Mam alergię na dochód pasywny

Ilekroć ktoś mówi o dochodzie pasywnym, kryje się za tym biznes, który „żyje” z wyzysku i nie dostarcza wartości. Piramidy finansowe, MLMy i inne biznesy, które po prostu nie są społecznie akceptowalne. Takie po prostu odnoszę wrażenie. Czym jest dochód pasywny Dochód pasywny oznacza, że zarabiamy bez udziału pracy z własnej strony. Niby nic w [...]

Doradca, konsultant i szkoleniowiec w zakresie biznesu i marketingu w internecie, chcesz wiedzieć więcej: Kliknij

Ilekroć ktoś mówi o dochodzie pasywnym, kryje się za tym biznes, który „żyje” z wyzysku i nie dostarcza wartości. Piramidy finansowe, MLMy i inne biznesy, które po prostu nie są społecznie akceptowalne. Takie po prostu odnoszę wrażenie.

Czym jest dochód pasywny

Dochód pasywny oznacza, że zarabiamy bez udziału pracy z własnej strony. Niby nic w tym złego nie ma – jeśli ktoś pracował na to, aby np. rozkręcić biznes, może teraz wypoczywać, a inni będą pomnażać jego majątek. Rentier nie musi nic robić – pieniądze same do niego płyną.

Formy otrzymywania dochodu pasywnego

  • Odsetki z depozytów bankowych
  • Zautomatyzowane płatne serwisy internetowe np. zarabianie na reklamach kontekstowych.
  • Dochody z wynajmu posiadanych nieruchomości
  • Dywidendy z posiadanych akcji
  • Dochody z praw autorskich, licencji, patentów
  • Własność biznesów, które nie wymagają zaangażowania właściciela
  • Dochody z marketingu sieciowego, MLM
  • Dochody z funduszy inwestycyjnych
  • Renty, emerytury, świadczenia rodzinne

Dlaczego dochód pasywny nie jest lubiany?

Przede wszystkim dlatego, że osoba posiadająca dochód pasywny to najzwyczajniej w świecie próżniak – osoba która nie pracuje. Tym samym, osoba taka staje się (przynajmniej w postrzeganiu większości) pasożytem żerującym na społeczeństwu. Czy jest to słuszne, czy nie – to zadanie dla etyków, nie dla mnie. Faktem jest jednak negatywny wizerunek rentiera. Już Weblen pisał w „Teorii klasy próżniaczej”, o tym, że kasta dżentelmenów, która właściwie miała surowy zakaz podejmowania jakiejkolwiek pracy, jest złożona z wyzyskiwaczy i tak naprawdę z wyzysku społeczeństwa żyje.

Próżniacy

MLM polega na tym, że osoba na górze piramidy znajduje kilka osób, od których pobiera pewną prowizję i uczy ich, jak zrobić to samo – znaleźć członków kolejnego szczebla. W taki sposób piramida rośnie w dół, a cała idea opiera się na tym, że ludzie na górze nie robią nic, a zarabiają najwięcej, natomiast ludzie na dole ciężko pracują i część wypracowanych zysków oddają wyżej.

Co więcej, produkty sprzedawane w systemie MLM to często chłam, którego bez wciskania i manipulacji nikt by nie kupił. Są drogie (bo przecież trzeba „wyżywić” kilka szczebli nierobów), a do tego często są to jakieś magiczne soczki po niebotycznych cenach, albo cudowne produkty finansowe.

MLM to nie zawsze jednak zło. Czasami są bardziej akceptowalne, jak programy partnerskie księgarni internetowych, gdzie za każdy produkt sprzedany przez osobę, której polecisz zapisanie się do programu, otrzymujesz małą prowizję. Te systemy spotykają się już z większą akceptacją społeczeństwa.

Dlaczego więc mam alergię na dochód pasywny?

Ponieważ metody stosowane przez osoby oferujące dochód pasywny mnie odrzucają. Ogłoszenia obiecujące niebotyczne zyski i niewiele pracy, bez potrzeby posiadania doświadczenia, nie mówiące na czym polega praca, mają na celu wyłowienie frajerów, którzy przyjdą na spotkanie i dadzą sobie wyprać mózg, aby później robić dokładnie to samo. A do tego będą mamie, tacie, bratu, wujkowi i kolegom wciskać cudowne produkty w jeszcze bardziej cudownych cenach. Produkty kiepskie, lub wręcz fałszywe, które przy odpowiednio silnej perswazji nabierają wartości w oczach kupujących, które sprzedaje się oszukując klienta.

Najczęstsze chwyty to: obiecywanie pieniędzy bez nakładów pracy, obiecywanie sprawdzenia się we własnym biznesie (co z własną firmą ma tyle wspólnego, że musisz zarejestrować działalność gospodarczą, natomiast reszta idzie schematem) i oczywiście nasz cudowny dochód pasywny, który tak naprawdę zgarniają osoby na szczycie piramidy, których jedyną pracą jest znalezienie frajerów, którzy będą na nich pracować. Niby genialne w swej prostocie, ale jakże szkodliwe dla społeczeństwa, które utrzymuje tych pasożytów.

Na koniec jeszcze dodam, że jeśli ktoś zbudował sesnowny biznes, daje ludziom uczciwą pracę i zdecydował się zostać rentierem, to nie ma w tym, według mnie, nic złego. Taka jednostka zwyczajnie zasługuje na odpoczynek, ponieważ przysłużyła się w znaczym stopniu społeczeństwu.



Zostaw Komentarz