Analiza PEST

Nazwa analizy PEST pochodzi od skrótu poszczególnych części, na które dzielimy otoczenie, aby łatwiej je zbadać. Analiza PEST powinna być pierwszym krokiem przy przeprowadzaniu szeregu analiz przedsiębiorstwa, w tym przede wszystkim Analizy Pięciu Sił Portera i Analizy SWOT. P (Political) – Polityczno-Prawne E (Economic) – Ekonomiczne/Gospodarcze S (Social) – Socjokulturowe T (Technological) – Technologiczne Analizę [...]

Zajmuję się doradztwem w zakresie biznesu i marketingu w internecie. Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij

Nazwa analizy PEST pochodzi od skrótu poszczególnych części, na które dzielimy otoczenie, aby łatwiej je zbadać. Analiza PEST powinna być pierwszym krokiem przy przeprowadzaniu szeregu analiz przedsiębiorstwa, w tym przede wszystkim Analizy Pięciu Sił Portera i Analizy SWOT.

Szachy

P (Political) – Polityczno-Prawne

E (Economic) – Ekonomiczne/Gospodarcze

S (Social) – Socjokulturowe

T (Technological) – Technologiczne

Analizę przeprowadzamy w trzech etapach:

1. Wyróżnienie istotnych czynników dotyczących poszczególnych segmentów otoczenia.

W praktyce oznacza to wypisanie takich czynników danego segmentu (Polityczno-Prawny, Ekonomiczny, Socjokulturowy, Technologiczny), które znacząco wpływają lub mogą wpłynąć na działalność przedsiębiorstwa. Dla przykładu dla Firmy przeprowadzającej szkolenia, ważnym elementem otoczenia Polityczno-Prawnego może być fakt, iż Unia Europejska dofinansowuje niektóre szkolenia.

2. Ustalenie wpływu każdego z czynników na funkcjonowanie organizacji

Na tym etapie wyróżniamy, które czynniki makrootoczenia szczególnie mocno wpływają na organizację, a które będą wpływały w przyszłości. Dzielimy je ze względu na siłę (ważność) oddziaływania oraz czas – czy już mamy z nimi do czynienia, czy będziemy mieli w przyszłości.

3. Określenie relacji między organizacją a makrootoczeniem

Oznacza to zestawienie danego czynnika z tym, jak wpływa lub może wpłynąć na działalność organizacji. Dla wspomnianej firmy, będzie to fakt, iż konkurencja może korzystać z dofinansowania szkoleń, ceny niektórych szkoleń mogą mocno spaść, lub już są niskie, a firma jeśli chce korzystać z dofinansowania musi złożyć odpowiedni wniosek, oraz możliwe, że zmienić niektóre programy szkoleniowe.

Przykładowa analiza PEST – case study

Firma „Stonka” jest siecią dyskontów spożywczych działających na terenie Polski. W swojej ofercie posiada 3 sztandarowe produkty: serek homogenizowany (w dużym wiadereczku), ciastka „Kapitańskie” i śledzie w śmietanie, które uwielbiane są przez klientów i odpowiadają za 75% przychodów firmy.

Dyskonty „Stonka” znajdują się we wszystkich miastach polski powyżej 50.000 mieszkańców oraz w 60% miast powyżej 20.000 mieszkańców. Marka jest dobrze znana i pozycjonowana jako dyskont z dobrymi, lecz tanimi produktami.

Szef „Stonki” – Jorge Unakikuta-Banditez oznajmił, że chce wprowadzić nowy produkt – dżem marchewkowy, do oferty „Stonki”. Zanim jednak będzie to możliwe, potrzebne jest przeprowadzenie m.in. analizy PEST, która ma pomóc w ocenie ryzyka przedsięwzięcia.

Zespół analityków znanej firmy Białystok Consulting Group (BCG) od razu zabrał się do pracy.

Otoczenie polityczno-prawne

W przepisach regulujących parametry produkcji dżemów w Unii Europejskiej, marchew została uznana za owoc. Dyrektywa unijna (Council Directive 79/693/EEC, 24 lipca 1979) określa minimalną zawartość owoców w dżemie, jednak aby objąć różne rodzaje dżemów wytwarzanych w krajach Unii, definicję owoców rozszerzono, włączając doń nie tylko wspomnianą marchew, ale także: pomidory, melony, arbuzy, rabarbar, słodkie ziemniaki, ogórki i dynię.

Okazało się, że dżem może być dopuszczony do sprzedaży, pod warunkiem, że będzie zawierał określoną w dyrektywie zawartość marchewki w dżemie. Dżem marchewkowy podlegał takim samym obostrzeniom prawnym, jak inne dżemy.

Drugim krokiem było sprawdzenie, jak sytuacja dżemu marchewkowego wygląda ze strony polityki. Po kilku rozmowach z parlamentarzystami, okazało się, że politycy planują objąć w przyszłym roku dżem marchewkowy akcyzą w wysokości 30% wartości produktu netto. Politycy obawiają się, że polskie zapasy marchewki nie wystarczą i trzeba będzie ją importować, co negatywnie wpłynie na statystyki.

