RSS
10 marca 2009

Zarządzanie przez pobożne życzenia

Autor: Michał Ksiądzyna | Wpis w kategorii: Zarządzanie HR

Mam informacje z pierwszej ręki, o tym jak duża amerykańska firma, działająca na polskim rynku wprowadziła u siebie zarządzanie przez cele. Tak na prawdę, to co wprowadzili lepiej jest nazwać zarządzaniem przez pobożne życzenia - czyli ustalaniem celów i modleniem się przez kadrę menedżerów, że pracownicy je osiągną.

MBO (Management by Objectives), czyli zarządzanie przez cele opiera się na twardych fundamentach wyłożonych jeszcze przez P. Druckera. Przede wszystkim menedżerowie i pracownicy ustalają razem cele - i to jest ta łatwa część. Nie trudno ustalić cel, nawet nietrudno jest ustalić taki cel, który będzie ambitny, a zarazem realistyczny. To, co jest już trudniejsze, to dostosowanie do MBO kultury organizacyjnej, a zwłaszcza systemu wynagrodzeń.

Przykład z życia (a dokładnie z dzisiaj). Pracownik otrzymuje cel, którego realizacja jest warta 500 000 Euro miesięcznie dla firmy, cel trudny do zrealizowania, ale nie niemożliwy - wymagający wysiłku i zaangażowania. A jaką motywację oferuje mu firma? 50zł brutto/3 miesiące. Kiedy to usłyszałem, szczęka mi opadła i z łomotem uderzyła o podłogę. Zrozumiałbym nawet, gdyby to była jakaś raczkująca firemka, w której dopiero się wszystkiego uczy i nie ma na nic pieniędzy. Ale wielki amerykański koncern?

Powodów może być wiele - od niekompetencji kadry zarządzającej, przez zbyt wiele szczebli decyzyjnych, słaby dział HR, aż po nieodpowiednie zarządzanie kryzysowe. W każdym wypadku winę ponosi kierownictwo. To karygodne, aby nie motywować pracowników - oni motywacji potrzebują jak powietrza. Nie motywacji w postaci bonu do Tesco raz na 3 miesiące, ale prawdziwej, szeleszczącej. I firmie się to opłaci - wystarczy wyznaczać dobre cele i odpowiednio wynagradzać za ich realizację. Rozumiem, że jest kryzys i każdy oszczędza jak może, ale to co niektórzy robią przechodzi wszelkie granice racjonalności.

Jeśli coś jest warte dla firmy 500 000 Euro miesięcznie, to pracownik, który ma zrealizować ten cel otrzyma 500 Euro miesięcznie premii za realizację celu i 0 Euro miesięcznie za niezrealizowanie celu, będzie do niego dążył i cel ten z ogromnym prawdopodobieństwem osiągnie. Zarobi firma, zarobi pracownik. Klasyczne win-win. Natomiast wyzysk, który w czasie kryzysu może przyjąć właśnie takie karykaturalne formy jak opisana odbije się najmocniej na firmie.

Jeśli mnie ktoś by chciał zmotywować 50zł/3 miesiące premii, to wolałbym siedzieć cały dzień na naszej-klasie, albo na goldenline i pisać o głupotach, niż realnie pracować. To, co się dzieje, nie tylko szkodzi firmie - szkodzi mocno pracownikom. Zamiast zdobywać doświadczenie, osiągać sukcesy - siedzą i się nudzą, bo przecież za 50zł premii nikt nie będzie się poświęcał dla firmy. Później taki pracownik musi przechodzić coś w rodzaju resocjalizacji w nowej firmie, czy też dziale, bo nie nadaje się do niczego. Jest leniwy, niedoświadczony (mimo lat pracy na dobrym stanowisku).

Tak więc nie krzywdźcie swoich pracowników i dajcie im coś do roboty, oraz godziwą nagrodę za przyczynianie się do sukcesów firmy! A kto realistycznych celów nie osiąga mimo nagród, niech sobie znajdzie wygodną posadkę. Tolarancja lenistwa w firmie i wszelkie działania prowadzące do niego powinny być surowo karane!

Artykuł w kategorii Zarządzanie HR napisał Michał Ksiądzyna

Tagi: , , ,

Oceń ten artykuł:
SłabyUjdzieŚredniDobryBardzo dobry (3 oddanych głosów, średnia ocena: 5)
Loading ... Loading ...

Komentarzy: 8 do artykułu “Zarządzanie przez pobożne życzenia”

  1. to prawda. w pracy chodzi o to, zeby generowac zysk. jednak zeby ten zysk generowac - czasami potrzebne jest odetchniecie czyli chwila lenistwa. ;)

    PS. Co powiesz na wymiane linkami?

  2. Ta chwila lenistwa to jest ustawowa przerwa w pracy oraz wszystko poza pracą. Natomiast w czasie, za który pracodawca płaci, lenistwo jest karygodne. Do tego lenistwo to jeden z poważniejszych grzechów według religii Chrześcijańskiej.

  3. A co powiesz na traktowanie “na luzie” pracownikow w firmie Google?

  4. Chodzenie w biurze w skarpetkach, czy inne praktyki Googla to nie to samo, co pozwalanie na leniuchowanie. Ci ludzie są tam stale motywowani do pracy i rzeczywiście pracują.

  5. Artur Wiśniewski pisze:
  6. wreszcie poruszyłeś temat tak drażniący myślałem, że już nigdy tego nie napiszesz co gorsza z wypłatą znam takich, którzy każą 1 osobie wykonywać 2-3 prace przeznaczone dla 2-3 osób wgłęb się w MLM

  7. To fakt, niektórzy biorą do siebie argument pod tytułem “premie wspomagają wydajność pracowników” ale w tym samym czasie nie chcą przyjąć do wiadomości, że premia musi być czymś co mogłoby pracownika zainteresować. 50zł/3 miesiące to jest żałosna kwota, pracownik mógłby przez te 3 miesiące zamiast pracować grać w pokera online i zarobić dużo więcej.

  8. A my dzisiaj świętujemy Dzień Drzemki w Pracy, nic nie motywuje bardziej niż sen w zdrowych warunkach ;)

  9. Małgorzata Grelich pisze:
  10. Nie zapominamy o teorii sprawiedliwości społecznej Adamsa, wg. której pracownik porównuje swój wkład w pracę z osiągniętymi dzięki niej benefitami. Zakłócenie równowagi praca vs. zysk rodzi demotywację i zniechęca do wysiłku- a w opisanym powyżej przypadku raczej trudno byłoby uniknąć takiego odczucia…

Zostaw komentarz