Uczulenie na NLP

Z całą stanowczością, stwierdzam że mam uczulenie na NLP. Nie jest to ‘schorzenie’ wrodzone. Wręcz przeciwnie – nabyte. O tym jak z fana stworzyć przeciwnika pewnej idei, opowiem na własnym przykładzie. NLP zainteresowałem się ok. 3 lata temu. Wtedy byłem zafascynowany tą metodą. Rzeczywiście różne techniki przyczyniły się do wyostrzenia mojej percepcji ludzkich zachowań, w [...]

Doradca, konsultant i szkoleniowiec w zakresie biznesu i marketingu w internecie, chcesz wiedzieć więcej: Kliknij

Z całą stanowczością, stwierdzam że mam uczulenie na NLP. Nie jest to ‘schorzenie’ wrodzone. Wręcz przeciwnie – nabyte. O tym jak z fana stworzyć przeciwnika pewnej idei, opowiem na własnym przykładzie.

NLP zainteresowałem się ok. 3 lata temu. Wtedy byłem zafascynowany tą metodą. Rzeczywiście różne techniki przyczyniły się do wyostrzenia mojej percepcji ludzkich zachowań, w tym także własnych. Po części także do nauki sterowania tymi zachowaniami. Nigdy nie byłem w tym ekspertem, po prostu interesowałem się tematem i dawało mi to wymierne korzyści, które można określić jako rozwój osobisty. NLP jest odrzucane przez środowiska akademickie głównie dlatego, że nie bazuje na uniwersalnych zasadach – tylko na praktykach. Każdy ma ‘swoje’ NLP, każdy trener uczy innego ‘NLP’. Ma to plusy i minusy. Minusy zwłaszcza jak trafimy na gorszego nauczyciela.

NLP budzi duże kontrowersje etyczne. Głównie za sprawą tego, jak potężne narzędzia wpływu zawiera: perswazja i to skuteczna, hipnoza, oddziaływanie na podświadomość. Budzi też wiele negatywnych emocji -
NLP jest sekciarskie, rytualne, egoistyczne, niebezpieczne.

Więc dlaczego z fascynacji NLP, przeszedłem w odrzucenie tej metody, a raczej zaprzestanie rozwoju w tym kierunku? Głównie przez to, jak NLP się objawia. Koresponduję czasami z różnymi trenerami NLP i sposób ich formułowania myśli jest po prostu śmieszny. Specjalne błędy stylistyczne i gramatyczne, składnia i ogólny ‘ton’ wypowiedzi, która mają odwrócić moją uwagę i sprawić, że przekaz wejdzie jak w masełko, w rzeczywistości powodują schemat myślowy, który można opisać jako:

‘Kolejny idiota chce mną manipulować i wcisnąć mi swój kit, szuka frajera, niech poszuka gdzie indziej.’

Jak możecie się domyślić, nie są to pozytywne emocje. To jest spora wada NLP – często czuję, że próbuje się mnie oszukać. Kiedy obedrę NLPowski przekaz z tych wszystkich cudów na kiju, zostaje propozycja współpracy, gdzie korzyści są w bardzo dużym stopniu po stronie NLPowca. Taka propozycja to często oferowanie jakiegoś niepotrzebnego produktu, szkolenia za sporą sumkę, czy też wykonanie jakiejś pracy za 10% płacy. To wszystko sprawia, że NLPowców wrzucam do worka z napisem „idioci”. Bo gdzieżby indziej mieli lądować ludzie, którzy bezczelnie wciskają mi jakiś kit?

I mimo, że NLP posiada kilka fajnych technik, a te techniki manipulacyjne działają na nieświadomych ludzi, powodują też sporą niechęć do NLP. Hit z czasem staje się kitem. Zwolennicy, przeciwnikami. I gdzie tu efektywność? A przecież możnaby uczyć NLP bez tej całej otoczki, bez wciskania kitu. I zyskiwać długoterminowo. Niestety ja już nie widzę drogi powrotu NLP na lepsze tory. Raczej postępującą degradację, spowodowaną przede wszystkim tym, że w NLP każdy trener robi to, co mu się żywnie podoba.



