Już od początku naszego życia, uczy się nas, że świat zewnętrzny stanowi dla nas zagrożenie. W szkole utwierdzamy się w tym przekonaniu – dowiadujemy się, jakie otaczają nas niebezpieczeństwa, czego nie wolno robić, co jest zakazane i jakich miejsc unikać. Praktycznie całą uwagę poświęcamy temu, jak wymknąć się zagrożeniom świata zewnętrznego, który postrzegamy często jako wrogi. A przecież rzeczywistość jest zupełnie odmienna.
Małe dzieci
Wirusy, bakterie, bród, przedmioty niebezpieczne. Przed tym wszystkim należy chronić małe dzieci, to zrozumiałe. Natomiast należy dać im również szansę na POZNANIE, na wykształcenie systemów obronnych przed światem zewnętrznym. W końcu należy nauczyć je patrzeć na świat nie tylko pod kątem niebezpieczeństw, ale także szans. Szanse to wszystko co dobre, co oferuje nam otoczenie. Szanse to jest to, co otrzymamy, jeśli wyciągniemy po to rękę i będziemy czerpać z życia pełnymi garściami.
Szkoła
Nie biegaj, nie skacz, siedź cicho, nie wychylaj się. Tak można pokrótce określić ulubione słowa nauczycieli w naszym kraju. Dzieci bardzo aktywne faszeruje się lekami na ADHD, idealny uczeń to ten, który siedzi cicho i posłusznie słucha nauczyciela. Takich chce nas mieć szkoła, ale tacy nie jesteśmy z natury. Są osoby spokojne, są też osoby energiczne i wybuchowe. Na tej różnorodności opiera się siła naszej społeczności – nie możemy być jednakowi, bo nie wykorzystamy nigdy szans, które przed nami stoją.
Na lekcjach wychowania w rodzinie uczy się o AIDS, niechcianych ciążach, patologiach. Później nastolatek słyszy samo tylko słowo – rodzina i natychmiast nasuwają mu się te wszystkie okropieństwa. A przecież rodzina to szansa na szczęście, miłość i swoje miejsce w społeczeństwie. O niebezpieczeństwach należy uczyć, ale nie wolno zapominać o szansach, jakie niesie ze sobą otoczenie.
Jeśli będziemy wtłaczać negatywne obrazy rzeczywistości i nie przedstawiać również pozytywnych aspektów życia, wychowamy całe pokolenia zdepresjonowanych samobójców. A media mówią, że „nastolatki nie dają sobie rady z trudami dorastania”. Pewnie, że sobie nie dają, skoro wszystko naokoło postrzegają jako wrogie. A ten obraz właśnie wykreowali rodzicie i szkoła. Życie potrafi być piękne, ale nigdy takie nie będzie, jeśli będziemy mieli postawę defensywną. Strach przed porażką potrafi sparaliżować i zablokować dostęp do wszystkiego, co w życiu się liczy.
Studia
Tu bywa lepiej. Zdarzają się autorytety, które inspirują, pokazują, że można wiele osiągnąć, wystarczy tylko wyciągnąć rękę po wszystko to, co życie oferuje. Niestety nie każdy ma to szczęście, że trafi na tego typu autorytet, a spora część będzie jednak trzymała się światopoglądu nabytego przez całe wcześniejsze życie. Brak wiary we własne możliwości, uznanie, że system jest zły i nie da się z tym nic zrobić. To są właśnie objawy postrzegania świata przez pryzmat zagrożeń.
Co możesz osiągnąć?
Wszystkiego nie możesz osiągnąć. Złoty medal olimpijski jest zależny nie tylko od ciężkiej pracy, ale także od genetyki, trenera, czasami szczęścia. Miejsce dla najbogatszego Polaka jest tylko jedno (choć co roku może nim być kto inny). Mimo tego zadziwia mnie fakt, jak niewiele ludzie chcą od życia.
Żona/Mąż, dzieci, dom, samochód, stabilna praca i kilkoro znajomych, którzy odwiedzają Cię na niedzielnego grilla – szczyt ambicji przeciętnego Polaka. Ludzie są gotowi nawet wziąć kredyt na następne 30, 40, 50 a nawet 100 lat i właściwie przez resztę życia być zależnym do banku i jego kaprysów, byle tylko mieć własne cztery kąty i rodzinę. Czy jest w tym coś złego? Niby nie, ale tyle osób nie realizuje swojego potencjału, porzuca ambicje, bo „takie jest życie”. Takie jest życie, które im wpojono! Nie życie, które czeka na nich z otwartymi ramionami!
Szanse
Szanse tylko czekają na tych, którzy mają odwagę po nie sięgnąć. Wielu poniesie klęskę, wielu się sparzy i zrezygnuje, ale nie oznacza to, że musisz być wśród nich. Nawet jeśli postawisz sobie cel „pierwszy milion przed trzydziestką” i zdobędziesz „tylko” połowę tej sumy, będzie to ogromna różnica między tym, co osiągnąłeś, a tym, co miałbyś nie próbując. Dlatego właśnie warto stawiać sobie ambitne cele! Może nie będziesz drugim Zuckerbergiem (założyciel Facebooka, wycenianego na miliardy dolarów), a może osiągniesz więcej niż ktokolwiek zamarzył!
Chyba sporo zależy od tego jakie ma się cele w życiu. Odwrócę teraz Twoją wypowiedź: Niektórzy chcą na starość popatrzeć wstecz na życie i powiedzieć „Udało mi się w jego trakcje zarobić miliny i mam je teraz na koncie”, inni z kolei: „Mam wspaniałą rodzinę i przyjaciół z którymi przeszedłem przez życie.”. Sukces życiowy i karierowy nie muszą być jednym i tym samym.
