Zwolnienia grupowe, ograniczanie budżetów, brak optymizmu. Tak zapowiada się rok 2009. Największe światowe firmy ograniczają zatrudnienie o dziesiątki tysięcy, inwestorzy giełdowi załamują ręce, a rządy robią co mogą, aby chronić się przed recesją.
Przedstawiam 10 sposobów, które mogą pomóc przetrwać ten, dla niektórych ciężki rok.
1. Zachowaj zimną krew. To podstawa. Nie bój się kryzysu, nie bój się strat – potraktuj to jako naturalną kolej rzeczy i postaraj nie tracić, a nawet zyskiwać w tym czasie.
2. Rób to, na czym się znasz. To raczej nieodpowiedni czas na zajmowanie się biznesami, na których się nie znasz: np. sprzedażą nieruchomości (jeśli planowałeś taką transakcję). Na tych rynkach nadal można zarabiać, ale jest to bardzo trudne w czasie kryzysu.
3. Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Dywersyfikacja, czyli podzielenie jednej, dużej inwestycji na kilka mniejszych może okazać się dobrą strategią w czasie kryzysu.
4. Jeśli masz gotówkę – wygrałeś. Zakup nieruchomości, czy samochodu powinien być teraz bardzo opłacalny, jeśli nie potrzebujesz kredytu. Kupuj jednak rozważnie.
5. Szukaj oszczędności – zestaw wszystkie swoje miesięczne wydatki i pomyśl, gdzie można zaoszczędzić. Nie oznacza to, że w tym roku nie pojedziesz nigdzie z rodziną na wakacje – po prostu będziesz wiedział, które wydatki ograniczać, jeśli okaże się to konieczne.
6. Szukaj szans. W czasie kryzysu jest ich naprawdę mnóstwo naokoło. Tylko trzeba wiedzieć to, czego inni nie wiedzą i zauważać to, czego nie widzą – a w czasie kryzysu niewiele osób patrzy trzeźwo na otoczenie. Bądź pierwszy, kiedy inni będą się zamartwiali i panikowali, Ty będziesz zarabiać.
7. Nie daj się zwariować. To tylko kryzysik, minie za rok. Nie oznacza to, że w sklepach zabraknie cukru i mąki, tylko co najwyżej tyle, że wymorzony dom kupisz za rok, tak samo jak nowy samochód.
8. Jeśli masz kredyt i możesz go od razu spłacić – zastanów się dobrze, czy Ci się to opłaci. Banki w czasie kryzysu windują ceny kredytów do bardzo wysokich poziomów, ale jeśli masz dobre możliwości inwestycyjne i lubisz trochę ryzyka, możesz wyjść z kryzysu na bardzo dobrej pozycji.
9. Nie daj się zwolnić. Bądź tak dobrym pracownikiem, że dopiero po zwolnieniu Ciebie firma popadłaby w prawdziwy kryzys. Zarabiaj dla swojej firmy, a kryzys będziesz oglądać tylko w telewizji.
10. Sprawdzaj, myśl, działaj! Sprawdzaj na bieżąco informacje w mediach, myśl jakie szanse i zagrożenia z nich wynikają dla Ciebie i działaj, tak aby eliminować zagrożenia i wykorzystywać szanse! To jest kwintesencja – adaptacja do zmieniających się warunków.
Życzę wszystkim czytelnikom „udanego” kryzysu, bo na nim na prawdę można dużo wygrać.
Mobilizujący tekst
Co do 4 i 5 punktu to popieram w całości – należy akumulować gotówkę aby móc skorzystać z możliwości jakie daje kryzys. To powinien być teraz priorytet dla wszystkich.
Pozdr.
[Odpowiedz]
Chyba Robert Kyiosaki kiedyś powiedział – „Kto mocno dywersyfikuje ten nie wie co robi.”
Gdzieś jest tutaj racja – ja sam mocno dywersyfikuje
[Odpowiedz]
Wielu ekonomistow i wyjadaczy biznesu podkresla, ze kryzys jest swietna okazja (szansa) dla tych agresywnych, bogatych i przygotowanych na podjecie ryzyka – szansa do przejecia duzych udzialow w rynku. Mechanizm jest prosty: wiekszosc (slabszych, sparzonych, zbyt ostroznych) konkurentow wykonuje dzialania z punktow 2,3 i 5 – czyli wszystkie slimaczki chowaja rogi, zolwie chowaja lebki pod skorupe itp. W praktyce to oznacza ciecia kosztow reklamy, ciecia kosztow HR, ciecia stanow HR … To nic innego jak dobrowolne oddawanie rynku. Firmy potrafiace podjac ryzyko, dobrze znajace koniunkture (cykl) i przede wszystkim przygotowane finansowo na podjecie ryzyka (bodate) robia wtedy dokladnie odwrotnie (wykonanie punktow 4 i 6): wiecej nakladow na marketing i reklame, zgarniecie najlepszych pracownikow z rynku, wyjscie z nowymi produktami. Czekaja nas bardzo ciekawe czasy: obserwujmy kto teraz oszczedza a kto „szaleje” z wydatkami i porownajmy dzisiejszosc ze stanem rynku jaki bedzie za np 2-3 lata.
Rafal
http://ryzyko.blox.pl
[Odpowiedz]
Wszędzie tylko straszą, a tu proszę – optymistyczny tekst na temat kryzysu. Nawet jeśli nie będzie aż tak kolorowo jak tu napisali to i tak warto w ten sposób patrzeć na nadchodzący kryzys – najwyżej ‘wymarzony dom, czy samochód’ kupię sobie trochę później
[Odpowiedz]