Przywództwo

Kultura amerykańska wciąż wpaja nam, że kluczem do sukcesu firmy jest odpowiednie przywództwo i odpowiedni przywódcy. Przywódców w organizacji wystawia się na piedestał, opiewa legendami, wręcz czci się.

Bzdury, bajdy, kłamstwa i głupota.

Przywódca, to ten, który prowadzi innych. A od czego zależne jest to, czy pójdą za nim inni? Przede wszystkim od tego, co myślą o przywódcy – a stąd już tylko mały krok do manipulacji ludzką psychiką dla osiągnięcia własnych celów. Wystarczy się wykazać w jakimś zadaniu, którego inni nie potrafią tak dobrze zrobić i już obrastamy w tłuszczyk próżności, wypasiony na pochlebstwach. W pracy rozlegają się ochy i achy dotyczące talentu danej osoby i już mamy przywódcę. Przywódca staje się nieformalnym liderem i spaja grupę, staje się jednocześnie jej niewolnikiem.

Ptaszek w złotej klatce

Zespół podscyca próżność i poczucie wielkości swojego lidera i wzmacnia jego pewność siebie. Tym samym uzależnia go od tego przyjemnego uczucia i zmusza do realizacji celów kolektywu. Nasz Kanarek jest szczęśliwym niewolnikiem, który tyra jak wół, byle tylko wykazywać się, być stale numerem jeden i potwierdzać wszystkie przypisywane mu magiczne cechy. Staje się bardziej pracowity, sumienny, bardziej odważny. Broni zespołu przed zagrożeniami, dotrzymuje wszystkich terminów, choćby pracował po 16 godzin dziennie i więcej. Zmęczenie i ból są niczym wobec boskiej ambrozji, która karmią go podwładni.

Potwór, który nigdy nie ma dosyć

Przywódca odnosi spore korzyści z takiego układu, ale także płaci wysoką cenę. Każda porażka członka zespołu, jest porażką przywódcy, każdy sukces przywódcy, jest sukcesem zespołu. Tak to działa. W efekcie przywódca może przypisywać sobie dużo porażek i mało sukcesów. Więc co robi w takiej sytuacji? Potwór próżności, którego apetyt rośnie w miarę jedzenia, podpowiada, aby zdobywać kolejne szczyty, osiągać kolejne sukcesy.

Co na to zespół?

Zespół bywa kapryśny. Jeśli coś nie jest zgodne z interesem jakiejś jednostki, czuje się niedoceniona, może uważa, że nie otrzymuje wystarczająco dużo splendoru i wtedy właśnie zaczyna podcinać nogi lidera. Oficjalnie chwali, ubóstwia przywódcę, ale już zapuszcza swe macki w zakamarki świadomości innych i sprytnie podkopuje jego autorytet. Nie odważy się na frontalną konfrontację teraz, musi najpierw osłabić lidera. Bezwzględnie i skutecznie. Plotki, pogłoski, komentarze, drobna aranżacja głupich sytuacji w których zostaje postawiony lider. Wskazywanie na niekompetencję i szukanie nawet drobnych pomyłek, które rozdmuchuje się do wielkich rozmiarów. Jeśli jesteś przywódcą – uważaj na tego typu ludzi.

Jaki zespół, taki lider.

Zespół sam sobie wybiera lidera, nie odwrotnie. Jedni liderzy wypruwają sobie żyły w pracy, aby tylko się wykazać w oczach innych, inni uprawiają zgrabny PR osobisty, jeszcze inni wykańczają całą konkurencję. KAŻDY z tych typów odnosi sukcesy, ale o tym, który – decyduje charakter zespołu i organizacji.

Heros

Bohater będzie brał na klatę wszystkie ciosy wymierzone w zespół i wytyczał wspaniałe wizje i niesamowite wręcz korzyści z podążania za nim. Przy tym będzie pracował ciężko, wykazywał się, osiągał niemożliwe. Zaniedba rodzinę, znajomych, sporty i hobby, byle tylko błyszczeć. W końcu będzie musiał zwolnić, a wtedy niestety, bardzo często, momentalnie wszystkie jego zasługi pójdą w niepamięć, a zespół znajdzie sobie nowego herosa. Brutalne, prawdziwe. Mężczyźni mają szczególną tendencję do stawania się herosem. Idealny dla słabych zespołów.