Warto w pędzie do kariery i sukcesów pamiętać o tym, że życie dzieje się dziś – w tej chwili Twój czas na tej ziemii przepływa koło Ciebie, a nie w przyszłości. Droga do celu musi nas cieszyć nie cel, bo cel to tylko kilka chwil, które są w przyszłości i niepewne droga to całe życie – suma chwil, które dostałeś w tym życiu.
Załóżmy, że dobijasz do miliona, ale zrezygnowałeś z przyjaciół i rodziny – i co? Ile radości przyniosą Ci zera na koncie, gdy będziesz na nie patrzył w pustym penthousie?
[Odpowiedz]
Dlaczego stawiasz w opozycji pieniądze oraz rodzinę i przyjaciół? W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie.
Masz pieniądze – stać Cię na to, żeby dużo czasu spędzać z rodziną i przyjaciółmi. Stać Cię na wakacje, na dobrą szkołę dla dzieci. Kiedy Twoje dzieci odnoszą sukcesy, dzięki temu, że chodzą do dobrej szkoły albo pobierają korepetycje u najlepszego nauczyciela, masz satysfakcję. Rzeczy, które można kupić, dają szczęście.
Natomiast jeśli weźmiesz kredyt na dom i samochód, stajesz się niewolnikiem – jesteś zależny od swojej pracy i nawet krótkotrwałe wahania w Twoich dochodach mogą Ci złamać życie. Bo bank nie będzie prosił, tylko zajmie posesję i odbierze Ci samochód. Jeśli musisz iść do pracy, bo potrzebujesz pieniędzy, a nie chodzisz do niej, bo ją lubisz, to gdzie tu jest szczęście?
Jak będziesz się cieszył przyjaźnią, kiedy będziesz biedny? Przyjaciele będą Ci pomagać, a Ty nie będziesz w stanie się zrewanżować. W efekcie ich znienawidzisz.
Dlatego tak ważne jest, aby być ambitnym i realizować swój potencjał. Nie chodzi o to, żeby na siłę dążyć do pieniędzy za wszelką cenę i tego na pewno nie napisałem. Napisałem natomiast, że większość ludzi godzi się na los o wiele gorszy, niż może mieć.
[Odpowiedz]
Ale tak na prawdę, to zgadzam się z Tobą, że wiele osób celuje w życiu poniżej swoich możliwości tylko i wyłącznie ze strachu i braku wiary we własne siły. Czasem naprawdę aż ręce opadają..
[Odpowiedz]
O! Wpisałeś mi się pomiędzy wpisywanie moich przemmyśleń
Masz rację, że lepiej mieć więcej niż mniej pieniędzy. Odnosiłem się tylko do fragmentu „Ludzie są gotowi nawet wziąć kredyt na następne 30, 40, 50 a nawet 100 lat i właściwie przez resztę życia być zależnym do banku i jego kaprysów, byle tylko mieć własne cztery kąty i rodzinę” – są ludzie dla których to ma sens, bo kasa jest mniej dla nich ważna. Chyba za mało zaznaczyłem to w komentarzu (sorki
)
Masz jednak rację, że brak pieniędzy powoduje balansowanie na linie z której łatwo spaść: wystarczy że zachorujesz i wywalą Cię z pracy, albo cokolwiek innego głupiego się stanie i możesz naprawdę słabo wyglądać. Zawsze lepiej jak ma się więcej niż mniej. Masz tu rację.
Zdobywanie pieniędzy często odbywa się jednak dużym kosztem i trzeba dobrze pomyśleć ile jest się gotowym za to zapłacić. Zukerbergów jest mniej niż ludzi, którzy wygrali w lotka. Większość bogatych osób doszła do dużych pieniędzy spędzając całe życie w pracy, często od świtu do nocy.
Podsumowując nasze spory, powiem poetycko że: Dobrze jest starać się sięgnąć gwiazd, ale trzeba wybrać właściwe dla siebie gwiazdy. Do których gwiazd by się nie jechało pieniądze zawsze są pomocne, trzeba tylko uważać, żeby połysku monet nie pomylić z blaskiem gwiazd.
Czy to będzie dobre zdanie, które pomoże nam osiągnąć konsensus?
[Odpowiedz]
Dobre zdanie na puentę.
Moim celem nie jest mówienie ludziom, co mają robić. Chodzi jedynie o to, że często największe bariery dla rozwoju tkwią w nas i tylko my sami możemy je pokonać. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że istnieją.
[Odpowiedz]
Z tym zgadzam się jak najbardziej.
Pozdrawiam
[Odpowiedz]
Czy zatem im człowiek jest mądrzejszy tym więcej problemów potrafi rozwiązać, czy tym więcej problemów widzi? Czy jest tutaj pewien paradoks?
[Odpowiedz]
Niektórych problemów nie da się rozwiązać.
[Odpowiedz]
@ralf – a możesz podać chociaż jeden taki problem?
[Odpowiedz]
@J. G. – skąd przeświadczenie, że tylko mądrość jest skorelowana z umiejętnością rozwiązywania problemów?
[Odpowiedz]
To było pytanie
nie przeświadczenie. Jak wszyscy dobrze wiemy
, większość problemów rozwiązuje się sama, a dodatkowo, jeśli coś ma rozwiązanie to już nie jest problemem.
[Odpowiedz]
[...] okiełznaliśmy do końca oraz z naszych przyzwyczajeń. Pisałem już o tym, że wpaja nam się zagrożenia ze wszystkich stron. Wpaja nam się od małego skrajną [...]
Michał , bardzo trafny artykuł !. Gratulacje
[Odpowiedz]