15 Komentarzy

  1. AKOF pisze:

    Ciekawe co na to trenerzy? :)
    Bylem kiedyś na jednym szkoleniu i od początku można było zauważyć jak trener manipuluje słuchaczami. A słuchacze? Wpatrzeni w niego jak w obrazek.

    [Odpowiedz]

  2. Dla mnie jest to pranie mózgu, zniewolenie, manipulacja z którą się spotkałam kilkanaście lat temu. Jest to bardzo niebezpieczna ingerencja we wnętrze człowieka. Trenerzy NLP czasami uważają się za bogów i to już jest niebezpieczne!

    [Odpowiedz]

  3. Bartek pisze:

    tez mi sie czasem chce smiac jak czytam wypociny pseudo-nlpowcow, ktorzy uzywaja jak jeden tegfo samego jezyka tych samych trickow ; ) jesli ktos ma pojecie o nlp to zauwaza to w mig.. i wydaje sie to zalosne z czasem. Choc przyznam, ze NLP pomaga i jest skuteczne.

    [Odpowiedz]

  4. NLP – dało duże możliwości zarabiania pieniędzy, szkolenia były bardzo drogie – więc ludzie wpadli na pomysł że zrobią sobie trenera NLP – czyli kilka miesięcy , pozakładają firmy i będą tego uczyć. Z takiego połączenia powstały setki firm szkoleniowych i setki pseudo trenerów – którzy po jednym szkoleniu uważają się za bogów i że NLP jest dobre na wszystko !. Sam do samej NLP nie jestem zrażony ponieważ tak jak powiedział przedmówca są tam przydatne techniki które używam w stosunku do samego siebie, lecz zrażony jestem do pseudo trenerów którzy myślą że ludzie są głupi i stosują na każdym kroku lingwistykę manipulacyjną…

    [Odpowiedz]

  5. Łukasz Nowak pisze:

    Z całym szacunkiem… Ty chamska świnio!

    Co to ma być? Zmanipulowałeś mnie do takiego stresu i złości, że zaczynam się zastanawiać jaki miałeś cel???? Pewnie chciałeś żebym się wkurzył na Ciebie… NLPowy szowinisto!

    Obraziłeś się? Uraziło Cię to? A może rozbawiło i śmiejesz się do rozpuku.. :-) ) Ha! Teraz ja jestem NLPowym szowinistą i manipulatorem.

    Hej! Obudź się z tego snu. NLP to nie czary! Jest tylko komunikacja między ludźmi. Możesz się komunikować na poziomie sześciolatka jeśli chcesz… Możesz nie potrafić rozmawiać z innym menadżerem o interesach tylko gadać o piłce nożnej… ok. Twój wybór.
    Możesz wcale nie komunikować się z ludźmi… Bezludne wyspy jeszcze są.

    Możesz też nauczyć się rozmawiać tak jak należy i wtedy co należy.

    Ale po co?

    Burząc całe skomplikowanie świata człowiek ma tylko dwa cele: przyjemność i unikanie cierpienia. Wszystko co komunikujesz po to służy.

    NLP to nie jakaś magia – a niektórzy tak to traktują. Jeśli do tej pory byłeś katowany przez szefa.. ktoś powiedział Ci że można się postawić.. I powiedziałeś szefowi że nie będziesz tego tolerował.. i szef przestał…. Wiesz co? To jest to co ludzie nazywają NLP. Skuteczna komunikacja…

    Twój ruch..

    [Odpowiedz]

  6. Mówisz Łukaszu o efektywnej komunikacji. A co z używaniem NLP do bardzo egoistycznych celów? Do takich, które powoduję korzyść strony manipulującej i wielką szkodę manipulowanej?

    [Odpowiedz]

  7. Łukasz Nowak pisze:

    Jak wyżej napisałem: mamy tylko dwa cele: przyjemność i unikanie cierpienia. Każda komunikacja temu służy.

    Skutki komunikacji to już temat moralności. Każdy ma swoje poczucie dobra i zła. Temat do rozmowy w kontekscie psychologii.