PaRowiec

Tym razem mamy do czynienia z bardziej wyrahowanym typem. Więcej myśli, mniej robi. Kombinuje, które zadania przysporzą mu największych korzyści w postaci uznania innych. Bawi się politykę, układy. Dba o relacje bardziej niż o zadania, identyfikuje jakie korzyści inni mogą odnieść z danego działania, zanim coś zrobi. Uważa na wszelkie plotki, informacje na swój temat. Analizuje i skutecznie odpowiada na wszelkie zagrożenia reputacji. Buduje swoją pozycję wolniej niż Heros, ale pewniej. Kobiety czują się dużo lepiej niż mężczyźni w tej roli. Lider dobry dla średniego szczebla – aby zarządzać zdolnymi jednostkami, które sobie radzą i z ich działań wyciskać maksimum synergii.

Niszczyciel

To jest dopiero rządna władzy bestia. Tyran i taran w jednym. Im więcej trupów po drodze, tym lepiej. Każdy sposób dobry – byle osiągnąć cel. Przy czym nie liczy się w ogóle zespół, liczy się uznanie „tych na górze” i władza. Ma tendencje do wydawania durnych poleceń, aby sprawdzić zakres swojej władzy, poniżania innych, aby potwierdzić swój wpływ na innych, ponieważ tylko tak może karmić swoją próżność – zespół zazwyczaj takiej osoby nienawidzi, ale nie jest to do końca prawdą. Są osoby, którym taki lider odpowiada – często nieakceptowane przez grupę, w niszczycielu odnajdują sojusznika przeciw wspólnemu wrogowi – reszcie zespołu.Typowe dla organizacji rządowych, gdzie bardzo trudno jest kogoś wyrzucić, a władza formalna jest bardzo rozległa.

Łatwo przyszło, łatwo poszło

Największą zmorą dla lidera w organizacji jest krótka pamięć podwładnych. Wystarczy gorszy okres i nagle lider przestaje świecić już tak jasno, rozbuchana próżność jest na głodzie. Dzieje się tak dlatego, że zespół nie przywiązuje wielkiej wagi do przeszłości – owszem może pamiętać dawne sukcesy i mieć nadzieję na powtórkę, jeśli jednak przez jakiś czas będzie trochę gorzej, górę biorą interesy bieżące i perspektywy. Zanim lider się obejrzy, już czeka ktoś na jego miejsce i musi walczyć o swoje.

Bycie przywódcą

Bycie przywódcą jest przygodą. Spełniasz wtedy ważną, zakorzenioną jeszcze w ludzkiej (i nie tylko) naturze rolę. Czujesz się wybitny, osiągasz sukcesy, masz duży wpływ na to, co się dzieje. Niestety (a może stety) tak już jest, że na przywódcę nadaje się mało osób, a jeszcze mniej się chce być przywódcą. A jednak są to jednostki potrzebne, często wprowadzające zmiany i wytyczające nowe kierunki rozwoju. Korzyść z uznania, prestiżu, często także pieniędzy jest znaczna i często „warta świeczki”. Trzeba tylko znać umiar w tym wszystkim i sterować zespołem, zamiast pozwalać sterować sobą.

Prawdziwy przywódca

Mam nadzieję, że potraktujesz ten artykuł, jako swego rodzaju odtrutkę na serwowane nam często magiczne sposoby na osiągnięcie sukcesu. Liderem trzeba być wewnątrz – jeśli masz ambicje, masz wizję, masz cele i chcesz je realizować – do dzieła. Natomiast jeśli wolisz pojechać ze znajomymi na ryby lub do spa na weekend, daj sobie spokój i nie daj się zmanipulować zespołowi, który zrobi z Ciebie kozła ofiarnego, kiedy będzie mu wygodnie, a zapomni o wszystkim czego dokonasz w chwili słabości. Można się łudzić, że będzie inaczej, ale nie radzę. Można widzieć świat przez różowe okulary, ale to nie zmienia świata. Przykładem może być użyty w ikonce Kim Dzong Il, który jest niesamowicie popularnym przywódcą w swoim kraju.

Przeczytaj też:

Przywódca wojownik

Józef Piłsudski – wielki przywódca IIRP

Wpływ polityki na zarządzanie firmą

Michał Ksiądzyna

Redaktor Naczelny Top Menedżer

Sprawdź też...

2 Responses

  1. Adam pisze:

    Artykuł jak na moje laickie oko bardzo dobry.
    Poza tym tekst ogólnie poprawny, a co najważniejsze konkretny i nie owijający w bawełnę.

    [Odpowiedz]

  2. W sprawie rządnej bestii oraz tej żądnej – to taka gra słów, na którą sobie pozwoliłem. Rządnej od rządzić, nie od pożądania.

    [Odpowiedz]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *