacji, jeśli sami zadbamy o kilka aspektów. Wówczas radość z realizacji noworocznego postanowienia będzie największa nagrodą, a może i zaproszeniem do dalszych postanowień, już nie tylko noworocznych.
Autorem artykułu jest Wojciech Pill.