Patologie kapitalizmu

3

Kapitalizm opiera się na trzech filarach: pracy, kapitale i środkach produkcji (w klasycznej ekonomii ziemi). Zasoby te kontrolowane są przez trzy grupy: pracownicy kontrolują pracę, kapitał kontrolowany jest przez właścicieli, a środki produkcji i ich wykorzystanie przez kastę menedżerów. Czwartym elementem w tej układance jest Państwo, patron wymienionej triady konfliktów i wspólnych interesów. System został [...]

Doradca, konsultant i szkoleniowiec w zakresie biznesu i marketingu w internecie, chcesz wiedzieć więcej: Kliknij

Kapitalizm opiera się na trzech filarach: pracy, kapitale i środkach produkcji (w klasycznej ekonomii ziemi). Zasoby te kontrolowane są przez trzy grupy: pracownicy kontrolują pracę, kapitał kontrolowany jest przez właścicieli, a środki produkcji i ich wykorzystanie przez kastę menedżerów. Czwartym elementem w tej układance jest Państwo, patron wymienionej triady konfliktów i wspólnych interesów.

System został zaprojektowany tak, aby utrzymać równowagę między trzema siłami, a służy do tego Państwo. I tak, właściciele posiadają kapitał i chcą go pomnażać. Dają go więc w zarządzanie menedżerom, którzy posiadają środki produkcji (informacje/wiedzę i umiejętność prowadzeniu biznesu), którzy z kolei mają „kontrakt” z pracownikami, którzy sprawiają, że biznes może działać i za swoją pracę otrzymują zapłatę.

W zdrowym kapitalizmie jest tak, że właściciele mają nadzór i władzę nad menedżerami – np. mogą ich w każdej chwili odwołać z pełnionej funkcji lub regulować ich wynagrodzenie. Z kolei menedżerowie mają władzę nad pracownikami – decydują, czy dany pracownik może pracować dalej, jaką pensję otrzymuje itd. Pracownicy poprzez związki zawodowe z kolei trzymają w szachu właścicieli – jeśli przestaną pracować, a nawet zdecydują się na okupację zakładu i inne drastyczne środki, kapitał zamiast się pomnażać, zacznie topnieć. Państwo poprzez odpowiednią legislację i mediację, a czasami arbitraż dba o zachowanie równowagi między właścicielami, menedżerami i pracownikami. Co jednak, jeśli jedna z grup zdobędzie przewagę?

Władza ludu

Rządy klasy robotniczej już przerabialiśmy. Właściciele zostali właściwie wyeliminowani, co spowodowało, że menedżerowie, którzy nie mogli zbyt wiele wyegzekwować na supersilnej klasie robotniczej byli zmuszeni zaakceptować bardzo niską efektywność działań. Z kolei brak właścicieli, którzy mogliby na menedżerach cokolwiek wymóc powoduje, że stan taki wcale ich nie boli, ponieważ nie ma wpływu chociażby na ich pensję – w końcu menedżer nie musi obawiać się żadnych konsekwencji wynikających ze słabej produktywności przedsiębiorstwa. Efekt – wszyscy mają pracę, wszyscy mają pieniądze, ale jakoś nie ma co za nie kupować, bo przedsiębiorstwa niewiele produkują.

Władza pieniądza

Jeśli właściciele kapitału mają silną pozycję, wymuszają na menedżerach realizację ogromnych zwrotów z zainwestowanego kapitału. Menedżerowie w takiej sytuacji muszą przenieść większość presji na pracowników poprzez wymuszenie ogromnych nakładów pracy, za minimalną pensję zapewniającą jedynie przeżycie. Era industrializacji się kłania. Kto oglądał, lub nawet czytał „Ziemię obiecaną” wie doskonale o czym mówię.

Władza menedżerów

W przypadku, gdy władza właścicieli kapitału jest słaba np. gdy akcjonariat jest bardzo rozproszony, trudno cokolwiek wymusić strajkiem, gdyż właściciele kapitału mogą wycofać go w każdej chwili i przenieść do innej firmy? Tę sytuację można obecnie oglądać w Stanach Zjednoczonych i może być to głęboko zakorzenioną przyczyną mijającego już kryzysu. Spójrzmy na sytuację: bez względu na to, jak menedżer zarządza kapitałem – czy firma przynosi zyski, czy straty i bez względu na to, jak traktuje pracowników, zawsze swoją pensję zgarnie. Interesuje go tak naprawdę tylko jedna rzecz – przetrwanie jego stanowiska, a co za tym idzie działanie spółki na poziomie to umożliwiającym. Stąd misją przedsiębiorstwa bywa przetrwanie, a nie wypracowywanie zysku.

Zauważmy, że menedżerowie nie obrywają w żadnej z wymienionych sytuacji, ponieważ bez względu na to, kto ma dominującą pozycję są w stanie przenieść presję na inną grupę.

Do zaburzeń w triadzie interesów dorzućmy jeszcze jeden element – Państwo. Normalnie Państwo powinno regulować nierówności we wpływach i dążyć do zachowania równowagi. Co w przypadku, kiedy stoczniowcy demonstrują pod kancelarią premiera, co jeśli lobby właścicieli „przekonuje” polityków do głosowania za pewnymi ustawami, lub menedżerowie umieszczają swoich ludzi w rządzie?

W momencie, kiedy jest to „wołanie o pomoc” i sygnał o regulację układu sił, który się zdestabilizował, nie ma problemu. Co jednak, jeśli dana grupa zacznie skutecznie wywierać nacisk aby zdobyć przewagę nad innymi? To nie jest economic-fiction, to jest realna sytuacja, która ma miejsce i na naszym podwórku. Jak ma działać system, którym jest kapitalizm, kiedy jego fundamentalne zasady są łamane?

Spójrzmy na Chiny – ich rozwój nie jest przypadkiem. Silne państwo dba o równomierny rozwój po 7-12% rocznie, pilnuje inflacji i interesów wszystkich grup zachowując najwięcej przywilejów sobie. Silny „patron” jest w stanie dbać o równowagę i przyczyniać się do długotrwałej poprawy stanu wszystkich trzech grup interesów. A słaby? Będzie targany między różnymi grupami, które w końcu będą domagały się swoich praw siłą, co doprowadzi wszystkich do ruiny, a przede wszystkim samo Państwo.

Jeśli ktoś potrafi zaproponować lepszy system niż kapitalizm (równowaga sił), zachęcam do dyskusji. Zwłaszcza w kategoriach leseferyzmu i socjalizmu, które są ekstremami dającymi władzę jednej z grup.



3 Komentarzy

  1. Arek pisze:

    Walka klas streszczając Twój wpis.
    Rzeczywistość jest dynamiczna, człowiek może przemieszczać się pomiędzy ‘klasami’, bądź znajdować się w kilku jednocześnie. Do tego jeśli jakaś forma organizacji jest mniej efektywna od innej to zostanie wyparta …chyba że właśnie promowane przez Ciebie państwo swoimi regulacjami promuje stan nieefektywności.

    Przykład?

    Opisywana przez Ciebie bez moc właścicieli spółek akcyjnych – państwo zmusza do inwestowania w akcje ludzi którzy nie mają o tym pojęcia(zabezpieczenia emerytalne), więc jako skutki mamy:
    1)Nieefektywne lokowanie pieniędzy
    2)Maksymalne rozdrobnienie właścicieli
    3)Nastawienie na krótkoterminowe zyski

    [Odpowiedz]

  2. JM pisze:

    W Chinach pracownicy częstokroć nic nie mają do powiedzenia. A więc równowaga nie jest utrzymana. Są wyzyskiwani nawet po 16 h na dobę. Menedżerami są zwykle właściciele.

    [Odpowiedz]

Zostaw Komentarz