Spójrzmy prawdzie w oczy. Oczekiwanej długości życia nie możemy zwalić na jakość służby zdrowia, powody są zdecydowanie inne i tkwią w nas samych.
Zwyczaje żywieniowe
Odżywiamy się beznadziejnie. Ciężkie potrawy, spore ilości mięsa. Sporadycznie rybka. Wino do stołu? Kto to widział. Jeśli już to wódka albo piwo i chipsy przed telewizorem. Patrząc na polski jadłospis niejeden dietetyk zachodzi w głowę, jak my w ogóle jeszcze żyjemy jedząc w taki sposób. Wprawdzie nie bazujemy jeszcze na fast foodach, a niektóre nasze potrawy są wyjątkowo zdrowe i smaczne, ale do standardów niektórych państw europejskich jeszcze nam daleko.
Sport
Wyczynowo, na stadionie – super sprawa. Ale żeby typowy Polak biegał? Zaraz usłyszy docinki mijanych osób. Wyjść z kijami do Nordic Walking to już w ogóle odwaga, bo praktycznie każdy przechodzień rzuci coś o braku nart albo chodzeniu w górach. Tragedia. Jedynym politykiem, który obnosił się z uprawianiem sportu w tym kraju był Lepper, który poprzez boks miał zastraszyć opozycję. Donek wprawdzie kopie piłkę, ale jakoś specjalnej sympatii za to nie zyskał. Już nawet Sarkozy zaczął biegać wzorem amerykańskich kolegów, a u nas ze sportem dla mas trzeba się kryć po siłowniach. Gdzie nam do Korei, gdzie prawie każdy ćwiczy Taekwondo.
Mocne trunki
Tu mam wrażenie, że sytuacja się poprawia, ale wciąż ogromna ilość rodaków ma upodobanie do mocnych trunków. W połączeniu z ciężkim jedzeniem wychodzi to nawet nieźle, ale ile osób pije typowo po polsku, czyli „na umór”. Żeby się spić, najlepiej bez zagryzki, bo przecież szybciej i taniej. A następnego dnia wrak człowieka. Wszystko jest dla ludzi, ale naszym sportem narodowym jest „kto więcej wypije zanim padnie pod stół”.
Praca
Dużo pracujemy. Najwięcej w Unii, a na świecie jesteśmy w czołówce. Nadgodziny, dodatkowe fuchy, dodatkowe interesy. Ma to swoje pozytywne skutki – żyje nam się coraz lepiej, ale czasami warto się zastanowić czy nie przesadzamy. Kiedyś przepracowałem w jednym tygodniu niecałe 100 godzin, czyli 2,5 etatu – dziś spoglądam na to z zastanowieniem, co chciałem wtedy osiągnąć. Zdecydowanie gratyfikacja z tej pracy nie była warta takiego poświęcenia. Teraz wolę pracować mniej, ale myśleć więcej.
Powodów jest zapewne więcej, chociaż mam wrażenie, że te 4 mają kluczowy wpływ na długość naszego życia i jakość zdrowia. Niby nie wymaga to zbytniego wysiłku, ale jakoś kulturowo mamy zakorzenioną awersję do odpowiedzialności za własne zdrowie.
Zagrożenia dla biznesu
Trzeba w naszym kraju uważać ze wszelkiego rodzaju biznesami zorientowanymi na zdrowie. Na pewno są Polacy dbający o zdrowie, ale jest ich mniej niż chociażby w USA. Importując stamtąd model biznesowy warto o tym pamiętać.
Szanse dla biznesu
Szanse są ogromne. Tylko gdzie one są? Potencjalnie rynek wygląda świetnie – dla np. prywatnej opieki zdrowotnej. W końcu źle się odżywiający, mało sypiający i pracujący całymi dniami biznesmen to idealny kandydat do prywatnego leczenia.
Społeczeństwo
Patrząc przez pryzmat społeczeństwa jako całości strasznie dużo tracimy. Tracimy lata życia, szybciej się starzejemy, szybciej wymagamy opieki. Wydajemy małe fortuny na leki i opiekę medyczną. A przecież wystarczyłoby permanentnie edukować społeczeństwo i faktycznie promować zdrowe nawyki, bo przecież każdy z nas chce być zdrowy.
Michał:
Kręcę nosem jak czytam ten post. Może we Wrocławiu tego tak nie widać, ale w Legnicy sporo osób chodzi z kijkami, co wieczór, sporo jest biegaczy. Sam biegam o otrzymuję przyjazne uśmiechy od ludzi. Ostatnio mamy modę na bieganie, maratony – w każdym większym mieście biegają tysiące osób. Pod tym względem w ostatnich latach dużo się poprawiło. Sport/aktywność fizyczna staje się modna.
A jeśli chodzi o szanse biznesowe, to właśnie promowanie sportu rekreacyjnego
Pozdrawiam radośnie,
Orest
[Odpowiedz]
Cieszy mnie ten wpis bo właśnie wczoraj wieczorem pobiegałem sobie trochę i mogę zaliczyć się do tych dbających o siebie.
[Odpowiedz]
Oj, z kilkoma punktami nie mogę się zgodzić:
Po pierwsze, to nie spore ilości mięsa są zagrożeniem (w końcu białko to życie) ale mieszanie wszystkiego w jednym posiłku i w diecie w ogóle. Ogromne ilośc cukrów na jednym talerzu z tłuszczem to przepis na katastrofę.
Po drugie alkohol. Jesli chodzi o ilośc wypijanego rocznie alkoholu to wcale nie jesteśmy w europejskiej czołówce. Może z rodzajem trunków jest trochę gorzej ale i pod tym względem stajemy się coraz bardziej „cywilizowani.
Natomiast jeśli chodzi o sport to muszę się zdecydowanie zgodzić z autorem – oojj słabo. Trenując kolarstwo szosowe spotykam się z różnymi reakcjami.
Jesli chodzi o przykład dawany przez polityków czy innych ludzi „ze świecznika sławy”, to faktycznie mogłoby to wiele zmienić w mentalności ludzi.
[Odpowiedz]
@Piotr Jarząbek – nadmiar cukru i tłuszczu jest naturalnie większym problemem niż nadmiar białka, ale nie bagatelizujmy tego problemu.
Jeśli chodzi o alkohol – nie chodzi o ilość, tylko o kulturę spożywania. Zamiast wino do obiadu, pijemy wódkę żeby się upić.
[Odpowiedz]