Otoczenie ekonomiczne / gospodarcze

Polska znajduje się obecnie w fazie wzrostu, spowolnionego, ale jednak wzrostu. Wszystko wskazuje na to, że gospodarka będzie się rozwijać w tempie 7% rocznie co najmniej przez następne 20 lat, a wszystkim będzie się żyło coraz lepiej. Inflacja utrzymuje się na poziomie 1-3%, a w 2012 Polska będzie gospodarzem Euro 2012 i może przyjmie Euro jako walutę. To raczej dobre wieści dla dżemu marchewkowego.

Otoczenie socjokulturowe

Badania przeprowadzone przez BWF (Bardzo Ważna Firma) wykazały, że Polacy wprost uwielbiają marchew i spożywają jej rocznie około 20 kg/osobę, co jest najwyższym poziomem spośród państw unijnych (dane prawdziwe – źródło). Na naszym rynku jednak nie znany jest dżem marchewkowy, ponieważ na wakacje Polacy nie wyjeżdżają do Portugalii, tylko do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech i tym podobnych krajów tropikalnych. Polacy jednak wykazują zainteresowanie produktem, a uwielbienie marchwii stwarza potencjał dla dżemu marchewkowego.

Otoczenie technologiczne

Konsultacje z zaproszonymi z Portugalii inżynierami, zaowocowały wiedzą o procesie wytwarzania dżemu marchewkowego. Odpady z produkcji można sprzedawać po dobrej cenie rolnikom, a dżem do smaku potrzebuje mniej cukru niż dżemy tradycyjne. Okazało się jednak, że maszyny do produkcji dżemu marchewkowego są specyficzne i trzeba będzie je sprowadzać z Portugalii, a Portugalczycy zaproponowali bardzo wysoką cenę.

Analiza PEST

Tak w lekko humorystyczny sposób przeprowadziłem uproszczoną analizę PEST. To o wiele prostsze niż się wydaje i zdecydowanie opłacalne, biorąc pod uwagę ilu niemiłych niespodzianek można sobie tak prostą analizą zaoszczędzić.

Przeczytaj też:

Biały Kruk – jak mały wykupił dużego

Segmentacja rynku

Orientacja na konkurencję



10 Komentarzy

  1. Łukasz Nowak pisze:

    Warto by było pokusić się o case study. Artykuł byłby pełniejszy i bardziej zapamiętywalny

    Może to temat na cz. II ? ;-)

    [Odpowiedz]

  2. @ Łukasz – właśnie dodałem case study :)

    [Odpowiedz]

  3. Karolina S pisze:

    Przykład jest ciekawy i opisany w bardzo fajny sposób ;) jednak myślałam że przyda mi się w analizie innej firmy a tak sie nie stało. Ale odtąd będe wiedziała że marchew to owoc :D

    [Odpowiedz]

  4. kasia kasia pisze:

    brawo, bardzo pomocna informacja. studiuje w irlandii i wlasnie mam przeprowadzic analize Pest. dizeki wielkie, mam rozjasniony umysl;)

    [Odpowiedz]

  5. poprawny optymista pisze:

    Witam,

    Polecam poznac znaczenie słowa ‘biznesmen’ i czym rozni sie ono od slowa ‘biznesman’. Chyba ze podpis pod zdjeciem jest calkowicie przemyslany i wystepuje Pan w trzech osobach jak stworca.

    [Odpowiedz]

  6. Panie poprawny optymisto, forma biznesmen jest jak najbardziej poprawna, jeśli przyjmiemy, że piszę po polsku i używam słowa, którego źródło jest może i anglojęzyczne, ale jest ono już mocno spolszczone – tak samo jak komputer nie piszemy „computer”. Gdybym bloga pisał po angielsku, Pańskie obawy byłyby w stu procentach uzasadnione, niestety nie są.

    Niemniej dziękuję za uwagę, na czytelników zawsze można liczyć.

    [Odpowiedz]

  7. Monika pisze:

    Bardzo fajnjnie opisana analiza. Artykuł czyta się z przyjemnościa.
    Ta nutka żartu sprawia że artykuł stał się smaczniejszy :)

    [Odpowiedz]

  8. gosia pisze:

    Dzięki:) faktycznie w taki ciekawy sposób można to zrozumieć:)

    Dziekuję, przypuszcam że także w imieniu ludzi którzy z jakiś powodów nie dodali komenta :)

    [Odpowiedz]

  9. Judyta S pisze:

    Bardzo jasno i czytelnie przedstawiona analiza PEST. Brakuje w niej jedynie zdania co jest jej istotą, a mianowicie: „Istotą metody PEST jest identyfikacja zdarzeń i trendów w poszczególnych segmentach makrootoczenia, a następnie ich klasyfikacja jako szans i zagrożeń.”
    Całość bardzo przystępna. Dobra robota, krótko i na temat!
    Pozdrowionka!

    [Odpowiedz]

  10. realistka pisze:

    Do: poprawny optymista. Pan Michał ma rację. Taka polsko-angielska hybryda językowa, jak biznesman nie istnieje w naszym pięknym języku. A jeśli już się upierać, to poprawną formą byłoby businessman, ale nie popadajmy w przesadę, prawda? :)

    [Odpowiedz]

Zostaw Komentarz