    Stoi sobie dziewczyna. Nie znam się na komunikacji. Mam pozytywne intencje. Podoba mi się. Jestem dobrym człowiekiem. Podchodzę. Chrząkam. Spluwam przy niej i mówie: siemasz cizia. Idziemy na browara?
    Nie znam się na NLP, więc jestem ok. NO bo przecież nie umiem nią manipulować żeby poszła ze mną.

    Druga sytuacja, kiedy podchodzę do dziewczyny i rozmawiam z nią. Śmiejemy się. Jest dobra zabawa. Zapraszam ją do baru. A potem została moją żoną i żyliśmy długo i szczęśliwie…
    Jestem cham bo użyłem tego co nauczyłem się od kolegów o kobietach. Znam NLP, więc nie pozostawiłem jej żadnych szans…

    Moralność…

    Twój ruch

    [Odpowiedz]

  8. Przykłady bardzo barwne, ale nie ujmujące tego, co jest kwintesencją: szczera komunikacja. Jeśli chcę komuś coś sprzedać, to przedstawiam ofertę, negocjuję cenę i warunki. Natomiast jeśli ktoś zaczyna odwoływać się do podświadomości, bawi się psychiką klienta, aby sprzedać mu produkt, którego ten wcale nie potrzebuje, to już jest perfidna manipulacja.

    W artykule wskazałem, że NLP ma dobre strony i sam trochę z niego wyniosłem, mimo tego zawsze kiedy ktoś do mnie pisze po NLPowsku, włącza mi się czerwone światełko – UWAGA, ktoś próbuje Ci wcisnąć kit. Bardzo często, z resztą tak jest.

    [Odpowiedz]

  9. Łukasz Nowak pisze:

    Co to znaczy pisać po nlpowsku?

    Bo jeśli tylko wykorzystywanie pewnych formuł i to nawet śmiesznie wyglądających i brzmiących.. to faktycznie. Masz rację. Czasem żenada..

    Ale jeśli dyskutujemy sobie tak jak teraz zupełnie inteligentnie. I w międzyczasie wkręcasz mi obrazy (jak i ja czynię :-) czy dźwięki czy emocje.. rozwijamy jakiś kontakt… to juz jest komunikacja.

    Teraz pytanie o cel.. Kto kogo do czego chciałby przekonać :-) I po co..

    A może tylko dla samej dyskusji i wnioskow czytelników. (Kurczę.. z nimi też się komunikujemy w ten sposób i manipulujemy ich myślenie).

    Szczera komunikacja.

    Ciekawy temat. Znów trochę sprowokuję… Kiedy chcę kogoś oszukać to też mam pozytywne intencje.. Zależy mi na odczuciu przyjemności (finansowej, emocjonalnej, prestiżu i miliony innych motywów) lub też uniknąć kary… Stąpam po cienkim lodzie.. Moralność jest indywidualna…

    Komunikacja szczera czy skuteczna?
    Jestem szczery podchodząc do dziewczyny i mówiąc do niej „per cizia” chcę się z nią naprawdę związać i mieć fajne życie. Czy skuteczny? Różnie.. Podobnie, gdy mówię do niej elegancko..

    Jestem szczery pisząc to co widzisz. Nie chcę Cię na nic zmanipulować, ani do niczego przekonać.

    Dzięki tej dyskusji ściągnąłem do Ciebie kilku znajomych.. Dzięki wpisom ludzie mogą przejść na moją stronę… I szczerość szlag trafił.. :-/

    Dorzucam kolejną zmienną decyzyjną: Możliwość wyboru

    Kwintesencja „szczerej komunikacji”. Etyka i kultura. Raj.

    Utopia!
    - Idziesz ze mną do baru czy do kawiarni? (odarte z niepotrzebnych ozdobników o zdawaniu sobie sprawy ;-) ))))

    Ale:
    Im więcej możliwości wyboru w komunikacji. Im wiecej wolności ma druga osoba. Im bardziej jest świadoma swojego zdania i możliwości podjęcia decyzji tym lepiej. Tym etyczniej i szczerzej…

    Więc możesz się obrazić, możesz zezłościć, a możesz też uśmiechnąć. Niektórzy z politowaniem pokręcą głową na tą dysputę a inni mnie zwyzywają od bohaterów NLP.

