Kryzys nadejdzie – samospełniająca się przepowiednia przebiła się przez punkt krytyczny czy to nam się podoba, czy nie. Podczas gdy wiele osób przepełnia strach, ja zacieram ręce. Szczerze jest mi przykro, że będą zwolnienia – statystycznie dotknie to pewnie kilka osób, które znam. Natomiast nie mam zamiaru siedzieć z założonymi rękoma – mam zamiar nieźle zarobić na tym kryzysie. I to samo polecam innym.
Jak to zrobię?
Spójrzmy na efekty kryzysu. Mniejszy popyt, grupowe zwolnienia, spore redukcje budżetów, zwłaszcza na wydatki, które można łatwo uciąć – np. marketing. Tragedia. A dla niektórych szansa.
Z rynku wylecą firmy nierentowne lub o niskiej rentowności. Takie, które operują na rynkach wysokokonkurencyjnych, takie, które przeinwestowały. Często będą to dotkliwe dla klientów straty – jak Manager Magazine, a chodzą słych, że sam New York Times trzęsie się już w posadach.
Co zrobią ich klienci? Najczęściej poszukają innych usługodawców. To właśnie jest szansa dla firm wchodzących na rynek oraz dla tych, które są w stanie przetrwać kryzys.
Kryzys jest najlepszym czasem na inwestowanie
Czy można sobie wyobrazić lepszy czas na nową inicjatywę? Wystarczy, że np. założymy biznes i będziemy go rozwijać, ze świadomością nie wypłacenia sobie ani złotówki przez pierwsze dwa lata. Nie każdego stać na działanie w takich warunkach, jednak etat+biznes na boku są do zrealizowania. Biznes nawet nie musi zarabiać, ważne, żeby generował potencjał.
Ten potencjał to klienci, zwłaszcza stali klienci, pozycja na rynku, doświadczenie, marka. Wyobraź sobie, że będziesz ciężko pracował przez dwa lata i zarabiał tyle, co inni, ale zyskasz przewagę, dzięki której później będziesz zbierał śmietankę.
Załóżmy sobie następujący scenariusz:
Dziś wiem, że będzie kryzys. Mam odłożone trochę grosza, trochę doświadczenia. Stawiam portal dla marketingowców, promuję go, udoskonalam. Zyskuję popularność, ale nadal nie widać upragnionych zysków – motywacja trochę kuleje, ale wiem, że nagroda nadejdzie, dlatego trzymam się i rozwijam biznes tak, jakbym już na nim zarabiał kokosy. Nie mam tu na myśli wydatków – chodzi o poziom motywacji.
Po spadkach, gospodarka zaczyna rosnąć. Pojawiają się większe pieniądze – bo przez dwa lata inne firmy padały, ale nie Ty. Teraz masz już dobrą pozycję na rynku – część środków inwestujesz, aby jeszcze bardziej ulepszyć swój portal, część wypłacasz. Ta część potraja Twoje dochody. W końcu sprzedajesz akcje inwestorowi na górce. Robisz interes życia.
Ten scenariusz nie byłby możliwy, gdyby nie kryzys. Gdyby wszystko szło w linii prostej, budowanie dobrego biznesu trwałoby zwykle bardzo długie lata, a raz osiągnieta pozycyja byłaby łatwa do obrony. Owszem – zawirowania tego typu mogą boleć, ale jeśli jesteś w stanie przeżyć bez nowego Ipoda, czy innego gadżetu i trochę zaoszczędzić, może się bardzo opłacić. Kryzys to najlepszy czas na długoterminowe zakupy – już teraz sprzedawcy nieruchomości prześcigają się w ofertach, a będzie jeszcze lepiej! Dla niektórych to życiowa szansa.
Grunt to się dobrze ustawić – jeśli operujesz akurat w jednym z tych rynków, które będą miały ciężko w czasie kryzysu – zaciśnij zęby i przetrwaj, niech inni odpadną z rynku. Jeśli natomiast masz pomysł jak wykorzystać kryzys – nie wahaj się. To, co jest dla jednych zagrożeniem, dla innych jest szansą – ważne, żebyś znalazł się w takiej pozycji, aby mieć dostęp do szans i odciąć się od zagrożeń. To świetny czas na zajęcie uprzywilejowanej pozycji na rynku.
W tej chwili powstaje jedna moja inwestycja – portal muzyczny. Na papierze mam drugą, która też już powoli rusza. Środki są, a jeśli zabraknie – pozyskam więcej. Myślę, że okoliczności nie mogły się lepiej ułożyć – kiedy moja przyszła konkurencja będzie się borykać z problemami typu „co teraz?, gdzie zacząć oszczędzać? o boże!”, moje firmy będą przejmowały ich rynki. Przedsięwzięcia te powstaną w najtwardszych czasach i wyjdą z kryzysu zahartowane i gotowe na podbój. Zresztą ten podbój będzie miał miejsce w czasie kryzysu i będzie tym bardziej skuteczny, im głębszy będzie kryzys.
Tak więc dla niektórych z życzeniami recesji, dla innych z życzeniami twardych tyłków kończę dzisiejszy wpis.

Do tego trzeba oka, słuchu, odwagi i mądrosci. Nade wszystko jednak wybuchu wulkanu i roztrzaskanie skorupy trzymającej mnie w niemocy. Niczego więcej teraz nie potrzebuję.
[Odpowiedz]
Dobrze powiedziane. Wyznaję tą samą zasadę
i kiedy inni płaczą jak wchodzę w inwestycje (chociaż strach jest, że w krótkim terminie może być jeszcze gorzej). Długoterminowo nie ma możliwości żeby nie wygrać na obecnym kryzysie. Być może jest to najlepsza okazja w życiu.
Portal muzyczny – zdecydowanie trudne wyzwanie na czas kryzysu – dzisiaj utylitaryzm ponad rozrywkę, ale skoro masz naprawdę twarde założenie, że wytrzymasz 2 lata bez milkowania biznesu – czemu nie. Powodzenia.
BTW. Ciekawy serwis. Będę zaglądał częściej. Pozdrawiam.
[Odpowiedz]