    Sam wybierz co chcesz o tym myśleć. Wszyscy jesteśmy wolni. Cieszę się, ze mamy możliwość o tym pogadać i popisać z pożytkiem dla wszystkich.

    [Odpowiedz]

  10. Łukaszu, szczerze przyznam, że lubię takie dyskusje. W tym co piszesz i jak piszesz też jest dużo NLP, ale wiele osób używa tych technik na siłę, na każdym kroku i mając intencje, które dla mnie (osoby manipulowanej) niosą niekorzystne konsekwencje. I przez to tyle osób odrzuca NLP, odrzuca propozycje współpracy.

    Natomiast w życiu mamy o wiele więcej odcieni różnych kolorów. Różnych sytuacji, różnych okoliczności.

    Możemy dyskutować dalej, komplikując coraz bardziej temat, aż tylko my będziemy wiedzieć o co chodzi, bo nikomu innemu nie będzie się chciało tego czytać. Możemy też ustalić, że Ty masz swoje zdanie, ja mam swoje i to szanujemy.

    Według mnie NLP jest często wykorzystywane przeciwko ludziom, przez co zyskało sobie rzesze przeciwników. Nikt nie lubi być manipulowany (a przynajmniej mieć świadomość tego). Za to, jeśli ‘magiczny’ trick NLP ma spowodować, że będę miał więcej energii i będę się lepiej komunikował, to jak najbardziej. I o tym piszę – o tym, że masa ludzi używa NLP do niecnych celów, co sprawia, że później, gdy już intencje są w porządku, NLP uruchamia kotwicę „czerwona lampka”.

    A przecież można inaczej, nie za wszelką cenę.

    [Odpowiedz]

  11. Łukasz Nowak pisze:

    I ja lubię dyskusje :-)

    Zrodził się nam temat, albo pomysł na cały dział. Etyczne NLP. Szczere techniki przekonywania.

    Piszę to bez ironii. To naprawdę ciekawy temat, którym warto by się szerzej zająć.

    Nasunęło mi się skojarzenie „Gwiezdnych Wojen”. Będziemy po dobrej stronie mocy :-)

    Niech moc będzie z Tobą :-D

    [Odpowiedz]

  12. Psychika.net pisze:

    Wg mnie NLP to gówno.

    [Odpowiedz]

  13. Tomek pisze:

    trzeba pamiętać o zasadzie win-win i ekologii w nlp. Wtedy nie ma żadnej manipulacji.

    [Odpowiedz]

  14. Witam,
    Przysłuchuję się wymianie zdań o NLP z wyraźnym niesmakiem skierowanym wobec fanatyzmu niektórych „przedstawicieli” NLP. Moje obecne przekonania są następujące:

    1. NLP nie jest niczym nowym w psychologii i niewiele lub nic od strony odkryć do wiedzy psychologicznej nie wnosi. Oto przykład ad hoc: sławetne elementy „metamodelu” to „marketingowo” nazwane stare odkrycia psychologii poznawczej, teorii podejmowania decyzji i in. np. usunięcia, zniekształcenia, generalizacje, zewnętrzny/wewnętrzny, różnice/podobieństwa i wiele innych.

    Psycholodzy, którzy naprawdę studiowali wiedzą, że te zjawiska były znane jeszcze w erze przed NLP. Wniosek NIE MA UNIKALNEJ WIEDZY W NLP. Zresztą ruch ten sam ogłosił się wielkim kopistą bo przecież ponoć kopiował skutecznych terapeutów: Satir, Perlsa… Dziwi więc fakt, że większość przedstawicieli tego ruchu zachowuje się jakby mieli jakąś unikalną wiedzę do przekazania. Niestety merytorycznie nie mają nic nowego do powiedzenia.

    2. Kolejna kwestia to realna skuteczność technik NLP np. w odniesieniu do problemów psychologicznych: depresji, lęku, fobii, nerwic, uzależnień. Jest taki przykład często przytaczany przez fanów tego ruchu.

    Oto prosta procedura, oparta o sekwencję wyobrażeń ma ponoć całkowicie i trwale usuwać fobie. Pomijając fakt, że cała ta procedura (przewijanie filmu, kino) bazuje na odkryciach logoteorii (intencja paradoksalna) Wikora Frankla oraz zjawiska desensytyzacji o czym NLP-owcy nigdy nie wspominają – sugerując pośrednio, że to oni są odkrywcami tej supermetody. Mam pytanie jeśli jedna próba wystarczy jak to sugerują. To dlaczego nie widzimy masowego ruchu NLP w stronę klientów z fobią. Przecież gdybym miał gwarancję pozbycia się fobii to dałbym nawet 1000zł za tą 20 minutową procedurę. Każdy NLP-owiec dziennie zarabiałby kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy.

    3. Kolejna „szybka” kwestia: wielu NLP-owców sugeruje, że zmiana osobista jest łatwa, przyjemna, może nastąpić po krótkiej interwencji super techniki NLP i najlepiej przeprowadzać ją świetnie się bawiąc. Cóż dlaczego zatem np, żaden skuteczny program odwykowy nie bazuje na tej metodzie?

    Szanowni Państwo ten zbiór przekonań jest permanentnie irracjonalny ponieważ dowiedziono, że nawykowych reakcji psychologicznych np. emocjonalnych uczymy się dokładnie tak samo jak gry na instrumentach (Maultsby i.in.). Poprzez kolejne powtórzenia utrwalamy pewien wzorzec. To właśnie tak tworzone i jednocześnie niewłaściwe wzorce emocjonalne stanowią główne źródło naszych kłopotów.

    NLP wspierając ten marketingowy przekaz (jedna próba, łatwo, przez zabawę…) próbuje nas przekonać, że wystarczy jedno powtórzenie nowej „emocjonalnej palcówki” aby zmienić wzorzec gry na saksofonie we wzorzec gry na klarnecie – depresję w radość.

    Ukończyłem szkołę średnią w 8 miesięcy, na drugim roku studiów otrzymałem stypendium naukowe Ministra Edukacji, napisałem pracę magisterską i ukończyłem studia z wyróżnieniem i pierwszą lokatą w ponad 20 letniej historii mojej uczelni zdając 70 egzaminów i zaliczeń ze śr. 4.92. W dodatku przez 80% (dziennych) studiów pracowałem na pełnym etacie. Ja naprawdę wiem jak się osiąga ekstremalne cele. Przepracowałem dziesiątki tysięcy godzin jako psycholog, terapeuta i szkoleniowiec ale takich cudów, które potrafi każdy NLP-owiec po tygodniowym szkoleniu to nie umiem :-)

    Jest późno wybaczcie więc, że na tym skończę chociaż miałbym ochotę na więcej. Zachęcam do racjonalnego myślenia, poszukiwania sprawdzonej wiedzy, właściwych a nie łatwych rozwiązań, oraz uczciwej polemiki.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie. NLP-owców również (cenię Was za bezkompromisowe nastawienie na osobisty rozwój)

    Zapraszam na moje strony. Dobranoc
    Wiesław Borczon

    [Odpowiedz]

  15. Krzysztof D. pisze:

    Witajcie,

    widziałem osobiście na praktyku, jak dziewczyna z grupy płakała, kiedy trener zachęcał ją do skonstruowania filmu o burzy i piorunach (w ramach leczenia fobii).

    I widziałem, jak potem stała na balkoniku sali szkoleniowej, pijąc piwo, a wkoło się błyskało.

    Odstęp pomiędzy jednym a drugim – może 90 minut.

    PS. Więc gratuluję koncepcji dwuletniego wyciągania ludzi z fobii – można nieźle zarobić, co ? I oczywiście instalowania im (a co, jak NLP to NLP) przekonań, że zmiana jest/musi być – ciężka i długotrwała. Wtedy i te dwa lata wydają się krótkie i łatwe.

    [Odpowiedz]

Zostaw Komentarz